banner daniela marszałka

Archiwum dla czerwiec, 2025

Innerarosa

Autor: admin o 30. czerwca 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Chur

Wysokość: 1899 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1299 metrów

Długość: 30,7 kilometra

Średnie nachylenie: 4,2 %

Maksymalne nachylenie: 12 %

PROFIL > cyclingcols

OPIS

Bardzo długi, lecz specyficzny podjazd. Nieco ponad 30-kilometrowy, więc w naszym programie był krótszy tylko od Juliera. Innerarosa to górna część stacji Arosa czyli liczącej nieco ponad 3 tysiące mieszkańców gminy uzdrowiskowej w regionie Plessur. Główna część tego ośrodka turystyczno-wypoczynkowego położona jest na wysokości 1775 metrów n.p.m. Leży w paśmie Plessur-Alpen zaliczanym do Alp Retyckich. Pod koniec 2013 roku ośrodek narciarski Arosa został połączony z Lenzerheide kolejką linową, dzięki czemu powstał ośrodek narciarski Arosa Lenzerheide. Składa się on z pięciu stacji, gdyż w jego skład wchodzą też: Valbella, Parpan i Churwalden. Ma on w swej ofercie łącznie 225 kilometrów tras zjazdowych obsługiwanych przez 43 wyciągi, w tym 4 powietrzne tramwaje oraz 4 kolejki gondolowe. Arosa może się pochwalić „tramwajem” jadącym na Weisshorn (2654 m. n.p.m.) oraz gondolą lecącą na Hornli (2514 m. n.p.m.). To największy teren narciarski w kantonie Gryzonia. Dociera do niego linia Kolei Retyckiej. Elegancki dworzec kolejowy stoi przy promenadzie biegnącej wzdłuż zachodniego brzegu jeziorka Obersee. Chlubą tego miasteczka jest klub EHC Arosa czyli 9-krotny mistrz Szwajcarii w hokeju na lodzie.

Arosa aż dwanaście razy gościła kolarzy uczestniczących w Tour de Suisse. Rzecz jasna zawsze występując w roli etapowej mety. Po raz pierwszy w roku 1946, gdy triumfował tu słynny Włoch Gino Bartali. „Ginetaccio” wygrał ten odcinek z przewagą 3:05 nad Hiszpanem Firmin’em Truebą, zaś cały wyścig z zapasem 16:30 nad drugim zawodnikiem w „generalce”. Przy ośmiu następnych okazjach zwyciężali tu tylko Szwajcarzy i Włosi. To znaczy: Ferdi Kubler (1948), Pasquale Fornara (1952), Rolf Graf (1959), Franco Bitossi (1970), Kurt Steinmann (1989), Pascal Richard (1993), Francesco Casagrande (1999) oraz Francesco Secchiari (2000). Ten duopol został przerwany dopiero w sezonie 2005, gdy wygrał Amerykanin Chris Horner. Gospodarze na kolejny triumf swego asa poczekali do roku 2012, kiedy pierwszy linię mety w stacji przekroczył Michael Albasini. Po raz ostatni wyścig Dookoła Szwajcarii zajrzał tu w sezonie 2018. Zwyciężył wówczas znakomity Kolumbijczyk Nairo Quintana, który o 22 sekundy wyprzedził Duńczyka Jakoba Fuglsanga oraz Australijczyka Richie Porte’a. Dwa dni później ta sama trójka asów stanęła w Bellinzonie na generalnym podium 82. edycji TdS, przy czym kolejność była odwrotna. Tasmańczyk wyprzedził Skandynawa o 1:02, zaś kolarza z Andów o 1:12. Wspomnieć wypada, iż w sezonie 1993 na drugim miejscu finiszował tu Zenon Jaskuła. Polak będący w życiowej formie wygrał wtedy klasyfikację punktową TdS tuż przed swym znakomitym występem w Tour de France.

