banner daniela marszałka

Lac de Pramol

Autor: admin o czwartek 15. Czerwiec 2017

DANE TECHNICZNE

Wysokość: 1728 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1138 metrów

Długość: 14,5 kilometra

Średnie nachylenie: 7,8 %

Maksymalne nachylenie: 10,6 %

PROFIL

SCENA

Początek na drodze D81 na wschodnim skraju wioski Les Resses (Sabaudia). Od centrum Villargondran to miejsce oddalone jest o niespełna trzy kilometry, zaś od najbliższego miasta czyli Saint-Jean-de-la-Maurienne nieco ponad pięć. Wspinaczkę tą można też zacząć z mostu na rzece L’Arc w pobliżu zakładów metalurgicznych FerroPem czyli z poziomu około 640 metrów n.p.m. Niemniej wówczas pierwszy kilometr z małym hakiem trzeba przejechać po szosie D81a. Oba szlaki schodzą się we wsi Le Bochet na wysokości 700 metrów n.p.m. Z naszej perspektywy ten łącznik znajdował się po przejechaniu 1,6 kilometra. Podjazd do jeziora Pramol jest nieco bardziej wymagający niż może to sugerować profil zaczerpnięty z „archivio salite”. Każdy z trzynastu kilometrów powyżej wspomnianej miejscowości Le Bochet trzyma na poziomie co najmniej 7,4%. Góra jest stosunkowo stroma, ale przynajmniej równa. Dwa najtrudniejsze kilometry znajdują się jeszcze przed półmetkiem wspinaczki i mają średnio 8,8%. Na całym podjeździe mamy 16 serpentyn. Największą miejscowością w drodze na szczyt jest Montricher-Albanne (7,9 km). To wieś gminna zamieszkana przez niespełna 480 osób, lecz mogąca się pochwalić na francuskiej wersji wikipedii rozbudowanym wpisem godnym niemałego miasta. Górną część wspinaczki do Lac de Pramol można pokonać na dwa sposoby. Otóż niespełna kilometr za Montricher. To znaczy w miejscu oddalonym 8,7 kilometra od naszego startu droga D81 skręca w lewo i biegnie w kierunku Col d’Albanne (1657 m. n.p.m.). Następnie nieznacznie opada ku stacji narciarskiej Albanne i w końcu łagodnie podjeżdża do wspomnianego jeziorka od strony południowej.

My postanowiliśmy się trzymać trudniejszej wersji owego wzniesienia. Jest to tzw. szlak północny prowadzący przez nieco większy od Albanne ośrodek sportów zimowych Les Karellis. Nazwie budzącej skojarzenia z zimnym pograniczem fińsko-rosyjskim. Zbieżność zapewne przypadkowa, acz w stacji tej są dwa ośrodki wypoczynkowe o wschodniosłowiańskich szyldach tzn. Azureva i Odesia. Les Karellis to stacja otwarta w grudniu 1975 roku. Położona jest na wysokości od 1550 do 1620 metrów n.p.m. W sezonie zimowym dla amatorów białego szaleństwa oferuje 28 tras zjazdowych o łącznej długości 60 kilometrów, a także 30 kilometrów szlaków przeznaczonych dla fanów biegów narciarskich. Maksymalna wysokość, z której można zjechać na nartach w tym ośrodku to 2495 metrów n.p.m. Nasz podjazd nie kończy się jednak w tej stacji. Po dojechaniu do centrum ośrodka należy kontynuować wspinaczkę w kierunku dolnej stacji wyciągu Vinouve. Potem trzeba zaś odbić w lewo na drogę położoną już na terenie Leśnictwa Valloire. To znak, że lotem ptaka niewielki dystans dzieli nas stąd od słynnej w świecie kolarskim wioski między przełęczami Telegraphe i Galibier. Ostatnie półtora kilometra na dojeździe do Lac Pramol prowadzi więc po węższym i bardziej zacienionym szlaku. Kres owej wspinaczki znajduje się przed niewielkim jeziorkiem (wielkości stawu), użytkowanym przez lokalne towarzystwo wędkarskie. Szosa skręca tu w lewo i objeżdża ów akwen kierując się do wspomnianej już stacji Albanne. Natomiast po prawej stronie jeziorka startuje gruntowa dróżka prowadząca w jeszcze wyższe partie okolicznych gór. Podjazd do Lac de Pramol czy choćby Les Karellis nie zapisał się jak dotąd w annałach, któregoś z ważnych wyścigów etapowych. Górski finał nad samym jeziorem trudno sobie wyobrazić. Tym niemniej wspomniana stacja byłaby w stanie ugościć finisz poważnych zawodów. Przy tym dojazd do niej gwarantowałby kolarskim asom wyzwanie większe niż pobliskie wspinaczki do stacji: Valfrejus, Valmeinier czy wielce popularnej ostatnimi czasy La Toussuire.

