banner daniela marszałka

Archiwum dla sierpień, 2025

Passo della Bocchetta

Autor: admin o 8. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Campomorone

Wysokość: 772 metry n.p.m.

Przewyższenie: 644 metrów

Długość: 8,2 kilometra

Średnie nachylenie: 7,9 %

Maksymalne nachylenie: 14,5 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

W trzeci piątek tej wyprawy rozpoczęliśmy długą drogę powrotną do Trójmiasta. Nie był to jeszcze odwrót pełną parą, a zaledwie jego prolog. W tym dniu do przejechania było tylko 350 kilometrów z metą w regionie Trentino. Ostatnią noc pod włoskim niebem zaplanowałem nam bowiem w Residence Salvadori na obrzeżach Rovereto. Wcześniej jednak moje pożegnanie z Apeninami czyli górka niepozorna, acz pod względem historycznym ważna w kontekście kolarskiej podróży po tym łańcuchu górskim. Wspinaczka pod Passo della Bocchetta (772 m. n.p.m.). Najniższy i zarazem najmniejszy z moich tegorocznych podjazdów. Choć zapewne nie najłatwiejszy z uwagi na znaczną stromiznę. Chciałem zaliczyć tą wspinaczkę w Apeninie Liguryjskim przede wszystkim dlatego, że to kultowe wzniesienie w historii rozgrywanego od roku 1934 semi-klasyku Giro dell’Appennino. W minionym sezonie odbyła się już 86. edycja tego wyścigu. Jego pomysłodawcą był Luigi Ghiglione z klubu U.S. Pontedecimo. Bocchetta była wielokrotnie kluczowym podjazdem na trasie tej imprezy. Od roku 1955 organizatorzy zaczęli nawet liczyć czasy najszybszego zawodnika na tym wzniesieniu. Pierwszym rekordzistą stał się wielki Fausto Coppi, który przejechał tą górkę w równe 25 minut, po czym wygrał tego dnia ostatni w swej karierze wyścig ze startu wspólnego. Obecny rekord to czas 21:54 wyśrubowany przez Gilberto Simoniego w roku 2003. Jednak największą postacią w dziejach tych zawodów jest Gianbattista Baronchelli czyli ich 6-krotny zwycięzca z lat 1977-82. Trzykrotnie (też z rzędu) zwyciężali tu: Michele Dancelli (1965-67) oraz Gianni Bugno (1986-88).

Na liście triumfatorów tego wyścigu mamy wiele sławnych postaci. Wśród tych, którzy wygrywali tu dwukrotnie można znaleźć kolarzy tej klasy co: Michele Gimondi, Gianni Motta, Italo Zilioli, Francesco Moser, Paweł Tonkow, wspomniany już Simoni oraz Damiano Cunego. Tegoroczną edycję na trasie z Novi Ligure do Genui wygrał Diego Ulissi. Co ciekawe uczestnicy GdA po raz ostatni pokonali Bocchettę w jej pełnym 8-kilometrowym wymiarze w trakcie edycji z roku 2020. Rok później tego wzniesienia zabrakło na trasie, zaś od roku 2022 występuje ono w postaci skróconej. Peleton przejeżdża obecnie tylko pierwsze 6 kilometrów owej wspinaczki do wysokości 604 metrów n.p.m. Z tego poziomu skręca na zachód by przed zjazdem do mety pokonać jeszcze podjazd na Madonna della Guardia od jego łatwiejszej północnej strony. Organizatorzy Giro d’Italia nigdy nie skorzystali z Bocchetty. Natomiast pojawiła się ona w 2012 roku na trasie drugiej edycji „efemerycznego” wyścigu Giro di Padania. Co więcej wspinaczka ta była finałowym podjazdem czwartego etapu tej imprezy. Wygrał go Włoch Vincenzo Nibali, który o 4 sekundy wyprzedził tu swego rodaka Davida Rebellina oraz Chorwata Kristjana Duraska. Szlak przez przełęcz Bocchetta łączy liguryjskie miasteczko Campomorone z piemoncką wioską Voltaggio. Wspinaczka południowa, o której tu wspominam leci drogą SP5 przez dolinę Val Polcevera. Na drugą stronę schodzi szosa SP160 biegnąca łagodniejszą Val Lemme. Pierwszy dukt handlowy w tej okolicy czyli Via Postumia powstał już w roku 148 p.n.e. Natomiast kolejny, na trasie zbliżonej do obecnej, oddano do użytku w roku 1585 za czasów Republiki Genueńskiej.

Wyjechawszy z Genui po niespełna pół godzinie jazdy zatrzymaliśmy się na rynku w Campomorone. Bocchetta nie była moim pierwszym wzniesieniem ulokowanym na obrzeżach liguryjskiej stolicy. W 2014 roku zaliczyłem stromą wspinaczkę z Bolzaneto do Madonna della Guardia, na której zakończono etap Giro d’Italia z roku 2007 wygrany przez Leonardo Piepolego. Natomiast przed rokiem w pobliskim Voltri zacząłem długi podjazd na Passo del Faiallo, który w dolnej połowie korzysta z trasy marcowego monumentu Milano – San Remo. Tu zaś miałem do pokonania nieco ponad 8 kilometrów, ale o średniej stromiźnie 8%. Mając te parametry góry na uwadze postanowiłem (podobnie jak na Monte Serra) sprawdzić czy będą w stanie utrzymać tempo wspinaczki na poziomie 1100 m/h. Ruszyłem mocno od samego wjazdu na via Primo Cavallieri. Pierwsza kwarta tego podjazdu jest najtrudniejsza. To odcinek o długości 1,85 kilometra i średniej stromiźnie 10, zaś maksymalnej 12,5%. Ten fragment przejechałem z prędkością pionową 1133 m/h. Zaczęło się obiecująco, ale ciężko było taki wynik utrzymać. Tym bardziej, że są tu dwa odcinki wypłaszczeń czy też łagodnego podjazdu. Pierwszy z nich liczy 600 metrów i kończy się w połowie trzeciego kilometra na wysokości Lagnasco. Kolejna faza wspinaczki to z kolei 2,05 kilometra o średniej 8,7 i maksie 14,5%. Ów sektor kończy się tuż przed wjazdem do miejscowości Pietralavezzara. Na nim wspinałem się w tempie 1047 m/h. Druga „strefa luzu” była nieco krótsza, bo ledwie 400-metrowa. Droga ponownie zaczęła się wznosić już pod koniec piątego kilometra, jeszcze na obszarze wspomnianej wioski. Następnie po przejechaniu 5,7 kilometra minąłem SP6 czyli via Vixella schodzącą do Isoverde. To z niej współcześnie korzystają uczestnicy GdA nie kończąc podjazdu na Bocchettę.