Podjazd do Arosy czy też Innerarosy biegnie drogą nr 740 i rozpoczyna się w Chur, 40-tysięcznym mieście będącym stolicą Gryzonii. Wspinaczka rusza z Sankt Luzistrasse, gdzie na pierwszych kilkuset metrach mija się dwa główne zabytki dzielnicy dworskiej tzn. katedrę Wniebowstąpienia św. Marii oraz Pałac Biskupi. Pod wieloma względami przypomina ona jeszcze dłuższy północny podjazd pod Julierpass. Tu również mamy mocny segment na otwarcie, sporo luźnych kilometrów w środkowej fazie wzniesienia i wymagające zakończenie. Pierwsza faza podjazdu to 7,8 kilometra poniżej wioski Castiel. Za trudny trzeba uznać przede wszystkim początkowy odcinek o długości 3,8 kilometra na dojeździe do Maladers. Ten wstęp do długiej „zabawy” ma średnie nachylenie aż 9,2% przy max. 11%. Na kolejnych 4 kilometrach przeciętna to już tylko 5,4%. Potem przez kolejne 15 kilometrów z hakiem podjazd zyskuje w pionie raptem 227 metrów. Na tym długim segmencie droga wznosi się z rzadka, a przy tym na krótko i raczej łagodnie. Wyróżnić tu można odcinek o długości 1200 metrów i średniej 6,2% na dojeździe do Peist oraz 1900 metrów z przeciętną tylko 4,1% między mostem nad Sapunerbach i osadą Sonnenruti. Tuż przed tym drugim mija się wioskę Langwies (km 19,5), która co roku na początku września występuje w roli miasteczka startowego do zawodów „Arosa Classiccar”. Jest to międzynarodowy wyścig górski dla zabytkowych samochodów. Jego uczestnicy ścigają się na trasie o długości 7,3 kilometra z 76 zakrętami i przewyższeniem 422 metrów ku mecie w centrum stacji przy jeziorku.

Niemal cały 23. kilometr to zjazd do mostu nad rzeką Plessur. Zaraz za nim zaczyna się drugi z najcięższych segmentów tego wzniesienia. Pełne 3 kilometry ze średnim nachyleniem 10% i max. 12. Ten odcinek zaczyna się przejazdem przez wioskę Litziruti (km 23,5), po czym chowa się w lesie, a przy tym trzech miejscach przechodzi pod torami Kolei Retyckiej. Stromizna kończy się po 26 kilometrach podjazdu, na wysokości kolorowych tablic witających w Arosie. Kilometr nr 27 wznosi się już łagodnie, ot na poziomie 3-4%. W centrum stacji przez jakieś czterysta metrów jest zupełnie płasko. Chcąc dotrzeć do Innerarosy po minięciu Obersee trzeba skręcić w lewo i pojechać na południowy-zachód. Można było też skręcić w prawo by po przejechaniu wspomnianej promenady kontynuować wspinaczkę w kierunku północnym. To znaczy finiszując na krętej ścieżce prowadzącej do wyciągu Pratschli. czyli na wysokości 1906 metrów n.p.m. Naszym celem była jednak Innerarosa. Na 28 kilometrze podjazd był łagodny. Ostatnim wyzwaniem okazał się kilometrowy odcinek między przystankiem Arosa Bellevue i hotelem Stoffel o średniej 8,2% i max. 11,5%. Ostatnie kilkaset metrów na Schwelliseestrasse to już szybki dojazd do krańca szosy. Miejscówka z pięknym widokiem na okoliczne szczyty, z których najwyższy jest Aroser Rothorn (2980 m. n.p.m.). Na pokonanie tego maratońskiego podjazdu potrzebowałem przeszło 1h i 50 minut. Od początku jechało mi się kiepsko. Daniel już na wstępie nadrobił nade mną minutę. Na łatwym środkowym segmencie dołożył mi jeszcze trzy. Ostatnią kwartę przejechaliśmy podobnym tempem, więc na mecie zameldowałem się cztery minuty po koledze.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/14963887886

