banner daniela marszałka

Col du Noyer

Autor: admin o czwartek 6. Czerwiec 2019

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Le Noyer (D 17)

Wysokość: 1664 metry n.p.m.

Przewyższenie: 556 metrów

Długość: 6,7 kilometra

Średnie nachylenie: 8,3 %

Maksymalne nachylenie: 13,2 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

Po zjeździe z Sanctuaire de Notre Dame de la Salette czekał nas przeszło 20-kilometrowy transfer do podnóża drugiego z czwartkowych wzniesień. Wsiedliśmy zatem do teamowego samochodu, wróciliśmy do Corps, zaś z tego miasteczka pognaliśmy dalej na południe wzdłuż rzeki Le Drac. Czekało nas kolejne kilkanaście kilometrów na drodze N85. Teoretycznie mogliśmy się zatrzymać przy Route Napoleon w okolicy La Guinguette. Wówczas nasz podjazd na Col du Noyer zaczęlibyśmy na szosie D617. Niemniej miałem wątpliwość czy warto pokonywać pierwsze 5 kilometrów tego wzniesienia. Z profilu wynikało, iż na tym odcinku będzie więcej terenu płaskiego niż wspinaczkowego. Postanowiliśmy dojechać autem do wioski Le Noyer, by zawczasu zobaczyć jak wygląda dolny segment. To był dobry pomysł. Dzięki niemu odkryliśmy, iż spory fragment początkowych kilometrów prowadzi po asfalcie pokrytym grysem. Na Super Collet nie mieliśmy wyboru. Chcąc dotrzeć do owej stacji musieliśmy pokonać tego rodzaju drogową niespodziankę. Natomiast tu mogliśmy sobie darować „sypki wstęp” do całej zabawy. Tym sposobem ograniczyliśmy swój podjazd na przełęcz Noyer do niespełna 7 kilometrów. Było to zatem moja najkrótsza górska wspinaczka od blisko sześciu lat. Od czasu Col du Corbier w Górnej Sabaudii, ostatniej przełęczy na trasie naszej 14-dniowej Route des Grandes Alpes. Col du Noyer leży we wschodniej części Masywu Devoluy należącego do tzw. Prealp Delfinackich. Na północ od tej przełęczy wznosi się szczyt Tete de Tourneau (1906 m. n.p.m.), zaś po południowej stronie widać Pic Ponsin (2335 m. n.p.m.). Pomiędzy obiema górami biegnie szosa D17 łącząca doliny: Champsaur (na wschodzie) oraz Devoluy (na zachodzie). Według „cyclingcols” wschodni podjazd ma długość 12,1 kilometra i przeciętne nachylenie 5,8%. Natomiast zachodni 17,2 kilometra przy średniej zaledwie 4,3%. Trudniejsza jest zatem wybrana przeze mnie wspinaczka „orientalna”, na której ostatnie 7,5 kilometra ma stromiznę 8,2%. Finałowy segment (o tej samej długości) po stronie przeciwnej ma jedynie 5,2%.

Col du Noyer czterokrotnie znalazła się na trasach Tour de France. Za każdym razem podjeżdżano na nią od łatwiejszej, zachodniej flanki. Po raz pierwszy w roku 1970, na odcinku prowadzącym z Grenoble do Gap, gdzie była trzecią z pięciu premii górskich. Wygrał ją Francuz Raymond Delisle. Niemniej na ulicach miasta będącego stolicą departamentu Hautes-Alpes triumfował Włoch Primo Mori. Rok później Noyer odegrała bardzo ważną rolę na legendarnym etapie jedenastym z Grenoble do Orcieres-Merlette. Zaledwie 134-kilometrowy odcinek nie wyglądał na bardzo trudny. Niemniej już na Cote de Laffrey do przodu ruszył Portugalczyk Joaquin Agostinho, a za nim: Hiszpan Luis Ocana, Belg Lucien Van Impe oraz lider Joop Zoetemelk. Wszyscy oni niespodziewanie zgubili faworyzowanego Eddiego Merckxa (zwycięzcę TdF z lat 1969-70) i zaczęła się walka na całego. U podnóża Noyer, przeszło 60 kilometrów przed finiszem, błyskotliwy Ocana zgubił trzech kompanów z ucieczki i samotnie pognał po zwycięstwo etapowe oraz koszulkę lidera. Na mecie uzyskał aż 5:52 przewagi nad Van Impem oraz 8:42 nad grupką przyprowadzoną przez Merckxa. Gdyby nie obrażenia doznane po upadku na zjeździe z Col de Mente, podczas burzowego etapu do Luchon, najpewniej wygrałby tą edycję Touru. Z kolei w sezonie 1982 Noyer była jednym z sześciu podjazdów na odcinku z Manosque do Orcieres-Merlette. Wszystkie premie jak i sam etap wygrał wówczas Francuz Pascal Simon. Natomiast w roku 2010 powróciła na „Wielką Pętlę” podczas etapu z Chambery do Gap. Pierwszy na tej górze zameldował się Belg Mario Aerts, ale bohaterem dnia został Portugalczyk Sergio Paulinho. W obecnej dekadzie przełęcz Noyer dwukrotnie wykorzystano na Criterium du Dauphine. Podczas tego wyścigu dla odmiany podjeżdżano na nią od wschodniej strony, gdyż owe etapy kończyły się w stacji Superdevoluy. W obu przypadkach pierwszy zawodnik na premii górskiej niebawem jako pierwszy meldował się na mecie. W 2013 roku był to mistrz olimpijski z Pekinu Hiszpan Samuel Sanchez, zaś w sezonie 2016 znamienity uciekinier Anglik Steve Cummings.