Ja rzecz jasna trzymałem się szosy SP5, więc nadal jechałem na północ mijając w połowie siódmego kilometra szczyt Monte Calvo (747 m. n.p.m.). Trzeci segment owej wspinaczki jest tym najdłuższym. Na odcinku od Pietralavezzary do samej przełęczy trzeba pokonać 3,05 kilometra o średniej znów 8,7 i max. 11,6%. Ten sektor pokonałem w tempie 1076 m/h. Na pół kilometra przed finałem droga skręciła na wschód, zaś na sto metrów przed końcem minęła kapliczkę. Swoje zmagania z tą premią górską skończyłem po 37 minutach co dało mi VAM na poziomie 1030 m/h. Do Coppiego straciłem 12 minut i to jadąc „na świeżaka”. Na przełęczy spotkałem cykloturystę zmierzającego do Mediolanu, więc było kogo poprosić o zdjęcie pod tutejszą tablicą. Po drugiej stronie szosy stoją stele pamiątkowe poświęcone patronowi Giro dell’Appennino oraz kolarzowi, który pozostaje największą legendą włoskiego kolarstwa. Za nimi dodano młodszą tablicę, na której wygrawerowane są nazwiska wszystkich zwycięzców semi-klasyku. Ma ona nieregularny kształt, który obrazuje trzy najpopularniejsze wzniesienia z tras tej imprezy czyli oprócz Bocchetty również Castagnolę i Giovi. Tuż po jedenastej zjechałem do Campomorone. Przed dalszą podróżą zrobiliśmy szybkie zakupy w miejscowej piekarni. Do Rovereto dojechaliśmy w porze obiadowej. Na tyle wcześnie by późnym popołudniem podjechać do Riva del Garda na spacer północnym wybrzeżem słynnego jeziora. Nazajutrz czyli w sobotę została nam już tylko dłuuuga droga do domu. Nasza apenińską wycieczkę skończyłem zatem w miejscu, z którego niespełna 5 tygodni później miałem zacząć wyprawę z Adrianem po wschodniej części włoskich Alp. Niemniej to już temat na inną opowieść.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15385352265

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15385352164

ZDJĘCIA

Bocchetta_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Passo della Bocchetta została wyłączona

Valico di Capanne di Cosola

Autor: admin o 7. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Cabella Ligure

Wysokość: 1492 metry n.p.m.

Przewyższenie: 1014 metrów

Długość: 17 kilometrów

Średnie nachylenie: 6 %

Maksymalne nachylenie: 13,5 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Ostatnie dwie noce na półwyspie Apenińskim spędziliśmy w genueńskim lokalu „Principe railway station” na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Salita San Rocco. Apartament niewielki lecz dobrze rozplanowany, a przede wszystkim świetnie wyposażony. Miejscówka w dobrej lokalizacji. Nieopodal stacji kolejowej Piazza Principe i bezpośrednim sąsiedztwie dolnej stacji kolejki zębatej Granarolo. Genua to miasto w którym urodził się Krzysztof Kolumb. Szósta pod względem zaludnienia aglomeracja Italii i zarazem największy z włoskich portów. Jego nazwa pochodzi od łacińskiego słowa „genu” czyli „kolano” wskazującego na usytuowanie w zakolu liguryjskiego wybrzeża. Na czwartkowe popołudnie zaplanowaliśmy sobie spacer po miejscowej starówce oraz zwiedzanie Acquario di Genova czyli jednego z największych oceanariów Europy. Zostało ono otwarte w 1992 roku na rocznicę 500-lecia tzw. Odkrycia Ameryki. Przed południem miałem swoje parę godzin na realizację kolejnego punktu ze swego kolarskiego programu. Na ten dzień zaplanowałem sobie wspinaczkę poza granicami Ligurii. Piemont i Lombardia kojarzą się z Alpami i Niziną Padańską, a nie Apeninami. Niemniej południowe krańce obu tych ważnych regionów zahaczają o owe góry. W 2014 roku zaliczyłem podjazd pod Monte Lesima w lombardzkiej krainie Oltrepo Pavese na południowych kresach prowincji Pavia. W Piemoncie największe apenińskie wzniesienia znajdują się w południowo-wschodniej części prowincji Alessandria.

Tak się akurat składa, że ta ziemia wydała dwóch spośród największych asów włoskiego kolarstwa szosowego. Pierwszy „Il Campionissimo” czyli Costante Girardengo urodził się w mieście Novi Ligure. Podczas swej długiej kariery dwukrotnie wygrał Giro d’Italia, 6 razy klasyk Milano – San Remo i 3 razy Giro di Lombardia. Jego młodszy o ponad dwie dekady krajan Fausto Coppi dokonał jeszcze większych rzeczy. Kolarz z wioski Castellania wygrał 5 edycji Giro i 2 Tour de France, a przy tym w latach 1949 i 1952 zdominował oba te wyścigi w jednym sezonie. W 1953 roku został mistrzem świata na trasie wokół szwajcarskiego Mendrisio. Do tego dorobku dorzucił jeszcze 9 klasycznych monumentów, bowiem 5 razy zwyciężył w GdL, 3-krotnie w MSR i raz w Paris-Roubaix. W czwartkowy poranek opuściłem stolicę Ligurii ruszając na północ autostradą A7. Następnie na wysokości Vignole Borbera skręciłem w prawo by drogą SP140 przejechać jeszcze 20 kilometrów z hakiem na wschód brnąc w głąb Val Borbera. Wypakowałem się w Cabella Ligure, tuż za miejscem gdzie potok Liassa uchodzi do rzeczki Borbera. Największym zabytkiem owej miejscowości jest Palazzo Doria, dziś należący do fundacji propagującej medytacje „Sahaja Yoga”. Dodam, że w tej części Piemontu niejedna miejscowość ma w swej nazwie przymiotnik „Ligure”, a to dlatego że owe tereny do początków XIX wieku należały do Republiki Genueńskiej.

Z tego miejsca do przejechania pod górę miałem 17 kilometrów ku premii górskiej ulokowanej na granicy Piemontu i regionu Emilia-Romagna. Jak się miało okazać moja czwartkowa wspinaczka wiodła górskim odcinkiem dłuższej drogi reklamowanej jako „strada dei campionissimi”. O jej wybitnych patronach zdążyłem już wspomnieć. Wyścig Dookoła Włoch nigdy nie przejechał tym szlakiem, acz należy przypuszczać, iż rzeczeni mistrzowie mogli zaglądać w te strony w trakcie swych treningów. Tuż po dziewiątej ruszyłem na wschód na spotkanie z Capanne di Cosola. Pierwsze dwa kilometry wiodły łagodnie pod górę z przeciętnym nachyleniem 4,5%. Następnie przez ponad półtora kilometra teren był praktycznie płaski. Pod koniec tego odcinka, przejechawszy 3,4 kilometra minąłem wjazd na drogę SP147. Ta szosa biegnie na południe, ku granicy Piemontu z Ligurią. Pokonuje przeszło 800 metrów w pionie za sprawą 12-kilometrowego podjazdu na Capanne di Carrega (1409 m. n.p.m.). Na „męskiej wyprawie” byłaby to dla mnie druga wspinaczka dnia. Pod koniec czwartego kilometra podjazd na Capanne di Cosola odżył i przez kolejne 6 kilometrów był już całkiem solidny. Na dojeździe do wioski Cosola średnie nachylenie wyniosło 5,9%, zaś maksymalne 9%.