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/14963887886

ZDJĘCIA

Innerarosa_001

FILM

Napisany w 2025a_Graubunden-Grischun-Grigioni | Możliwość komentowania Innerarosa została wyłączona

Bargli

Autor: admin o 29. czerwca 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Sankt-Antonien

Wysokość: 2135 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 694 metry

Długość: 6,9 kilometra

Średnie nachylenie: 10 %

Maksymalne nachylenie: 13 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Najkrótszy ze wszystkich 54 podjazdów jakie przejechałem w sezonie 2025. Jednak wcale nie najmniejszy pod względem przewyższenia, a tym bardziej nie najłatwiejszy w tegorocznej „kolekcji”. Bargli to najwyższa szosa w gryzońskim regionie Prattigau. Jeden z czterech „dwutysięczników” w tej okolicy. Podjazd ku temu miejscu zaczyna się we wiosce Sankt-Antonien na wysokości około 1440 metrów n.p.m. Nieco powyżej miejsca lokacji tutejszej szkoły podstawowej. Zajechawszy wcześniej do Partnun dotarłem w to miejsce po nieco ponad 5-kilometrowym zjeździe ze swej pierwszej premii górskiej. Z tak wysokiego poziomu startu miałem tu do zrobienia niespełna 7 kilometrów na bocznej drodze numer 726.401. Dystans skromny, ale ze średnim nachyleniem aż 10 i max. niemal 13%. Wspinaczka krótka, lecz bardzo konkretna. Na wykresie z Garmina (jeśli pominąć ostatnie kilkadziesiąt metrów) chwilowa stromizna tego wzniesienia zeszła mi najniżej do wartości 7,6%. Dla mnie Bargli była tylko ostrym dodatkiem, bo zaliczeniu długiego podjazdu do Partnun. Tymczasem do tego miejsca można przecież ruszyć z doliny rzeki Landquart. Wówczas po starcie z Dalvazzy byłoby do zrobienia w pionie przeszło 1330 metrów na dystansie 18,3 kilometra. Natomiast spod Schiers nawet 22,2 kilometra z przewyższeniem ponad 1460 metrów.

Ja ograniczyłem sobie ten podjazd do absolutnego minimum. Niemniej z racji tak wspomnianej stromizny jak i niemiłosiernych upałów nie miałem łatwego zadania. Temperatura 29 stopni na starcie i jeszcze więcej na trasie, przy max. 36 na samej mecie! Ta wspinaczka prowadzi bowiem południowym zboczem góry i po terenie otwartym czyli pięknie wystawionym na promienie słoneczne. Na odrobinę cienia można liczyć tylko przez niespełna kilometr tuż przed półmetkiem, bowiem od km 2,6 do km 3,5 wąska ścieżka do Bargli otoczona jest niezbyt gęstym lasem. Generalnie jednak prowadzi przez górskie łąki. W dolnej partii mija się dwie osady czyli: Bord (km 1,2) oraz Aschuel (km 1,6). W połowie drugiego kilometra szosa na chwilę chowa się w tuneliku przechodzącym pod kolejką linową (orczykiem) Junker. Na rozjeździe w Aschuel należy wybrać prawą opcję. Na początku trzeciego kilometra droga skręca ostro w prawo i odtąd już do końca zmierza na północny-wschód. Na całym szlaku jest pięć wiraży, z czego cztery w górnej połowie wzniesienia. Ostatni z nich na samym początku siódmego kilometra. Nawierzchnia robi się z czasem bardziej chropowata i miejscami jest podniszczona, ale nie na tyle by przeszkadzało to w jeździe pod górę.

