banner daniela marszałka

Rifugio Dolomieu al Monte Dolada

Autor: admin o piątek 3. Maj 2019

DANE TECHNICZNE

Wysokość: 1494 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1099 metrów

Długość: 11,1 kilometra

Średnie nachylenie: 9,9 %

Maksymalne nachylenie: 16,5 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

Z Monte Pizzoc do bazy zjechaliśmy kwadrans po czternastej. Po zjeździe z tej wyniosłej góry jadąc przez południowe obrzeża Vittorio Veneto dostrzegłem reklamę hipermarketu nieznanej mi dotąd sieci Emisfero. Tymczasem jeszcze tego samego dnia przed wypadem na drugą górę mieliśmy zrobić nasze tradycyjne zakupy przedwyjazdowe, pod roboczym hasłem „vino & olio d’oliva”. Tym razem nie mogliśmy z nimi czekać do końca, bowiem nazajutrz był 15 sierpnia czyli dzień dwóch włoskich świąt tzn. kościelnego Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny oraz mającego pogański rodowód Ferragosto. Jeszcze przed obiadem udaliśmy się zatem na spożywczo-pamiątkowe „łowy”, z których wróciliśmy nieźle obładowani, chwaląc sobie bogaty asortyment przypadkowo namierzonego sklepu. W porze obiadu dopadła nas natomiast wiadomość o tragedii jaka wydarzyła się pod Genuą. Tego dnia tuż przedpołudniem, podczas gwałtownej ulewy, runął fragment wiaduktu na autostradzie A10 przebiegającej przez stolicę Ligurii. Wybudowany w latach 1963-67 viadotto Polcevera alias Morandi (od nazwiska rzymskiego architekta) miał długość 1182 metrów. Zawalił się na długości około 200-250 metrów. W chwili tej na moście tym znajdowało się około 30 samochodów osobowych i 3 TIRY, które to spadły z wysokości 45 metrów. W katastrofie tej zginęły 43 osoby. Niewykluczone, że w lipcu 2014 i ja miałem okazję przejechać po tej drogowej pułapce, gdy wraz z Darkiem zwiedzałem włoski półwysep poznając najciekawsze kolarskie podjazdy w północnej i środkowej części Apenin. W pobliżu miasta Kolumba zaliczyłem wtedy wspinaczki pod Monte Beigua oraz Madonna della Guardia. Po obiedzie i krótkiej sjeście dobrze po godzinie siedemnastej udaliśmy się na spotkanie z najtrudniejszym wzniesieniem w górskim paśmie Alpago. Dojazd wiódł prosto na północ i liczył sobie 22 kilometry. Po minięciu Lago di Santa Croce, jakieś dwa kilometry za miejscowością La Secca należało zjechać z drogi krajowej SS51-Alemagna.

Po skręcie w prawo przejechaliśmy jeszcze kilkaset metrów zatrzymując się po lewej stronie szosy, na sporym parkingu nieopodal strefy przemysłowej Paludi. Podjazd zaczynał się w bezpośrednim sąsiedztwie naszego postoju, zaraz po przejeździe na wschodni brzeg Canale Cellina. Pierwsze cztery kilometry najtrudniejszej wspinaczki do Rifugio Dolomieu al Monte Dolada wiodą po drodze SP41. Początkowe 300 metrów to niespełna dwuprocentowe falsopiano. Następnie na łuku w lewo droga znacząco się wypiętrza. Kolejne 3,6 kilometra to dojazd do Pieve d’Alpago o średnim nachyleniu 7,9%. Na początku trzeciego kilometra przejeżdża się przez wioskę Tignes. Nazwa wszystkim nam trzem znajoma z racji o rok wcześniejszej wspólnej wspinaczki do francuskiej stacji narciarskiej z okolic Val d’Isere. Po wjeździe do Pieve najpierw mamy ledwie 200-metrowy, ale stromy zjazd o stromiźnie 9%, a potem 500-metrowy odcinek o nachyleniu 7,6% po drodze SP4 biegnącej z Cadoli (na północnym-zachodzie) po Puos d’Alpago (na południowym-wschodzie). Następnie po przejechaniu 4,6 kilometra od Paludi kończy się jazda stosunkowo szerokimi drogami. Należy skręcić w wąską via Guglielmo Marconi ku wiosce Plois i kierować się do celu znakami spod hasła „Rifugi”. Kolejny odcinek tej wspinaczki ma długość 2,9 kilometra i średnie nachylenie 11%. Kończy się on na wysokości restauracji „La Carota”. Dojazd do tej górskiej trattorii poprzedza zaś cały kilometr ze stromizną 13,5%, w tym 500 metrów na poziomie 15%. Dalsze 500 metrów o to ostatni już na tej górze krótki moment na złapanie oddechu. Ten odcinek składa się z 200-metrowego falsopiano i następnie 300 metrów podjazdu o umiarkowanym nachyleniu. Po czym na rozstaju dróg trzeba odbić w lewo i wjechać do lasu, gdzie zaczyna się finałowy (najtrudniejszy) fragment tego wzniesienia. To znaczy 4 kilometry o średnim nachyleniu 11,3%, na którym są dwa 500-metrowe odcinki o średniej 14-15%, zaś maksymalna stromizna wynosi 18%. Ten górny sektor to już bardzo wąska dróżka w całości ukryta w gęstym lesie.

