banner daniela marszałka

Schermoos Sattel (Terlan) W

Autor: admin o niedziela 14. września 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Terlan

Wysokość: 1440 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1191 metrów

Długość: 16,5 kilometra

Średnie nachylenie: 7,2 %

Maksymalne nachylenie: 16 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Wstępnie zakładałem, iż spośród pierwszych pięciu dni tej wyprawy dwa przeznaczymy na wspinaczki po szosach prowincji Bolzano (niem. Bozen). Ostatecznie skończyło się na tym jednym. Odpuściliśmy sobie dłuższy, bo około 100-kilometrowy dojazd do Ponte Gardena (niem. Waidbruck). Tym samym ja zrezygnowałem ze stromych wspinaczek na prawym brzegu rzeki Isarco (niem. Eisack), zaś Adrian z długiego podjazdu przez Val Gardena i malowniczej rundki wokół dolomickiego masywu Sella. Poprzestaliśmy na „podwójnym Il Salto” czyli premii górskiej z pogranicza dwóch tyrolskich gmin Molten (wł. Meltina) oraz Jenesien (wł. San Genesio Atesino). Na ten szosowy szczyt zlokalizowany na wysokości niemal 1450 metrów n.p.m. prowadzą dwie ciężkie drogi. Jedna z Terlan (wł. Terlano), zaś druga z północnych obrzeży Bolzano. Każda z tych wspinaczek zmusza do pokonania w pionie przeszło 1100 metrów. Ta pierwsza jest krótsza i przeto bardziej stroma. Obiektywnie rzecz biorąc trudniejsza. Dlatego uznałem, że lepiej będzie właśnie od niej zacząć nasz etap numer 4. W niedzielne przedpołudnie podjechaliśmy zatem do Terlan. Do krainy słynącej z wina i szparagów. To 5-tysięczne miasteczko leży przy drodze krajowej SS38 wiodącej z Bozen do Meran (Merano). Jakieś 9 kilometrów na północny-zachód od stolicy Południowego Tyrolu. Rozpakowaliśmy się na parkingu przed miejscowym dworcem kolejowym. Na miejscu powitały nas iście tyrolskie „klimaty” czyli ludowe melodie dobiegające z weekendowego festynu. Z tej miejscówki do początku drogi SP98 (Moltner Strasse), po której biegnie szlak zachodniej wspinaczki na Schermoos Sattel mieliśmy niespełna pół kilometra.

Wiedziałem, że to zbyt trudny podjazd byśmy przejechali go razem. Dlatego umówiliśmy się, że każdy pojedzie swoje i zobaczymy się dopiero na górze. Wspinaczka stroma od samego początku. Stromizna już po 270 metrach łapie dwucyfrową wartość. Potem długimi okresami trzyma na poziomie 10-11%. Szosa pnie się tu śmiało na ogół dłuższymi prostymi odcinkami. Sekcje z wirażami były dwie. Pierwsza między początkiem drugiego i połową trzeciego kilometra, zaś druga od połowy piątego do końca szóstego. Pierwsza faza wspinaczki kończy się na wysokości osady Spergs (1050 m. n.p.m.). Do tego momentu trzeba pokonać 7,9 kilometra ze średnim nachyleniem 10,1%. Na następnych pięciu kilometrach zyskuje się w pionie raptem kilkadziesiąt metrów. Owszem są tu dwa odcinki wiodące pod górę. Niemniej nie dłuższe niż kilometr, a przy tym stosunkowo łagodne. Poza tym nie brak równie długich zjazdów. Na tym łatwym sektorze szosa pod koniec dziesiątego kilometra mija sporą wioskę Verschneid (wł. Frassineto), zaś po jedenastu mniejszą Versein (wł. Vallesina). Znając od lat profile tego wzniesienia obawiałem się tutejszej końcówki. Faktycznie była ciężka, ale nie aż tak trudna jak sobie wyobrażałem. Zaczyna się od wjazdu do Molten. Ten finałowy segment ma długość 3,7 kilometra i średnie nachylenie 9,7%. W tym dwa pierwsze kilometry z przeciętną 11,2 i max. 16%. Bardzo ciężki jest przede wszystkim kilkusetmetrowy łącznik między drogami SP98 i SP99. Potem jeszcze krótszy odcinek na wysokości osady Kranzer. Począwszy od połowy piętnastego kilometra teren znacząco łagodnieje. Wyraźniejsza stromizna wraca tylko na ostatnich 300 metrach. Do Schermoos dotarłem z grubsza 8 minut po Adrianie. Na mecie podobnie jak u podnóża było gwarno. Tyrolczycy z obu stron granicy lubią spędzać dni wolne w plenerze i rodzinnym gronie.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15812041314

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15812041314

ZDJĘCIA

Schermoos-T_038

FILM