Od połowy piątego kilometra można już podziwiać okoliczne szczyty górskie. Jak również zielone zbocza gór, miejscami ukwiecone na żółto. Przede wszystkim jednak uwagę zwracają bardzo liczne konstrukcje anty-lawinowe. Zresztą gdyby nie owe zabezpieczenia to pewnie w ogóle nie byłoby tej drogi, a przynajmniej nie zabrnęłaby ona aż tak wysoko. Bargli to bowiem nie żadne gospodarstwo prowadzące swój ciężki żywot gdzieś wysoko na odludziu, lecz miejsce będące jedynie składowiskiem wszelakich materiałów przeciwlawinowych. Niewielki placyk pod szczytem Chuenihorn (2412 m. n.p.m.). Może on stanowić punkt startu dla amatorów górskich wędrówek, którzy dojadą w to miejsce własnym samochodem lub busikiem niezawodnej linii publicznej. Ja spotkałem małżeństwo z pobliskiego Sankt-Antonien, które dotarło tu na swych elektrycznych góralach. Dzięki temu miałem kogo poprosić o zrobienie mi zdjęcia pod żółtą tabliczką z nazwą tego miejsca. Moi rozmówcy korzystając z e-wspomagania pojechali potem jeszcze wyżej wąziutkim duktem wzdłuż zbocza wspomnianej góry. Mnie czekał już tylko przeszło 18-kilometrowy zjazd do Dalvazzy, a po drodze liczne przystanki celem upamiętnienia tak tego wzniesienia jak i środkowej oraz dolnej fazy podjazdu do Partnun.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/14954855544

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/14954855544

ZDJĘCIA

Bargli_001

FILM

Napisany w 2025a_Graubunden-Grischun-Grigioni | Możliwość komentowania Bargli została wyłączona

Partnun

Autor: admin o 29. czerwca 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Dalvazza

Wysokość: 1804 metry n.p.m.

Przewyższenie: 1003 metrów

Długość: 17 kilometrów

Średnie nachylenie: 5,9 %

Maksymalne nachylenie: 13,5 %

PROFIL > cyclingcols

OPIS

W niedzielę mój kompan odpoczywał od roweru. Zatem na północno-wschodnie kresy Gryzonii wybrałem się sam. Druga wycieczka do regionu Prattigau-Davos, który tydzień wcześniej odwiedziliśmy razem by wjechać na wysoką Fluelapass. Tym razem moim celem były dwa wzniesienia pod austriacką granicą. Oba w dolinie utworzonej przez potok Schanielbach. Pierwszy podjazd do końca głównej drogi. Drugi na ścieżce bocznej do zrobienia na wyższych wysokościach. Tym samym do samochodu miałem wrócić dopiero po zaliczeniu obu premii górskich. Start w Dalvazza nieopodal miasteczka Kublis nad rzeką Landquart, do których prowadzi droga krajowa N28. Miejsce do „rozładunku” znalazłem sobie na pustym tego dnia placu przy sklepie rowerowym Stoll. Dodam, że podjazd do Partnun można też zacząć z niższego poziomu w położonej bardziej na północ miejscowości Schiers (668 m. n.p.m.). Wówczas do przejechania jest aż 20,9 kilometra z przeciętnym nachyleniem 5,4%. Natomiast początek mojej wspinaczki znajduje się przy drodze kantonalnej biegnącej przez Kublis, jakieś sto metrów za rondem z kilkoma różnokolorowymi kozicami. Po wjeździe na górską szosę o numerze 726.40 czekał mnie zrazu przejazd pod wiaduktem kolejowym linii Landquart-Davos, a za nim już ostro pod górę. Pierwsze 2 kilometry ze średnią 8,9 i maksem sięgającym 11%. Pod koniec drugiego kilometra przejazd przez miejscowość Luzein, która dała nazwę tutejszej gminie, acz nie jest siedzibą jej władz.