Cała wspinaczka kończy się po 12 kilometrach na niewielkim placu służącym za parking dla pobliskiego schroniska. Rifugio Dolomieu powstało na południowo-wschodnim zboczu Monte Dolada, góry wznoszącej się na wysokość 1939 metrów n.p.m. Cieszy się ona sporą popularnością wśród amatorów górskich wędrówek jak i fanów paralotniarstwa. Patronem schroniska jest Guy de Dolomieu (1750-1801) – francuski wulkanolog i geolog, który swego fachu nauczył się w więzieniu, w trakcie odsiadywania kary za uśmiercenie przeciwnika w pojedynku. To właśnie jemu swą nazwę zawdzięczają słynne w kolarskim światku Dolomity, góry z północno-wschodniej Italii będące częścią tzw. Południowych Alp Wapiennych. Francuz, choć sporo podróżował akurat w tych akurat nigdy nie był. Niemniej badając minerały przysłane mu z tego regionu odkrył, iż różnią się one od większości znanych nauce skał wapiennych. Nie reagowały na polanie kwasem solnym, będąc związkiem węglanów wapnia i magnezu. Oczywiście wyścig Dookoła Włoch nigdy nie dotarł w tak odludne i anonimowe miejsce. Niemniej wspomniane miasteczko Pieve d’Alpago gościło już peleton Giro w 2013 roku na pierwszych kilometrach etapu dwunastego z Longarone do Treviso. W najbliższym czasie po raz drugi będzie w nim wyznaczona premia górska GdI, acz tylko czwartej kategorii. Stanie się tak na odcinku osiemnastym z Valdaora do Santa Maria di Sala. Niemniej podobnie jak przed sześciu laty, gdy wygrał tu Rosjanin Maxim Biełkow, kolarze będą się wspinać do Pieve łagodniejszą drogą SP4. My na nasz bardziej stromy szlak ruszyliśmy dokładnie o osiemnastej. Po popołudniowym deszczu temperatura była umiarkowana. Na starcie mieliśmy 21 stopni. Tylko przez kilkaset metrów jechaliśmy razem. Za drugim wirażem Dario przyśpieszył i szybko nas pożegnał. Czułem się na tyle dobrze, że mogłem na ten pierwszy atak bez trudu odpowiedzieć. Na szczęście tym razem chłodna głowa zapanowała nad gorącym sercem. Wytrzymałbym z nim zapewne do wioski Plois, a potem zapłacił za swój zbytni optymizm na górnej połówce.

