banner daniela marszałka

Vallon de la Gordolasque (Pont du Countet)

Autor: admin o piątek 11. Wrzesień 2020

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Roquebilliere / M2565 (M71 -> M171)

Wysokość: 1689 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1117 metrów

Długość: 16,5 kilometra

Średnie nachylenie: 6,8 %

Maksymalne nachylenie: 14,5 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

Zjechawszy do Saint-Jean-la-Riviere nie traciliśmy czasu. Zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy w górę doliny Vesubie. Do przejechania przed kolejnym „kolarskim przystankiem” mieliśmy 14 kilometrów. Po drodze minęliśmy miasteczko Lantosque, zaś chwilę później odchodzącą na wschód drogę ku miejscowości La Bollene-Vesubie. To znaczy szosę M70, która prowadzi na Col de Turini. To właśnie tu zaczyna się zachodni podjazd na Turini wykorzystany w trakcie Paris – Nice 2019 i Tour de France 2020. Na rozjeździe za Gordolon należało się trzymać drogi M2565 czyli pozostać na lewym (wschodnim) brzegu rzeki. Alternatywą był wjazd do centrum Roquebilliere szosą M69. Tak czy owak to już był rewir, z którego mieliśmy zacząć drugą tego dnia wspinaczkę. Nie bójmy się słów, na pewno bardziej wymagającą od tej do Madone d’Utelle. Mimo niemal takiego samego dystansu tym razem trzeba było pokonać w pionie przeszło 200 metrów więcej. W normalnych okolicznościach czyli gdy tylko mam swobodę wyboru, zwykłem atakować w pierwszej kolejności większy z dwóch podjazdów danego etapu. Wiadomo, lepiej na świeżości „brać się za bary” z trudniejszym przeciwnikiem. Jednak w piątek o „kolejności zwiedzania” decydowała trasa naszego transferu z Le Broc do Saint-Dalmas. Jedyną kwestią o której mogliśmy swobodnie zadecydować był punkt startu. Przed nami był podjazd doliną Gordolasque do mostu Pont du Countet u bram Parku Narodowego Mercantour zaczynający się na drodze M71. Ciekawostką jest jednak fakt, iż zatacza ona swego rodzaju łuk i styka się z głównym szlakiem przez Valle de la Vesubie (szosą M2565) w dwóch miejscach oddalonych od siebie równo o kilometr. Jako ludzie ambitni wybraliśmy południowy wariant startu, położony o 37 metrów niżej od północnego. Tym samym na czwartym kilometrze omijaliśmy centrum Belvedere, największej miejscowości na tym górskim szlaku.

Niezależnie od wybranego wstępu nasz kolejny podjazd prezentował się poważnie. Na stronie „cyclingcols” przyznano mu 841 punktów. Dla porównania wcześniejszą Madone d’Utelle wyceniono tylko na 501, zaś pobliskie Turini na 821 punktów. Pierwsze 4,5 kilometra ma tu nachylenie zbliżone do 6%. Na kolejnych 3 kilometrach stromizna stopniowo narasta z poziomu 5,2 do 7,7%. Niemniej zdecydowanie najtrudniejszy jest sektor trzeci. To znaczy 5-kilometrowy odcinek ze średnią 8,9%. Ostatnia „kwarta” o zmiennym nachyleniu jest już łatwiejsza i liczy sobie 4 kilometry z przeciętną 5,7%. Trzy kilometrowe odcinki miały mieć stromiznę powyżej 9%, z czego najcięższy (piąty od końca) wartość 9,8%. W tych „okolicznościach przyrody” nie spodziewałem się wspólnej jazdy z Adrianem na całej długości wzniesienia. Dolina, której mieliśmy się przyjrzeć została wyrzeźbiona przez niespełna 19-kilometrową Gordolasque. Ta górska rzeczka ma źródła na wysokości aż 2675 metrów n.p.m. i na swym początkowym odcinku przepływa przez sztuczne Lac de la Fous. Na północnym brzegu owego jeziorka stoi zaś Refuge de Nice (2232 m. n.p.m.). Schronisko będące bazą wypadową do wypraw na najwyższe szczyty francuskiej części Alp Nadmorskich. Chociażby na Cime du Gelas sięgający 3143 metrów n.p.m. Praktycznie cały podjazd ku Pont du Countet prowadzi przez teren będący otuliną Parc National du Mercantour. Przy tym począwszy od kilometra trzynastego szosa biegnie już wzdłuż granic tego parku. Niemniej dopiero przekroczenie mostu Countet oznacza wejście na teren ściślej chroniony. Do roboty zabraliśmy się kilka minut po wpół do trzeciej. Niebiosa nadal straszyły możliwym deszczem, ale było relatywnie ciepło. Przynajmniej na starcie, gdzie mój licznik zanotował 26 stopni. Jednak w trakcie tej wspinaczki temperatura dość szybko spadała. Z grubsza o jedno „oczko” na każde 100 metrów wysokości i na szczycie mieliśmy już tylko rześkie 15 stopni.

Zaczęliśmy spokojnie, na przeszło 4-kilometrowym dojeździe do Belvedere utrzymując średnie tempo 15 km/h. Początkowy odcinek wzniesienia był kręty. Już po 500 metrach zatoczyliśmy szeroki łuk w lewo, zaś na czterech następnych kilometrach przejechaliśmy w sumie osiem ciasnych wiraży. Przy ostatnim z nich po raz drugi zetknęliśmy się z północną odnogą drogi M71. Niemniej skręciliśmy ostro w prawo, by wjechać na prowadzącą w górę szosę M171. Na szóstym kilometrze zdążaliśmy w kierunku północnym, ale później droga skręciła na wschód i odtąd biegła już w bliskim sąsiedztwie Gordolasque. Po skrzyżowaniu w połowie siódmego kilometra szosa stała się węższa i niebawem także bardziej stroma. Stromizna od razu poszybowała do 10,5%, zaś nieco dalej sięgnęła nawet 12%. W tej okolicy pożegnałem się z Adrianem uznając, iż pozostałe 10 kilometrów bezpieczniej będzie pokonać własnym tempem. Przez następne trzy kilometry trzeba było walczyć ze znaczącym nachyleniem i to na ogół na prostym odcinku drogi. Chwila wytchnienia trafiła się dopiero na początku jedenastego kilometra, ale potem znów zrobiło się stromo. Po 11 kilometrach przejechałem przez mostek obok wodospadu Cascade du Ray (1361 m. n.p.m.), lecz po drugiej stronie było jeszcze trudniej. Jedyny odcinek tego wzniesienia biegnący lewym brzegiem Gordolasque męczył chwilową stromizną powyżej 14%. Po niespełna 900 metrach wróciłem na prawą stronę doliny, gdzie mogłem złapać nieco oddechu w trakcie przejazdu przez Engiboi. Do ponownego wysiłku zmusiła mnie pierwsza część czternastego kilometra. Po czym na dojeździe do Relais du Merveilles przez cały kilometr nachylenie było znikome. Na początku szesnastego kilometra pokonałem dwa ostatnie zakręty, zaś chwilę później minąłem budynek elektrowni wodnej Belvedere. Do mety wspinaczki na sporym parkingu u wrót Parku Narodowego brakowało stąd już tylko kilkuset metrów. Wspinaczkę ukończyłem w niespełna 71 minut. Najdłuższy segment ze stravy przejechałem w 1h 10:37 (avs. 14,2 km/h z VAM 937 m/h). Adek wykręcił na nim czas 1h 07:51 czyli był szybszy o blisko trzy minuty.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/4045037907

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/4045037907

ZDJĘCIA

IMG_20200911_046

FILM