Po zakręcie w lewo na wysokości Albergo Ponte stromizna wyraźnie wzrosła. Na całym 7-kilometrowym dystansie pozostałym stąd do mety miałem przeciętne nachylenie na poziomie 7,8%. Przy tym trudniejsza była dolna połowa tego segmentu. Na odcinku 3,5 kilometra zmagałem się tu ze średnią stromizną 8,7 zaś maksymalną 13,5 %. Najtrudniejszym fragmentem całego wzniesienia okazała się pierwsza połowa trzynastego kilometra. W samej końcówce czyli jakieś 550 metrów przed szczytem minąłem Rifugio Quattro Province. Schronisko górskie z nazwą tylko nieco na wyrost. Skąd ona się wzięła? Otóż na Valico di Capanne di Cosola opuszczamy Piemont (prov. Alessandria) i wjeżdżamy do Emilii-Romanii (prov. Piacenza). Następnie po 2 kilometrach delikatnego zjazdu docieramy na Passo del Giova (1371 m. n.p.m.), gdzie wjeżdża się do Lombardii (prov. Pavia). Ta czwarta prowincja to liguryjska Genova oddalona od tego miejsca o jakieś kilkanaście kilometrów w linii prostej i niespełna 30 licząc dystans najkrótszym połączeniem szosowym. Ten górski rejon, choć administracyjnie podzielony między aż cztery regiony uchodzi za jednolity kulturowo. Jego mieszkańcy mają wspólne zwyczaje, w tym przede wszystkim tradycje muzyczne. Nie miałem czasu na zwiedzanie tego pogranicza. Nie skorzystałem też z oferty restauracyjnej tutejszego górskiego hotelu.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15377947122

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15377947122

ZDJĘCIA

Cosola_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Valico di Capanne di Cosola została wyłączona

Passo del Vestito

Autor: admin o 6. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Massa

Wysokość: 1049 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 985 metrów

Długość: 19,4 kilometra

Średnie nachylenie: 5,1 %

Maksymalne nachylenie: 10 %

PROFIL > cyclingcols

OPIS

Na pożegnanie z Toskanią zaliczyłem swój drugi w życiu podjazd w Alpach Apuańskich. Wbrew tej nazwie to również Apeniny. Nadmorskie pasmo ciągnące się wzdłuż wybrzeża Morza Liguryjskiego przez 55 kilometrów na obszarze pomiędzy Lukką i La Spezią. Ograniczone dolinami rzek: Magra i Serchio. Owe „Alpy” nie są przesadnie wysokie, bowiem ich najwyższy szczyt czyli Monte Pisanino sięga 1946 metrów n.p.m. Niemniej przypominają one najwyższy łańcuch górski Zachodniej Europy swą surową morfologią. Drugi człon ich nazwy pochodzi od Apuanów czyli ludu zaliczanego do antycznego plemienia Ligurów. Góry te słyną z wydobywanego od tysięcy lat (w 650 różnych miejscach) marmuru kararyjskiego. Ponoć nigdzie na świecie na przestrzeni dziejów nie pozyskano takiej ilości marmuru jak w okolicy Carrary i Massy. Tutejszy ma barwę białą lub niebiesko-szarą i ceniony jest jako materiał w rzeźbiarstwie oraz dekoracjach budynków. Współcześnie spotkać go można w budowlach i dziełach rozsianych po całym świecie. Niemniej najsłynniejsze z nich znajdują się jednak na ziemi włoskiej. To choćby rzymski Pantheon czy posąg Dawid dłuta Michała Anioła. Tego dnia w ramach przeprowadzki z Ponte a Moriano do Genui mieliśmy do przejechania blisko 180 kilometrów. Pokonawszy mniej niż 1/3 owej trasy zatrzymaliśmy się na wybrzeżu Versilia, a dokładnie w kurorcie Marina di Massa. Tu Iwona znalazła sobie miejscówkę na plaży, zaś ja wróciłem do samochodu by podjechać 5 kilometrów w głąb lądu do Massy.

To 65-tysięczne miasto wraz z pobliską Carrarą jest jedną z dwóch stolic prowincji leżącej na północnym krańcu Toskanii. Giro d’Italia jak dotąd nie finiszowało na ulicach tej miejscowości. Niemniej to wkrótce się zmieni, bowiem w 2026 roku zakończy się tu 40-kilometrowa czasówka na trasie z Viareggio. Co ciekawe w przeszłości trzy odcinki tego wyścigu kończyły się w nadmorskiej Marina di Massa. Drużynówka z roku 1937 oraz dwa sprinterskie etapy z lat 1988 i 1996. Ostatni z nich wygrał pochodzący z niedalekiej Lukki wybitny sprinter Mario Cipollini. Geograficzna przełęcz Vestito leży na poziomie 1151 metrów n.p.m. Biegnąca ku niej droga SP4 dociera jednak na wysokość o ponad sto metrów niższą, bowiem swój górny pułap osiąga w galerii Monte Pelato wykutej na granicy prowincji Massa-Carrara i Lucca. Zaczynająca się po drugiej stronie owego tunelu szosa SP13 schodzi do miasteczka Castelnuovo di Garfagnana, o którym pisałem w poprzednim odcinku tej opowieści. Passo del Vestito to najwyższa przełęcz drogowa w Alpach Apuańskich. Niemniej wcale nie najwyższa szosa czy też najtrudniejszy kolarski podjazd w tych górach. To miano należy się bowiem wspinaczce z Carrary na Campo Cecina (1280 m. n.p.m.), którą zaliczyłem na wyprawie z 2014 roku. Tamten podjazd też ma długość około 20 kilometrów, ale przewyższenie większe o przeszło 200 metrów. Podjazd do tunelu pod przełęczą Vestito rozpocząłem z małego placu przy północnej ścianie Duomo di Massa. Poprzedziłem go jednak 4-kilometrowym zjazdem, gdyż wypakowałem się z auta w położonej na wysokości 300 metrów n.p.m. wiosce San Carlo.

Pierwsze 4 kilometry z umiarkowanym nachyleniem na krętej via dei Colli. W połowie tego segmentu musiałem ominąć remontowany właśnie tunel. Na dojeździe do wioski św. Karola przejechałem 3,9 kilometra ze średnim nachyleniem 6%. Następne 4 kilometry z małym hakiem były niemal płaskie. Nie brakowało na nim odcinków zjazdowych. Krótki fragment łagodnej wspinaczki pokonałem tylko w okolicy Pariany (km 5). W połowie siódmego kilometra przejechałem przez wioskę Altagnana. Za nią jeszcze półtora kilometra luźnego terenu, po czym za mostkiem nad Fosso di Antona (km 8,1) zaczęła się zasadnicza część wspinaczki. Stały podjazd z solidnym i regularnym nachyleniem. W sumie 11 kilometrów ze średnią stromizną 6,5%. W połowie dziesiątego kilometra przejazd przez wioskę Antona. Na początku jedenastego droga wyraźniej skręciła na wschód. Po przebyciu 13,3 kilometra minąłem pomnik papieża Jana XXIII. Wraz z początkiem piętnastego kilometra zaczęła się seria sześciu serpentyn. Po drodze nie brakowało tuneli, z których najdłuższy liczył 300 metrów. Na 5 kilometrów przed szczytem dogonił mnie lokalny cyklista. Jakieś półtora kilometra przejechałem na jego kole, a potem trzymałem stratę około 20 sekund. Gość zmobilizował mnie do szybszej jazdy, więc ostatnie 2 kilometry pokonałem z VAM na poziomie +1050 m/h. Meta na wlocie do wspomnianego tunelu. Z widokiem w lewą stronę na kamieniołomy Cava Valsora. Dodam, że Vestito była treningową górką Sylwka Szmyda, który na włoskim etapie swej długiej kariery mieszkał w pobliskim Montignoso.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15362695229