AKCJA

Po zjechaniu z Col du Mollard do Villargondran zastanawialiśmy się czy w ogóle warto ruszać samochód z miejsca naszego postoju. Ostatecznie uznaliśmy jednak, iż rozpoznanie terenu zrobimy autem. Dojechaliśmy do drogi D81 i ruszyliśmy na południe w kierunku wioski Les Resses. Zatrzymaliśmy się po przejechaniu ledwie półtora kilometra, jeszcze na płaskim odcinku szosy biegnącym równolegle do kolejowej Ligne de la Maurienne. Tomek postanowił zrezygnować z drugiej czwartkowej wspinaczki. Dla niego tak jak i dla mnie był to już piętnasty dzień mocowania się z sabaudzkimi Alpami. Mimo lekkiej kontuzji kolana i słabszej niż w 2014 czy 2015 roku kondycji do tego momentu zaliczył już 22 premie górskie. Odrobinę pozostałej mu jeszcze energii wolał zaoszczędzić na piątek, kiedy to wraz z Piotrem miał się wyprawić na „niebotyczną” Col de l’Iseran. Tym samym na podjeździe do Lac de Pramol mogłem liczyć tylko na towarzystwo Romka. Wystartowaliśmy kwadrans po piętnastej przy temperaturze 34 stopni. Znów niebiosa nas nie oszczędzały. Już na pierwszej ściance o długości 700 metrów trzeba było się nieco wysilić, bowiem nachylenie sięgnęło tu 10,6%. Potem na pół kilometra podjazd znacznie złagodniał, po czym na dojeździe do Le Bochet stromizna znów wróciła do dwucyfrowego wymiaru. Tym razem licznik pokazał mi 10,4%. Po przejechaniu 1600 metrów nasz szlak połączył się z biegnącą ze wschodu szosą D81a. Powyżej wspomnianej wioski wjechaliśmy w teren zalesiony, lecz zielone tło nie dało nam żadnej osłony przed słońcem. Betonowe mury wybudowane wzdłuż szosy przypominały mi nieco „piekarnik” na dolnym odcinku podjazdu pod słynną L’Alpe d’Huez. Nachylenie też prawie się zgadzało, acz po raz trzeci wyskoczyło ponad 10% dopiero w połowie piątego kilometra. Jechaliśmy zgodnie z prędkością około 12 km/h. Zmęczeni tak pierwszym wzniesieniem jak i kolejnymi godzinami w ponad 30-stopniowym upale. Cel mieliśmy jeden. Zaliczyć kolejny podjazd najwyższej kategorii w tempie takim na jakie będzie nas stać. Do połowy czwartego kilometra miewaliśmy jeszcze widok na porzuconą w dole Dolinę Maurienne. Kolejne setki metrów i serpentyny przenosiły nas na coraz wyższy poziom.

Po przebyciu 7,7 kilometra dotarliśmy do położonego na wysokości około 1200 metrów n.p.m. Montricher. Według stravy 6-kilometrowy segment z przewyższeniem 500 metrów na odcinku między Le Bochet a Montricher pokonaliśmy w 29:54 (avs. 12,1 km/h z VAM 1003 m/h). Kilometr dalej na zakręcie jedenastym zawinęliśmy się w prawo, zgodnie z planem wybierając drogę D81b. Niestety Romkowi tym razem sił starczyło jedynie na 9 kilometrów. Ja postanowiłem jechać dalej w dotychczasowym tempie. O tym jak strome będą kolejne kilometry informowały mnie charakterystyczne biało-żółte kamienie przydrożne. Pod koniec dwunastego kilometra, tuż po minięciu czternastego wirażu wjechałem na teren stacji Les Karellis. Nie wiedziałem jak bardzo osłabł Romek. Postanowiłem na niego zaczekać na dużym parkingu w dolnej części owego ośrodka. Zatrzymałem się zatem po przejechaniu 12,3 kilometra. Minęła minuta, dwie i trzy, a po koledze ani śladu. Okazało się, że tym razem całkiem mocno odcięło mu prąd. Na nieco ponad trzech kilometrach stracił do mnie blisko 7 minut. Strava notuje wyniki na segmencie Le Bochet – Les Karellis o długości 10,2 kilometra. Ja miałem na nim czas 50:53 (avs. 12,2 km/h z VAM 980 m/h), zaś Romano już 57:37 (avs. 10,7 km/h). Kolejne czterysta metrów do centrum stacji pokonaliśmy razem w bardzo spokojnym tempie. Tu zapytałem swego kolegę czy da radę dojechać do Lac de Pramol. Mimo wyraźnego kryzysu nie złamał się. Odrzekł, że poradzi sobie, ale żebym się na niego nie oglądał. Tym samym finałowy leśny odcinek pokonaliśmy osobno. Ja końcowe 1,5 kilometra przejechałem w 7:16 (avs. 12,4 km/h z VAM 942 m/h) czyli z grubsza trzymałem swój rytm jazdy. Romano wjechał to „na oparach” w niespełna 10 minut. Nagrodą był sielankowy widok na mecie wspinaczki. Mogliśmy też schłodzić nogi w jeziorku pełnym ciekawskich rybek. Miejsce to wydało nam się bardzo przyjemne, więc spędziliśmy tam przeszło 20 minut. Dopiero równo o siedemnastej rozpoczęliśmy zjazd do strzeżonego przez Tomka samochodu. Swój piętnasty etap zakończyłem po przejechaniu 68,5 kilometra z łącznym przewyższeniem 2192 metrów.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

www.strava.com/activities/1038331774

http://veloviewer.com/activities/1038331774

ZDJĘCIA

20170615_110

FILM

MAH02994