Powyżej tej wioski przez czterysta metrów nieco luźniej, po czym pod koniec trzeciego kilometra zaczyna się najtrudniejszy segment całego wzniesienia. To znaczy 2 kilometry o średniej 11,7 i max. 13% na dojeździe do miejscowości Pany, w której urzęduje burmistrz gminy Luzein. Na początku tego ciężkiego odcinka do naszej drogi dochodzi szosa 726.23, po której prowadzą pierwsze kilometry podjazdu z Schiers. Na ulicach Pany kończy się stromizna. Dla kontrastu mamy odtąd niemal 4 kilometry zupełnego luzu. Szósty kilometr to jeszcze delikatnie wznoszący się teren, lecz trzy kolejne są już zupełnie płaskie. Droga ponownie zaczyna się wznosić, acz z umiarkowanym nachyleniem, dopiero pod koniec dziewiątego kilometra. Wzdłuż drogi pojawiają się domostwa należące do rozproszonej wioski Sankt-Antonien. Przez jej centrum przejeżdża się dopiero na dwunastym kilometrze. Dokładnie po przejechaniu 11,5 kilometra od ronda na samym dole minąłem boczną Barglistrasse, którą wkrótce miałem przetestować w ramach swego etapu 10b na tej wyprawie. Na wyjeździe od św. Antoniego niespełna kilometra luzu, po czym od połowy trzynastego kilometra znów wyraźnie pod górę, choć na ogół z umiarkowanym nachyleniem. O ile pierwsze 5 kilometrów tego wzniesienia ma średnią bliską 9%, to druga faza wspinaczki czyli górne 8 kilometrów trzyma na poziomie 6,5%. Owszem na czternastym kilometrze oraz w połowie piętnastego trafiają się momenty z dwucyfrowym nachyleniem. Niemniej to krótkie odcinki o długości do 250 metrów. Wąska droga biegnie niemal prosto na północny-wschód przez cichą okolicę z pięknymi widokami.

Spokój jazdy przerywać mogą jedynie samochody zmierzające, na któryś z górskich parkingów. Ten największy z oznaczeniem P6 ulokowano z grubsza dwa kilometry przed końcem owej drogi. Kursują tu również żółte busiki alpejskie linii PostAuto. Za ich przedostatnim przystankiem zwanym Abi szosa skręca w prawo i rzuca ostatnie wyzwanie kolarskiemu śmiałkowi. Finałowy odcinek na szlaku do centrum Partnun to 900 metrów o średniej 11,3 i max. prawie 13%. Gdy już dotarłem do rozjazdu na wysokości 1763 metrów n.p.m. zrazu skręciłem w prawo czyli wjechałem na Sassstrasse (chyba tylko plemiona germańskie potrafią zmieścić sześć literek „s” w jednym wyrazie) i po przejechaniu nieco ponad 200 metrów zatrzymałem się za jednym z gospodarstw. Na placyku z cudnym widokiem na szczyt Sulzfluh (2818 m. n.p.m.). Tutejsze góry należą do pasma Ratikon oddzielającego Gryzonię od austriackiego Vorarlbergu. Ich jasne wierzchołki są bliźniaczo podobne do tych z włoskich Dolomitów. Po chwili postoju zorientowałem się, że meta podjazdu powinna być nieco wyżej. Wróciłem zatem do rozjazdu, po czym pojechałem w lewo. Ta końcówka jest dłuższa, gdyż liczy sobie 600 metrów. Minąłem na niej Berghaus Alpenrosli i zatrzymałem się u kresu szosy przy drewnianym mostku, na poziomie nieco ponad 1800 metrów n.p.m. Skręcając w lewo po wąskich paskach betonu możnaby dojechać jeszcze nieco wyżej. Strona climbifinder podaje wysokość 1837 metrów. Z kolei na wprost od tej mety biegnie gruntowa dróżka Gruobaweg do naturalnego jeziorka Partnunsee (1868 m. n.p.m.).

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/14954824564

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/14954824564

ZDJĘCIA

Partnun_001

FILM

Napisany w 2025a_Graubunden-Grischun-Grigioni | Możliwość komentowania Partnun została wyłączona