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15362695229

ZDJĘCIA

Vestito_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Passo del Vestito została wyłączona

Rifugio Orecchiella

Autor: admin o 5. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Pontardeto

Wysokość: 1236 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 921 metrów

Długość: 15,6 kilometra

Średnie nachylenie: 5,9 %

Maksymalne nachylenie: 13 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Do parkingu u podnóża Val Fegana zjechałem w samo południe. Na dole temperatura sięgała 31 stopni. W takim upale miałem wkrótce zacząć drugi ze swych wtorkowych podjazdów. Niemniej tego typu warunki pogodowe przetestowałem w tym sezonie już raz. To znaczy na wcześniejszej wycieczce po Gryzonii. Miałem już zatem patent na jazdę w tropikach. Wsiadłem do samochodu i pojechałem dalej na północ, biorąc kurs na Castelnuovo di Garfagnana. To miasteczko odwiedziłem już w roku 2011, a potem raz jeszcze w 2014. To znaczy przy okazji wspinaczek na przełęcze: Pradaccio i Radici. Jak wynika z załączonego tu profilu podjazd ku Rifugio Orecchiella też mogłem zacząć z ulic tej miejscowości. Wówczas miałbym do przejechania pod górę blisko 20 kilometrów. Zdecydowałem się jednak pominąć pierwsze niezbyt ciekawe kilometry tego wzniesienia. Postanowiłem ruszyć z terenu gminy Pieve di Fosciana, a dokładnie spod osady Pontardeto. Tam gdzie swój bieg zaczyna lokalna droga SP47. Na samym jej dole nie było miejsca, gdzie mógłbym zostawić samochód. Miejscówkę na rozładunek znalazłem jakieś 300 metrów dalej na poboczu owej szosy. Przyznam, że niezbyt dokładnie przyjrzałem się wcześniej profilowi tej wspinaczki. Nieco ją zlekceważyłem zakładając, że jako krótsza i mniejsza będzie łatwiejsza od tej pod Rifugio Casentini. Tymczasem o ile na mojej pierwszej premii górskiej nachylenie sięgało co najwyżej 9%, to tutaj nie brakowało odcinków ze stromizną na poziomie 12-13%. Takie kawałki miały potencjał by nieco „przytrzymać”, lecz nie mogły mnie złamać. Nie takie przeszkody pokonałem na wcześniejszym „obozie przetrwania” we wschodniej Szwajcarii.

Na wspomnianej drodze SP47 miałem do przejechania równo 5 kilometrów z przeciętnym nachyleniem 4,9%. To były de facto dwa odcinki umiarkowanego podjazdu o łącznej długości 3,5 kilometra oraz dwa płaskie sektory liczące w sumie 1500 metrów. Po ostrym wirażu w lewo znalazłem się na drodze SP48. W połowie szóstego kilometra minąłem dróżkę via Roma. To łącznik z szosą SP72 prowadzącą na Passo delle Radici. Przejechawszy siedem kilometrów wjechałem na teren pokryty gęstą siecią jaskiń. Tu przejechałem most Ponte Vergai przerzucony nad głębokim wąwozem. Za nim stromizna zrobiła się bardziej wyrazista. Na odcinku 2,5 kilometra między Canigiano i Corfino przeciętna wyniosła już 7,4%. Za tą drugą wioską chwila odpoczynku, po czym kolejny mocny sektor. Tym razem 2,2 kilometra ze średnią 8,9 % kończące się na wysokości osady Pruno. Potem do końca trzynastego kilometra luźniejszy teren. A niemal na sam koniec jeszcze jeden ciężki odcinek czyli 1,7 kilometra ze średnią 10,1%. W tym 650 metrów ze stale dwucyfrowym nachyleniem. Owa końcówka już na terenie utworzonego w 2001 roku Parco Nazionale dell’Appennino Tosco-Emiliano. Stromizna potrzymała do zakrętu ku osadzie Isera (km 14,7). Potem miałem już tylko 400 metrów łagodnego podjazdu, 200 metrów zupełnie płaskiego terenu i na sam koniec stumetrowy finisz pod górę na parking pod schroniskiem. Po północnej stronie tego placu znajduje się wejście na teren Parco dell’Orecchiella. Jest to park przyrodniczy o powierzchni 5218 hektarów, w którym żyją: wilki, jelenie i muflony, a także orły przednie i sokoły.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15352291128

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15352291128

ZDJĘCIA

Orecchiella_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Rifugio Orecchiella została wyłączona

Rifugio Forestale Casentini

Autor: admin o 5. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Val Fegana

Wysokość: 1241 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1123 metrów

Długość: 22,3 kilometra

Średnie nachylenie: 5 %

Maksymalne nachylenie: 9 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Lokal „Tenuta in Ponte” miał swoje plusy i minusy. Dom był wiekowy, więc w swym wnętrzu skrywał kilka mankamentów. Z drugiej jednak strony nasz apartament posiadał spory taras. A przede wszystkim cała rezydencja otoczona była wielkim ogrodem ze strefa wypoczynkową i basenem. Znając owe zalety Iwona już na etapie rezerwacji zaplanowała tu sobie czas totalnego relaksu. Przysłowiowy „dzień lenia”. Jak dla niej zero podróży czyli od rana do wieczora tylko odpoczynek. Ja zaś miałem przed sobą najbardziej pracowity dzień pod kątem kolarskich odkryć. Niczym na „męskich eskapadach” z kolegami mogłem zaliczyć dwie premie górskie. W tym celu wyruszyłem na północ ku krainie historyczno-geograficznej Garfagnana. Jest to rejon w górnym dorzeczu rzeki Serchio, obecnie będący północną część prowincji Lucca. Dolina ta wciśnięta jest między dwa pasma górskie. Od wschodu ogranicza ją główny grzbiet północnych Apeninów, a ściślej Appennino Tosco-Emiliano. Natomiast od zachodu nadmorskie Alpy Apuańskie, które wbrew nazwie też są częścią Apeninów. Nie był to mój pierwszy wypad na ziemie Garfagnany. Przed ponad dekadą zdążyłem zaliczyć kilka fajnych wzniesień na tamtejszych szosach. Najpierw w 2011 roku pokonałem ciężki podjazd na Passo di Pradaccio (znany też jako San Pellegrino in Alpe) oraz krótki, lecz stromy do ośrodka Il Ciocco. Oba do dziś po cztery razy wykorzystane na trasach Giro d’Italia. Potem w sezonie 2014 zaliczyłem jeszcze 30-kilometrową, acz łagodną wspinaczkę na Passo delle Radici oraz 20-kilometrową na Passo di Pradarena.