Przyjechawszy do Le Noyer zatrzymaliśmy się w pobliżu miejscowego kościółka. Tym niemniej na start wspinaczki zjechaliśmy trzysta metrów do miejsca, gdzie na styku ze wspomnianą już szosą D617 zaczyna się górska droga D17. Ruszyliśmy razem, lecz już pod koniec pierwszego kilometra odjechałem kolegom. Tomek najwidoczniej zadowolił się szybszą jazdą do Sanktuarium. Natomiast Darek cały ten dzień potraktował ulgowo. Na trasie było nieco cieplej niż na pierwszej górze. Na starcie mieliśmy 24 stopni, maksymalnie 26, ale na przełęczy już tylko 18. Podjazd mieliśmy krótki, lecz wcale nie łatwy. Większość kilometrowych odcinków trzyma tu na poziomie od 7,7 do 8,8%. Na ich tle zdecydowanie wyróżnia się przedostatni o średniej stromiźnie aż 11,1%! Postanowiłem się sprawdzić. Wiele nie ryzykowałem z uwagi na skromny dystans wzniesienia. Przed każdym kilometrem stała elegancka tablica z podstawowymi informacjami na jego temat. Po drodze czekały zaś takie miejsca jak: Serre du Pinet (1,4 km), Crete de l’Alpette (2,7 km) czy Combe de Bacous (3,9 km). Pod koniec trzeciego kilometra minąłem pierwszy z pięciu wiraży. W tym miejscu miałem już 2:10 przewagi na kolegami. Na trzecim zakręcie pod koniec piątego kilometra różnica między nami wzrosła do 4 minut. Wkrótce zaczął się najbardziej stromy sektor podjazdu. Od połowy szóstego kilometra krajobraz zmienił się na bardziej surowy, lecz zarazem bardziej efektowny. Pamiętam, że ten odcinek Noyer zrobił na mnie wrażenie już przed laty, gdy wraz z redaktorem Krzysztofem Wyrzykowskim komentowałem CdD z roku 2013. Wytrzymałem podjazd do samego końca. Przejechałem go w 35:28. Według stravy segment o długości 6,19 kilometra (od styku dróg D17 i D817) pokonałem w 32:57 (avs. 11,3 km/h z VAM 959 m/h). Na przedostatnim kilometrze korzystając ze sporej stromizny „wycisnąłem” nawet VAM 1049 m/h. Dario & Tommy wykręcili czas 39:42. Poczekałem na nich w pobliżu odnawianego obecnie Refuge Napoleon. W połowie XIX wieku we francuskich Alpach powstało sześć schronisk sygnowanych imieniem cesarza Napoleona III (bratanka Bonapartego). Aktualnie działają trzy z nich, te wybudowane na przełęczach: Izoard, Vars i Manse.

Przydał mi się taki ulgowy etap tj. z niewielkim dystansem i umiarkowanym przewyższeniem. Przejechaliśmy ledwie 36,5 kilometra z amplitudą niespełna 1400 metrów. Do tego w korzystnych dla mnie warunkach atmosferycznych czyli przy temperaturze nie przekraczającej 26 stopni. Co prawda nie mogłem być jeszcze pewien, że równie dobrze wytrzymam kombinację dwóch naprawdę trudnych podjazdów. Dopiero następne dni pokazały, że właśnie czwartkowy etap pozwolił mi się odpowiednio zregenerować. Do końca wyprawy nie przytrafił mi się już żaden słaby występ. Na koniec warto parę słów poświęcić przełęczy, którą tego dnia dwukrotnie minęliśmy autem. Cote de Laffrey wygląda niepozornie. Leży na wysokości ledwie 905 metrów n.p.m. Niemniej podjazd na nią od strony północnej jest całkiem konkretny. Na dystansie ledwie 7,1 kilometra dzielącym miasto Vizille od płaskowyżu Matheysine trzeba pokonać aż 626 metrów przewyższenia co daje średnie nachylenie aż 8,8%. Maksymalna stromizna wynosi tu 12,1%. Niemniej dla mnie podstawowym magnesem była bogata historia tego wzniesienia. Na trasach Tour de France wykorzystano je aż 21 razy. Ośmiokrotnie z rzędu już w latach 1905-12. Następnie nieprzerwanie od roku 1933 do 1937. Po II Wojnie Światowej pojawiała się na Tourze już bardziej sporadycznie. Najpierw w latach: 1951 i 1954, potem 1970 i 1971, w końcu zaś: 1984, 1987 i 1989. Po raz ostatni w sezonie 2010, kiedy to podobnie jak na Col du Noyer pierwszy wjechał tu Mario Aerts. Na liście jej zdobywców widnieje kilka ciekawych nazwisk, w tym Gino Bartali najszybszy w latach 1937 i 1951. Niemniej z mojego punktu widzenia najciekawszy był fakt, iż Laffrey dzierży tytuł pierwszego alpejskiego podjazdu na trasach TdF! Znalazła się bowiem na trasie piątego etapu już trzeciej edycji tego wyścigu. Maratonu wytyczonego na 345-kilometrowej trasie z Grenoble do Nicei. Pośród wszystkich solidnych wzniesień szybszy debiut na Tourze miały jedynie: Col de Republique z Masywu Centralnego (rok 1903 – etap 2) oraz Ballon d’Alsace z Wogezów (sezon 1905 – etap 2).

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/2428883677

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/2428883677

ZDJĘCIA

20190606_041

FILMY

VID_20190606_164755

VID_20190606_165109

VID_20190606_170615