banner daniela marszałka

Archiwum dla listopad, 2025

Gryzonia czyli Graubunden, Grischun & Grigioni

Autor: admin o 15. listopada 2025

Szwajcaria – kraj gór pięknych i wysokich oraz jeszcze wyższych cen towarów i usług. W minionych dwóch dekadach podjąłem niejedno, ciężkie tak dla nóg jak i portfela, wyzwanie polegające na poznawaniu co ciekawszych kolarskich podjazdów na terenie alpejskiej Konfederacji. Były to w sumie cztery dłuższe wyprawy skupione na szosach Helvetii oraz kilka przelotnych wizyt złożonych tam przy okazji wycieczek po państwach ościennych. Pierwszym doświadczeniem był wypad na rajd Alpenbrevet Gold z sierpnia 2008 roku połączony ze zwiedzaniem najbardziej znanych przełęczy w środkowej i wschodniej Szwajcarii. Rok później w czerwcu odkrywałem wzniesienia Jury oraz Alp Berneńskich i Pennińskich z obu stron młodego Rodanu. Do kantonu Valais / Wallis wróciłem potem w sierpniu 2017 roku, zaś na przełomie czerwca i lipca 2023 roku mimo noclegów po włoskiej stronie granicy najwięcej czasu spędziłem na szosach Ticino. W sumie przed sezonem 2025 na terenie Szwajcarii pokonałem 77 większych podjazdów (o przewyższeniu ponad 500 metrów). Przy tym 15 na obszarze regionu, który stał się głównym celem pierwszej z moich trzech tegorocznych wypraw. Z tej piętnastki: pięć poznałem w roku 2008, siedem w 2011 i trzy w 2023.

Gryzonia (Graubunden, Grischun, Grigioni czy Grisons) bo o niej tu mowa to bardzo szczególny kawałek Szwajcarii. Kraina ta w granicach zbliżonych do współczesnych po raz pierwszy zaistniała na politycznej mapie Europy pod koniec XV wieku. W 1471 roku doszło do aliansu trzech oddolnych inicjatyw terytorialnych czyli: Ligi Domu Bożego, Szarej Ligi oraz Ligi Dziesięciu Jurysdykcji. Szara Liga dała nazwę całemu regionowi, lecz w jego współczesnym herbie czy fladze dojrzeć można symbole każdej z dawnych lig. Trzy Ligi stopniowo zacieśniały współpracę, a przy tym stały się sojusznikiem Szwajcarii w jej odwiecznych zmaganiach z dynastią Habsburgów. Tym niemniej formalnie Gryzonia dołączyła do Konfederacji dopiero w roku 1803. Dziś jest największym kantonem Konfederacji o powierzchni 7105 km2 czyli zajmuje 1/6 terytorium tego państwa. Jest to jednak bardzo górzysty i przez to najrzadziej zaludniony region Szwajcarii. Mieszka tu tylko 200 tysięcy z blisko 9 milionów obywateli tego kraju. To jest ciut mniej niż w mieście Genewa, a przeszło dwa razy mniej niż w Zurychu. Stolicą tego kantonu jest niespełna 40-tysięczne Chur, będące najstarszym ze szwajcarskich miast. Poza nim najsłynniejszymi miejscowościami Gryzonii są: Davos i Sankt-Moritz. Ta pierwsza to najwyżej położone miasto Europy leżące na wysokości 1560 metrów n.p.m., zaś druga to słynny ośrodek sportów zimowych, gospodarz Igrzysk Olimpijskich z lat 1928 i 1948.

Graubunden uchodzi za najbardziej zróżnicowany pod względem kulturalnym oraz naturalnym ze wszystkich 26 regionów Szwajcarii. Tylko w tym kantonie są aż trzy języki urzędowe czyli: niemiecki, romansz i włoski. Ten pierwszy współcześnie przeważa stopniowo wypierając lokalne dialekty reto-romańskie. Natomiast lingua italiana używana jest na południu w dolinach poniżej przełęczy: San Bernardino, Maloja i Bernina. Jeśli chodzi o lokalne skarby natury to wspomnieć trzeba, iż najwyższa góra Gryzonii czyli Piz Bernina (4048 m. n.p.m.) jest zarazem najwyższym szczytem całych Alp Wschodnich. Z kolei miejscowe rzeki należą do zlewiska aż trzech mórz. Swój bieg zaczyna tu Ren zmierzający ku Morzu Północnemu. Jego dwa początkowe odcinki czyli: Przedni (Vorderrhein) i Tylni (Hinterrhein) łączą się właśnie na terenie tego kantonu pod wsią Reichenau nieopodal Tamins. Rzeczki i potoki z południa brną ku Padowi i Adydze, po czym ich nurtem ku Morzu Adriatyckiemu. Natomiast wody na wschodzie regionu dzięki Innowi łączą się z Dunajem płynącym do Morza Czarnego. Ta różnorodność sprawia, że Grischun bywa nazywane „Małą Szwajcarią” czy też „Szwajcarią w pigułce”. Wypada też wspomnieć, iż połączenia kolejowe w tym regionie obsługuje jedynie lokalny (odrębny od federalnego) przewoźnik czyli Koleje Retyckie. Do jego kultowych „produktów” należą malownicze wysokogórskie trasy: Bernina Express i Glacier Express. Dodam jeszcze, iż jedyny szwajcarski park narodowy czyli Parc Naziunal Svizzer znajduje się właśnie w tym regionie mając siedzibę w Zernez na terenie doliny Engadyna.