Tym razem moim celami były dwa schroniska ulokowane na wysokości ponad 1200 metrów n.p.m. Pierwsze z nich czyli Rifugio Forestale Casentini miałem na swej „liście życzeń” już przed rokiem. Dotarłem nawet do podnóża tego podjazdu, ale wygoniła mnie stamtąd nieustająca ulewa. Po tym doświadczeniu przynajmniej wiedziałem już, gdzie warto zaparkować przed rozpoczęciem owej wspinaczki. Ten podjazd cały czas prowadzi drogą SP56. Owa „Strada Ducale” po pokonaniu 28 kilometrów dociera aż na Foce a Giovo (1667 m. n.p.m.) czyli najwyższą przełęcz w tym paśmie górskim. Przeprawa ta leży na granicy Toskanii i Emilii-Romanii (prov. Modena). Szkoda tylko, że ostatnie 6 kilometrów tego szlaku ma nawierzchnię szutrową, bowiem gdyby asfalt pociągnięto do samego końca to mielibyśmy tu pokonania niemal 1550 metrów w pionie. W Apeninach szosowych podjazdów o przewyższeniu ponad tysiąca metrów jest całkiem sporo, lecz tych z amplitudą półtora tysiąca już tylko garstka. Wystartowałem z ronda na lewym brzegu Serchio, gdzie wspomniana górska droga styka się z biegnącą wzdłuż rzeki szosą SR445. Początek, co tu dużo mówić łatwy. Na pierwszym segmencie o długości 4,5 kilometra przeciętne nachylenie to jedynie 3,4%. Na tym odcinku droga mija kilka osad, począwszy od Granola di Val Fegana, a skończywszy na Piano di Marchella. Podjazd staje się bardziej wyrazisty w połowie piątego kilometra, po tym jak szosa przechodzi na prawy brzeg potoku Fegana.

Za drugi segment tego wzniesienia można uznać odcinek o długości 4,5 kilometra ze średnią stromizną 6,9%. To początkowo bardzo kręty sektor, bowiem przed końcem siódmego kilometra mija się aż 9 wiraży. Ów sektor kończy się tuż za miejscem, gdzie w lewo odchodzi dróżka do malowniczo położonej wioski Tereglio. Potem przez blisko 4 kilometry teren wznosi się bardzo nieśmiało, a niekiedy nawet opada. Na odcinku 3,7 kilometra zyskuje się raptem 60 metrów wysokości. Kolejna faza wspinaczki zaczyna się pod koniec trzynastego kilometra. Najpierw na odcinku 3 kilometrów mamy przeciętne nachylenie 6,8%. Po nim chwila oddechu. Po czym wraz z początkiem siedemnastego kilometra rozpoczynamy już stałą wspinaczkę do kresu szosy. Ten finałowy segment wzniesienia ma długość 5,8 kilometra i średnią stromiznę 7,4%. W jego pierwszej części droga jest znów mocno pokręcona. Do połowy dwudziestego kilometra dojeżdża się pokonawszy aż 9 wiraży na odcinku tylko 2600 metrów. Gdy zakręty się kończą otwiera się widok na okoliczne szczyty, z których najwyższy jest Monte Rodinaio (1963 m. n.p.m.). Leśne schronisko Casentini minąłem po przejechaniu 21,6 kilometra, zaś szosa skończyła się 200 metrów dalej. Tam też dojechałem kończąc swą wspinaczkę na małym placu po prawej stronie drogi. Ta zaś idzie dalej prosto zwężając się i zmieniając w gruntówkę. Przyznam, że początkowy fragment tego duktu wyglądał dla szosowca całkiem zachęcająco. Być może byłbym w stanie dojechać na oponach o szerokości 25mm nawet do Foce a Giovo. Niemniej mając zaplanowany na ten dzień jeszcze jeden poważny podjazd wolałem nie podejmować zbędnego ryzyka.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15350284375

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15350284375

ZDJĘCIA

Casentini_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Rifugio Forestale Casentini została wyłączona

Monte Serra E

Autor: admin o 4. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Buti

Wysokość: 912 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 861 metrów

Długość: 13 kilometrów

Średnie nachylenie: 6,6 %

Maksymalne nachylenie: 11 %

PROFIL > cyclingcols

OPIS

Jedyny podjazd na tej wyprawie, który zrobiłem późnym popołudniem. Wszystkiemu był „winien” nasz poniedziałkowy program, rozpoczynający się od jego turystycznych punktów. W godzinach porannych zaliczyliśmy drugi już spacer na wschodni kraniec Bagnoregio. Tym razem jednak przeszliśmy przez most pieszy łączący to miasteczko z „wymierającą wioską” Civita di Bagnoregio. To śliczna osada malowniczo usadowiona na wzgórzu z wulkanicznego tufu, lecz zarazem miejsce ciężkie do życia. Jednak wysokie ryzyko osuwisk sprawiło, że dziś na stałe mieszka w niej tylko 11 osób. Następnie pojechaliśmy do oddalonego zaledwie o 20 kilometrów Orvieto. Miasta, którego dzieje przez ponad tysiąc lat związane były z historią Państwa Kościelnego. Miejsce pełne zabytków, mogące się pochwalić przede wszystkim Katedrą Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – najpiękniejszą w całej Umbrii. Jej budowa trwająca trzy stulecia została ukończona w 1591 roku. Olśniewający budynek łączy style: romański, gotycki i renesansowy. Spore wrażenie robi już z zewnątrz. Przykuwa wzrok jej fasada pełna płaskorzeźb oraz mozaik. Wewnątrz też jest „na bogato”, by wspomnieć tylko freski z kaplicy Madonna di San Brizio. Orvieto jak wiele włoskich miasteczek powstało na wzgórzu. Co ciekawe na górce z tego samego podłoża co „upadłe” Civita di Bagnoregio. Miasto to sześć razy gościło etapy Giro d’Italia. Z uwagi na jego wyniosłą lokalizacje nigdy nie wygrał w nim sprinter. Zawsze był to kolarz dobrze radzący sobie w terenie górzystym czyli: Alfredo Binda (1929), Domingo Perurena (1971), Roger De Vlaeminck (1975), Silvano Contini (1980), Aitor Gonzalez (2002) i w końcu Pieter Weening (2011).

Wczesnym popołudnie spod Orvieto ruszyliśmy w długą podróż na północ Toskanii. Kolejne dwie noce mieliśmy spędzić w rezydencji „Tenuta il Ponte” z miejscowości Ponte a Moriano nieopodal Lukki. W drodze do niej zaplanowany był jeden kolarski przystanek. Przed wyjazdem do Włoch zakładałem, iż tego dnia zrobię blisko 20-kilometrowy wschodni podjazd na Monte Amiata z okolic Abbadia San Salvatore. Ostatecznie już w trakcie pobytu w Italii zdecydowałem się jednak na trzecie w życiu spotkanie z Monte Serra. Ta zmiana planów mająca nam zaoszczędzić sporo czasu okazała się trafionym pomysłem. Tym bardziej, że akurat tego dnia spory odcinek autostrady A1 był zamknięty i jazda nam się wydłużyła, po tym jak musieliśmy skorzystać z dróg krajowych. Monte Serra to najwyższy szczyt pasma Monte Pisano będącego naturalną granicą między prowincjami: Pisa i Lucca. Jest on zwieńczony masztami należącymi do stacji RAI. Sygnał z tego ośrodka radiowo-telewizyjneego obejmuje znaczny obszar Toskanii, część Ligurii i niektóre gminy Umbrii. Kolarze mogą zdobyć tą górę z trzech różnych stron. Od strony północnej po starcie w Pieve di Compito (wg. „archivio salite” to 10,5 kilometra o średnim nachyleniu 7,8 %). Od strony zachodniej rozpoczynając wspinaczkę w Calci (11,2 km przy średniej 7,8 %) bądź wschodniej ruszając z Buti (12,2 km przy średniej 6,8 %). W każdym układzie trzeba pokonać przeszło 800 metrów przewyższenia. Opcje wschodnia i zachodnia łączą się przeszło cztery kilometry przed szczytem na Passo Prato Ceragiola (635 m. n.p.m.). Następnie spotykają się one z północnym szlakiem na wysokości Passo Prato a Calci (814 m. n.p.m.). Odtąd na szczyt wiedzie tylko jeden wspólny szlak. Górę tą zdobyłem wcześniej dwukrotnie. To jest w 2011 roku od zachodniej, zaś w 2014 od północnej strony. Tym samym pozostał mi już tylko przejazd jej wschodnim zboczem.