Do tej stromej wspinaczki podszedłem zatem z należytym respektem. Pojechałem swoim tempem, które okazało się też w sam raz dla z dnia na dzień mocniejszego Tomka. Pod koniec trzeciego kilometra mój licznik po raz pierwszy odnotował dwucyfrową stromiznę. Na dojeździe do Pieve wyniosła ona maksymalnie 11,8%. Dario na niespełna 4-kilometrowy sektorze wiodącym po szosie SP41 nadrobił nad nami przeszło minutę. Na segmencie o długości 3,47 kilometra wykręcił czas 15:19 (avs. 13,6 km/h z VAM 1087 m/h), zaś my 16:28 (avs. 12,7 km/h z VAM 1011 m/h). Po opuszczeniu drogi SP4 już w połowie piątego kilometra trzeba było sobie poradzić z nachyleniem na poziomie 13%. W sumie dobrze, że te „przyjemności” były dawkowane nam stopniowo. Jadąc z pewną rezerwą wciąż miałem siły na pokonywanie kolejnych, coraz to ostrzejszych, ścianek. Na początku siódmego kilometra, na wylocie z Plois, poradziliśmy sobie ze stromizną rzędu 16,5%. Łatwiejsze kilkaset metrów w okolicy „Rifugio Carota” pozwoliły zaś na złapanie oddechu przed hardcorowym finałem. W lesie było nie tylko stromo i wąsko, ale też mokro. Przy stromiźnie niekiedy przekraczającej 15% trzeba było myśleć jak rytmicznie pokonywać kolejne metry wzniesienia. W tych warunkach stawanie w pedałach mogło się skończyć uślizgiem tylnego koła. Z kolei jadąc na siedząco nie wypadało przenosić ciężaru ciała zbytnio do tyłu. Poradziliśmy sobie z tym wyzwaniem całkiem udanie. Bez przymusowych postojów dotarliśmy na opustoszały parking u kresu szosy. Segment o długości 7,25 kilometra (powyżej Pieve) przejechaliśmy w 45:03 (avs. 9,7 km/h z VAM 1063 m/h). Zaczęliśmy się zastanawiać jak stąd trafić do Rifugio Dolomieu, no i gdzie podział się nam niedościgniony Dario. Dopiero po dłuższej chwili spostrzegliśmy, iż na ostatnim zakręcie należało odbić w lewo i wjechać na 200-metrową szutrową dróżkę prowadzącą do owego schroniska. W jego pobliżu spotkaliśmy Darka, który na całym podjeździe „wrzucił” nam przeszło trzy i pół minuty. Według stravy dystans 11,21 kilometra pokonał w 59:49 (avs. 11,2 km/h z VAM 1054 m/h), zaś my w 1h 03:21 (avs. 10,6 km/h z VAM 995 m/h).

Na górze było pochmurno i doprawdy rześko. Tylko 13-14 stopni. Tak niskiej temperatury na tej wyprawie jeszcze nie widzieliśmy. Poza tym odczucie chłodu wzmagała mżawka. Schronisko mimo późnej pory nie było jeszcze zamknięte. Spędziliśmy przed nim ponad 20 minut. Początek zjazdu wyglądał dość niebezpiecznie. Na tej bardzo stromej i wąskiej szosie trzeba było często hamować. Niemniej na mokrej nawierzchni należało to czynić bardzo ostrożnie. Poza tym ja nie chciałem znów przegrzać obręczy by nie zaliczyć kolejnej „gumy”. Po defektach na Brocon, Bocca di Forca i Pian de Buoi kończył mi się już zapas dętek. Dlatego na co groźniej wyglądających odcinkach wolałem się już przespacerować niż kusić los szarpaną jazdą. Zakładałem, że moi kompani poczekają przez to na dole dłużej niż zwykle. Podczas przejazdu przez Plois i Pieve d’Alpago nieco skróciłem sobie drogę by odrobinę zyskać na czasie. Pamiętam, że w lokalnych kościołach biły dzwony. Bynajmniej nie dlatego, że była już godzina dwudziesta. To było żałobne uczczenie pamięci ofiar genueńskiej tragedii. Na parking w Paludi zjechałem przeszło kwadrans po ósmej. Mocno się zdziwiłem odkrywając, że dotarłem tu pierwszy. Cóż po drodze przytrafiło się moim kompanom? Miałem nadzieję, że nic groźnego. Szybko poznałem rozwiązanie tej zagadki. Okazało się, że Dario & Tommy podczas przejazdu przez Pieve nie spostrzegli, gdzie należy zjechać z drogi SP4. Pojechali nią dalej w kierunku Puos d’Alpago. Ze swej pomyłki zdali sobie sprawę dopiero po niespełna dwóch kilometrach, tuż przed wioską Garna. Tym samym chcąc wrócić na właściwy szlak musieli dorobić dodatkowe kilkadziesiąt metrów w pionie. Do bazy na nocleg wróciliśmy około 21:00. Zmęczeni ale zadowoleni, iż przed zmrokiem udało nam się pokonać ten trudny podjazd w relatywnie korzystnych warunkach pogodowych.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/1772357898

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/1772357898

ZDJĘCIA

20180814_105

FILMY

VID_20180814_191224

VID_20180814_191804

VID_20180814_192213

VID_20180814_194549