Podobnie jak w 2024 roku do czerwcowej wyprawy namówiłem swego imiennika z Gdyni czyli Daniela Szajnę. Na „booking.com” ciężko było znaleźć noclegi w cenie poniżej 100 Euro za noc. Ostatecznie znalazłem dwie bazy. Pierwszą na 13 nocy w Laax na terenie dystryktu Surselva i drugą na 3 noce nieco bardziej na wschód w miasteczku Domat / Ems (d. Imboden). Ponieważ była to pierwsza z tegorocznych wycieczek wolałem nie rzucać się od razu na góry mogące stanowić największe wyzwanie. Ważna była odpowiednia aklimatyzacja czyli przyzwyczajenie nóg, płuc i serca do rytmu jazdy w ciężkim górskim terenie. Dlatego opracowałem szczwany plan na przetrwanie. Przez pierwszych pięć dni celowaliśmy niemal wyłącznie w dłuższe, lecz raczej umiarkowane pod względem nachylenia, podjazdy prowadzące ku tutejszym przełęczom czy też krańcom górskich dolin. Dopiero od szóstego dnia rozpocząłem swe „nierówne” zmagania z nieco krótszymi, lecz na ogół bardzo stromymi wspinaczkami ku metom pod górskimi schroniskami oraz gospodarstwami. Mając do dyspozycji 15 dni liczyłem na zrobienie maksymalnie trzydziestu premii górskich. Ostatecznie zaliczyłem ich 24, z czego 22 na szosach Gryzonii i dwie (te ostatnie) w sąsiednim kantonie Sankt-Gallen. W systemie góra-dół przejechałem tu łącznie 797 kilometrów. Nie za dużo jak na ponad dwa tygodnie. Niemniej w pionie uzbierało mi się 28.819 metrów.

W sumie aż 9 razy wjechałem w tych dniach na pułap ponad 2000 metrów n.p.m., przy czym tylko 4 z tych premii górskich były dla mnie zupełnie nowymi miejscami tzn. Juf, Alp Anarosa, Bargli i Berghaus Arflina. Dachem owej wyprawy i zarazem całego sezonu 2025 stała się Fluelapass wznosząca się na wysokość 2383 m. n.p.m. Aczkolwiek w jej przypadku nie musieliśmy pokonywać przesadnie dużego przewyższenia jako, że wystartowaliśmy ku niej ze wspomnianego już Davos. Powyżej poziomu „2300” wspięliśmy się tego dnia dwukrotnie, gdyż parę godzin wcześniej zaliczyliśmy też Albulę. Trzeci tego rodzaju wjazd wykonaliśmy zaś pięć dni później kończąc ciężką wspinaczkę pod Tguma / Alp Anarosa. Pod względem przewyższenia, a także stromizny na szosach Gryzonii nie było „miękkiej gry”. W sumie aż 18 z 24 wzniesień miało amplitudę przeszło 1000 metrów. Największe czyli Julierpass i Alp Anarosa odpowiednio 1438 i 1414 metrów, zaś trzy kolejne przeszło 1300. Dodam przy tym, że 11 moich podjazdów miało średnie nachylenie o wartości ponad 9 czy nawet 10% i to mimo długości z reguły przekraczającej 10 kilometrów. Trafiły się nam tu dwie przeszło 30-kilometrowe wspinaczki. Najdłuższą była ta z Tiefencastel pod przełęcz Julier o długości aż 35,8 kilometra, zaś drugą pod tym względem wjazd z Chur do stacji Innerarosa 30,7. Pięć najbardziej hardcorowych wzniesień tej wyprawy czyli: Alp Anarosa, Buchserberg (Malbun Obersaas), Alp dil Plaun, Alp Palfries i Berghaus Arflina weszło do pierwszej „setki” najtrudniejszych podjazdów w 23-letniej historii moich górskich podróży. Najcięższa z owych gór czyli Tguma-Alp Anarosa wskoczyła w tym zestawieniu na 39 miejsce czyli lokatę pomiędzy południową Faunierą i maratońskim podjazdem na Forcola di Livigno.

Mój rozkład jazdy:

20.06 – Juf & Splugenpass

21.06 – Oberalppass

22.06 – Albulapass & Fluelapass

23.06 – Julierpass

24.06 – Val Lumnezia & Zervreila See

25.06 – Alp Quader & Wali

26.06 – Alp da Riein

27.06 – Alp Anarosa & Glaspass

28.06 – Berghotel Tgantieni & Obermutten

29.06 – Partnun & Bargli

30.06 – Innerarosa

1.07 – Berghaus Arflina & Valcaus

2.07 – Alp dil Plaun

3.07 – Tschiertschen

4.07 – Malbun Obersass & Alp Palfries

Napisany w 2025a_Graubunden-Grischun-Grigioni | Możliwość komentowania Gryzonia czyli Graubunden, Grischun & Grigioni została wyłączona