Monte Serra to góra o całkiem bogatej, a przy tym nadal żywej historii kolarskiej. Giro d’Italia przemknęło po zboczach tej góry w latach 1971 i 1978, w obu przypadkach docierając z Buti jedynie na wysokość Prato Ceragiola. Za pierwszym razem na etapie z San Vicenzo do Casciana Terme pierwszy na górze był Włoch Lino Farisato, zaś na mecie jego rodak Romano Tumellero. Tego dnia Claudio Michelotto odebrał koszulkę lidera Aldo Moserowi. Siedem lat później różowym trykotem po podobnym etapie wymienili się Belgowie. Sprinter Rik Van Linden oddał ją góralowi Johanowi De Muynck. Ten drugi wygrał etap La Spezia – Cascina z przewagą 52 sekund nad 40-osobowym peletonikiem z Francesco Moserem na czele. Potem zaś wytrwał na prowadzeniu w Giro-1978 przez kolejne siedemnaście dni aż do mety w Mediolanie. Kobiecy wyścig Dookoła Włoch zajrzał tu aż czterokrotnie, a przy tym podjeżdżał wyżej, bo ku mecie na przełęczy Prato a Calci. Dwukrotnie wygrała tu Fabiana Luperini znakomita góralka pochodząca z pobliskiej Pontedery. Pięciokrotna zwyciężczyni Giro Rosa / Giro Donne oraz trzykrotna triumfatorka „Wielkiej Pętli” wygrała na tej górze etapy z lat 1998 i 2008. Poza tym na czasówce z 2007 roku najlepsza była Litwinka Edita Pucinskaite, zaś na etapie ze startu wspólnego z sezonu 2009 Amerykanka Mara Abbott. Natomiast współcześnie góra ta pojawia się na trasach semi-klasyku Giro della Toscana. W ostatnich pięciu edycjach tego wyścigu z reguły podjeżdżano dwukrotnie z Calci na Prato Ceragiola, za wyjątkiem roku 2022 gdy wspinano się też dwa razy, ale z Pieve di Compito na Prato a Calci.

Wystartowałem spod tablicy na wjeździe do Buti. Ruszyłem pod górę przy temperaturze 33 stopni. Do przejechania miałem niespełna 13 kilometrów, z tego tylko pierwsze 9 w terenie przeze mnie jeszcze nie odkrytym. Początkowy odcinek na drodze SP38 to niespełna kilometrowy dojazd do centrum Buti. Luźny i przyjemny, bo z nachyleniem sięgającym ledwie 3-4%. Potem skręt w prawo i wjazd na górską szosę SP56. Tu od razu ścianka ze stromizną 11%. Chwilowe wypłaszczenie w połowie drugiego kilometra, ale potem znów mocno pod górę. Najostrzejszy fragment wzniesienia to odcinek 1300 metrów zaczynający się w połowie trzeciego kilometra. Tym niemniej solidna wspinaczka trwała nadal, aż do lewego wirażu w połowie ósmego kilometra. Cały ten segment o długości 6,7 kilometra liczony od zakrętu w Buti ma średnie nachylenie 7,6%. Swego czasu swą przedsezonową formę zwykli na nim sprawdzać kolarze zawodowi trenujący w Toskanii. Postanowiłem i ja zobaczyć na co mnie stać. Zastanawiałem się czy będę w stanie tu wycisnąć VAM 1100 m/h na odcinku 6 kilometrów. Wyszło nieco mniej czyli 1072 m/h. Po wspomnianym zakręcie miałem do przejechania stosunkowe luźne półtora kilometra z nachyleniem 4,2% na dojeździe do Passo Prato Ceragiola. Następnie po wirażu w prawo 2,3 kilometra ze stromizną 7,7% prowadzące na Colle del Prato a Calci. Niemniej nie jest to jednolity odcinek. Pierwsze 1700 metrów to solidna wspinaczka o średniej 8,7%, zaś kolejne 600 metrów to już niemal płaski teren poprzedzający wjazd na plac, gdzie łączą się obie drogi zmierzające do szczytu Monte Serra. Tam trzeba skręcić w prawo i wjechać na węższą dróżkę biegnącą przez gęsty las. Ponad korony jego drzew wyrastają jedynie maszty wspomnianej stacji RAI. Meta pod jej bramą po pokonaniu finałowego odcinka o długości 1,5 kilometra i średniej 7,1%.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15341978070

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15341978070

ZDJĘCIA

Serra_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Monte Serra E została wyłączona

Campaegli

Autor: admin o 3. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Arsoli / torrente Bagnatore

Wysokość: 1426 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1025 metrów

Długość: 18,6 kilometra

Średnie nachylenie: 5,5 %

Maksymalne nachylenie: 10 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Opuszczając L’Aquilę byliśmy już za półmetkiem naszej wielkiej wycieczki. Nadszedł czas na to by zawrócić na północ. Na początek doba w stołecznym regionie Lacjum. Transfer na jeden nocleg w urokliwym Bagnoregio, a po drodze dwa przystanki. Pierwszy kolarski, zaś drugi stricte turystyczny. Najpierw odrobina sportu w okolicy Arsoli. Potem spora dawka historii i kultury w pamiętającym czasy antyczne Tivoli. Ta miejscowość leżąca ledwie 30 kilometrów od Rzymu słynie z wielu zabytków, by wymienić: ruiny wilii Hadriana (cesarza z początku II wieku n.e.), świątynię Westy czy znacznie młodszą od nich fortecę Rocca Pia. My jednak skupiliśmy swą uwagę na atrakcji z czasów renesansu czyli pałacu Villa d’Este. To arcydzieło architektury oraz projektowania ogrodów w 2001 roku wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Powstało w XVI wieku na zlecenie kardynała Ippolito II d’Este (syna Księcia Ferrary), który otrzymał ów majątek od papieża Juliusza III. O dziwo zwiedzanie tego miejsca trafiło się nam za darmo, gdyż pojawiliśmy się tam w pierwszą niedzielę miesiąca. Obejrzeliśmy owe cuda wczesnym popołudniem, zaś wcześniej zaliczyłem 18-kilometrowy podjazd do osady Campaegli. Moja trzecia premia górska na obszarze Monti Simbruini. To pasmo Apeninów z pogranicza Abruzji i Lacjum, którego najwyższy szczyt czyli Monte Cotento sięga 2015 metrów n.p.m. W trakcie wyprawy z 2014 roku pokonałem dwa wzniesienia w tych górach tzn. Campo Staffi i Monte Autore. Tegoroczna górka też była „skalpem” nie do pogardzenia, skoro jest tu do przerobienia ponad 1000 metrów w pionie.

Podjazd długi, acz z umiarkowanym nachyleniem. Do półmetka prowadzący drogą SP39b. W Arsoli zatrzymaliśmy się na parkingu przed siedzibą miejscowych władz. Jazdę zacząłem od kilometrowego zjazdu, na którym straciłem 65 metrów wysokości. Wspinaczka zaczęła się od mostu nad potokiem Bagnatore. Najpierw niespełna 5 kilometrów ze średnią stromizną 6%. Potem minimalnie dłuższy segment wzdłuż zachodniej granicy Parco Regionale dei Monti Simbruini zajmującego obszar niemal 300 km2. W drugiej kwarcie wzniesienia przeciętne nachylenie jest luźniejsze, gdyż wynosi tylko 4,7%. Po 10 kilometrach od mostku nad Bagnatore skręciłem w lewo na węższą via San Rocco, która krętym szlakiem omija od południa fotogeniczną miejscowość Cervara di Roma. Wjechałem na teren należący do wspomnianego parku. W tej okolicy pokonałem najtrudniejszy fragment całego wzniesienia, gdzie stromizna na odcinku 850 metrów to 9,4%. Pierwsze 4 kilometry na nowej drodze trzymają dość mocno, bo na poziomie 7,5 %. Ostatnia „ćwiartka” liczona od początku piętnastego kilometra jest już łagodniejsza. Finałowy segment o długości 3,8 kilometra ma przeciętne nachylenie 5,8%. Do większego wysiłku zmusza tylko 400-metrowy odcinek z przełomu szesnastego i siedemnastego kilometra. Podjazd na dobrą sprawę skończył się po przejechaniu 17,8 kilometra. Po dalszych 700 metrach zatrzymałem się przed szlabanem na via del Lupo. Następnie zajechałem na Viale di Castellmato. Tam „klimaty” były nieco amerykańskie. To zapewne nawiązanie do faktu, iż w górach Simbruini nakręcono niejeden spaghetti-western np. „Lo chiamavano Trinita” z roku 1970 (Terrence Hill & Bud Spencer).

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15333030450

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15333030450

ZDJĘCIA

Campaegli_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Campaegli została wyłączona

Valico della Crocetta

Autor: admin o 2. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Genzano

Wysokość: 1560 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 900 / 1017 metrów

Długość: 22,9 kilometra

Średnie nachylenie: 3,9 % / 4,4 %

Maksymalne nachylenie: 10 %

PROFIL > cyclingcols

OPIS

L’Aquila to miasto, które mocno ucierpiało na skutek trzęsienia ziemi z 6 kwietnia 2009 roku. Zginęło w nim 309 osób, zaś około 40 tysięcy mieszkańców abruzyjskiej stolicy nagle znalazło się bez dachu nad głową. Od tej tragedii minęło już sporo czasu i większość ran się zagoiła. My na kolejne dwie noce znaleźliśmy w nim bardzo fajne lokum czyli Casa Castello 63. Nowoczesny apartament w kamienicy z wewnętrznym dziedzińcem, usytuowany na obrzeżach starówki, naprzeciw parku skrywającego warownię Forte Spagnolo. Z tego miejsca do podnóża swej siódmej premii górskiej miałem niespełna 10 kilometrów. W piątkowe przedpołudnie zaliczyłem podjazd niezbyt ciężki, ale za to długi. Prowadzący z wioski Genzano na przełęcz ulokowaną między szczytami Monte Orsello (2043 m. n.p.m.) oraz Monte Cefalone (2142 m. n.p.m.). W tym roku większą część tego wzniesienia pokonał peleton Tirreno – Adriatico na czwartym etapie z Norcii do Trasacco. Podstawowy szlak łączący te dwa punkty biegnie drogą krajową SS584, łączącą zachodnie przedmieścia L’Aquili z Altopiano di Campo Felice. To jest płaskowyżem otoczonym szczytami pasma górskiego Sirente-Velino. Wyścig Dookoła Włoch jak dotąd nie przetestował owej przeprawy, ale owszem bywał w tej okolicy. W 2021 roku dziewiąty etap Giro zakończył się w stacji narciarskiej Campo Felice, gdzie wygrał Egan Bernal. Kolumbijczyk na szutrowej końcówce zdystansował o 7 sekund Włocha Giulio Ciccone i Rosjanina Aleksandra Własowa. Z Crocetty niedaleko też do miejscowości Rocca di Cambio, która uczestników „La Corsa Rosa” gościła już cztery razy. Ostatnio w roku 2012, gdy wygrał tam Włoch Paolo Tiralongo.

Mój podjazd na Valico della Crocetta miał mieć 18,2 kilometra i przewyższenie niemal 900 metrów. Tymczasem na swej trasie do tego miejsca pokonałem dystans aż 22,8 kilometra z łączną amplitudą 1017 metrów, z uwagi na odzyskiwanie wysokości po paru zjazdach. Otóż do tego prowadzi niekiedy „romantyczne kolarstwo” w moim wykonaniu. To znaczy jazda przed siebie bez korzystania z popularnych „track’ów” i niechęć do przesadnego skupiania uwagi na monitorze licznika. Tu co prawda wystartowałem z dobrego miejsca, ale już po 200 metrach niepotrzebnie odbiłem w lewo wybierając drogę SP35. Pod koniec pierwszego kilometra przejechałem pod autostradą A24, która łączy Teramo z Rzymem. Gdy w połowie drugiego kilometra stromizna sięgnęła 9% podejrzewałem już, że wybrałem nie tą co trzeba drogę na południe. Niemniej zakładałem, że niebawem połączy się ona z krajówką SS584. Jak się później okazało ostatecznie miałem rację, ale musiałem na to długo czekać. Po dwóch kilometrach teren stał się niemal płaski, po czym w połowie trzeciego kilometra zacząłem przejazd przez miejscowość Colle dei Roio. Potem skręciłem na zachód i po 5 kilometrach swej alternatywnej wspinaczki dotarłem do wioski Santa Rufina di Roio. Pod koniec szóstego kilometra mój szlak skręcił na północ by po blisko dwóch kilometrach minąć miejsce, które było epicentrum tragicznego trzęsienia ziemi z roku 2009. Tu z kolei droga odbiła na południe, by wspinać się następnie przez cały dziewiąty kilometr. Stromizna w najsroższym momencie sięgnęła tu 10%.

Potem do połowy dwunastego kilometra szosa częściej szła w dół niż pod górę. Ponownie zacząłem się wspinać minąwszy osadę Colle di Lucoli. Po przejechaniu niespełna 3 kilometrów z przeciętną 5,7% dojechałem do Lucoli Alto (km 14,3). Następnie zaliczyłem kolejny zjazd, tym razem o długości nieco ponad kilometra. Ten skończył się w połowie szesnastego kilometra wjazdem na długo wyczekiwaną „krajówkę”. Wpadłem od razu na jej najbardziej wymagający sektor czyli 4-kilometrowy odcinek ze średnią stromizną 7,3%. W połowie dwudziestego kilometra chwila luzu, po czym od wjazdu do miejscowości Casamaina zacząłem finałowy segment wspinaczki. Solidny, ale łatwiejszy od poprzedniego czyli 3,2 kilometra z przeciętnym nachyleniem 5,9%. Po wjechaniu na przełęcz z marszu pojechałem dalej i po krótkim zjeździe wjechałem na wielkie rondo. To na nim droga SS584 łączy się z krajówką SS696, którą można dotrzeć do wspomnianej stacji Campo Felice czy też gminy Rocca di Cambio. Pokręciłem się kilka minut w tej okolicy, po czym zawróciłem do tablicy ustawionej na przełęczy. Z premii górskiej do samochodu zjechałem główną drogą czyli po trasie widocznej na załączonym profilu wzniesienia. W ten sposób zaoszczędziłem nieco czasu. Dzięki temu jeszcze przedpołudniem wyruszyliśmy na zwiedzanie Campo Imperatore. Dzień wcześniej przemknęliśmy autem przez wschodni kraniec tego płaskowyżu. Tym razem wjechaliśmy nań moim dawnym szlakiem przez Valico di Monte Cristo. Dotarliśmy do placu przed hotelem Campo Imperatore. Szkoda tylko, że nie wzięliśmy z sobą cieplejszych ubrań. Wiatr i chłód skłonił nas do rezygnacji z planowanego trekkingu do schroniska Duca degli Abruzzi (2388 m. n.p.m.).

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15320007656

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15320007656

ZDJĘCIA

Crocetta_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Valico della Crocetta została wyłączona

Vado di Sole

Autor: admin o 1. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Farindola / bivio Valle d’Angri

Wysokość: 1641 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1164 metrów

Długość: 18,8 kilometra

Średnie nachylenie: 6,2 %

Maksymalne nachylenie: 10 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Abruzja to przede wszystkim góry. To na terenie tego regionu piętrzą się trzy najwyższe pasma Apeninów czyli Gran Sasso, Majella i Sirente-Velino. Niemniej ta kraina ma też wąski, lecz długi na 170 kilometrów pas wybrzeża. Dzięki temu parę godzin po zdobyciu Blockhausu mogłem się po raz kolejny wykąpać w Adriatyku, gdy w czwartkowe popołudnie podjechaliśmy na plażę we Francavilla al Mare. Nazajutrz czekał nas kolejny transfer. Tym razem w głąb lądu do stolicy regionu czyli miasta L’Aquila. Samochodowy szlak przez góry z trzema przystankami. Ten pierwszy w miejscowości Farindola o podtekście sportowym, gdyż chciałem zaliczyć podjazd, która uciekł mi przed rokiem na skutek choroby. Pozostałe czyli Castel del Monte oraz Rocca Calascio wybrane ze względów turystycznych jako wymarzone miejsca do wspólnego spaceru. W lokalizacjach mających silne związki z X muzą sztuki, jako że niejeden film nakręcono w ich okolicy. By wspomnieć tylko „The American” z roku 2010 (George Clooney) czy „Ladyhawke” (Rutger Hauer & Michelle Pfeiffer) z 1985. Najpierw jednak musiałem się zmierzyć z Vado di Sole. To wschodnia brama wjazdowa na Campo Imperatore czyli największy z licznych płaskowyżów w centralnej części Apeninów. Temu nazwę nadał ponoć Fryderyk II Szwabski, cesarz rzymski z pierwszej połowy XIII wieku. To wielkie „altopiano” zajmuje powierzchnię 75km2, zaś na jego zachodnim krańcu znajduje się ośrodek narciarski, który w latach 1971-2023 sześciokrotnie był metą górskich etapów Giro d’Italia.

Iście magiczne miejsce, które bywa nazywane „Małym Tybetem”. Leży na wysokościach od 1460 do 2138 metrów n.p.m. W całości na terenie prowincji L’Aquila. Prowadzą do niego cztery drogi, acz kolarskich podjazdów mamy tu co najmniej sześć. Vado di Sole to wschodnia ścieżka. Od strony południowej na „Pole Cesarza” można wjechać kilkoma osobnymi szlakami. Południowo-wschodni prowadzi przez Valico di Capo la Serra (1598 m. n.p.m.). Południowy przez Valico di Monte Cecco di Sant’Antonio (1634 m. n.p.m.). Przy czym do poziomu wioski Santo Stefano di Sessanio można dotrzeć na dwa sposoby: przez Calascio lub przez Bariscano. Południowo-zachodni zaczyna się w Paganice i wiedzie przez Valico di Monte Cristo (1768 m. n.p.m.). Niemniej na jego dolnym odcinku można jechać przez Assergi i Fonte Cerreto lub też przez Filetto i Piano di Fugno. Organizatorzy wyścigu Dookoła Włoch w latach 2018 i 2023 zaproponowali kolarzom dojazd szlakiem przez Calascio i wioskę św. Stefana. Natomiast ja w 2014 roku wybrałem sobie i Darkowi najbardziej zachodnią opcję przez Assergi i Monte Cristo. Na pechowej wyprawie z sezonu 2024 zaliczyłem zaś Capo la Serra startując spod Ofeny. Vado di Sole poznałem jedynie z samochodu, asystując Mateuszowi na jego górskim szlaku z Farindoli do stacji Campo Imperatore. Ów podjazd można zacząć z Villa Cupoli (454 m. n.p.m.) lub znad rzeki Tavo poniżej Farindoli (340 m. n.p.m.). Obie wczesne wersje łączą się szybko, bo na wysokości 610 metrów. Wybrałem sobie tą drugą opcję, ale nie zacząłem z najniższego możliwego punktu. Wystartowałem bowiem na obrzeżach miasteczka, przy skręcie do Valle d’Angri tj. z wysokości niespełna 490 metrów n.p.m.

Vado di Sole to według „cyclingcols” najtrudniejsza z wszystkich dróg wiodących na Campo Imperatore. Mimo to nigdy w sposób właściwy nie została wykorzystana na wielkim Giro. Owszem wyścig przemknął tędy w roku 1980 na etapie do Teramo, ale podjechano od strony płaskowyżu po wcześniej dłuższej wspinaczce na Capo la Serra. Skromną premię górską na Vado di Sole wygrał wówczas Włoch Claudio Bortolotto. Niemal cała wschodnia wspinaczka prowadzi przez tereny Parco Nazionale Gran Sasso e Monti della Laga, za wyjątkiem kilometrowego odcinka powyżej Farindoli. Swój podjazd zacząłem na drodze SP72, by na początku trzeciego kilometra po zakręcie w lewo wpaść na szosę SP8. Od tego momentu kierunek wspinaczki wyraźnie zachodni. Nachylenie niemal cały czas solidne, a przy tym regularne. Na ogół w przedziale 6-7%. Sporo serpentyn między końcówką szóstego i połową ósmego kilometra. Pod koniec jedenastego kilometra przejazd przez Rigopiano czyli miejscowość, o której świat usłyszał 18 stycznia 2017 roku. Wtedy to wielka lawina, która zeszła wschodnim zboczem góry Monte Siella (poprzedzona wstrząsami sejsmicznymi) zasypała miejscowy hotel powodując śmierć 29 osób. Tuż za tym ośrodkiem na rozjeździe trzeba skręcić w lewo czyli na południe. Do pokonania pozostaje 6,9 kilometra o średnim nachyleniu 7,1% w ciemnym lesie. To najtrudniejsza tercja tego wzniesienia, ale w sumie niewiele ostrzejsza od dwóch wcześniejszych. Na piętnastym i szesnastym kilometrze kolejna seryjka serpentyn, tym razem 6 wiraży na dystansie 2 kilometrów. Po ostatnim już tylko 2100 metrów do końca podjazdu. Meta na granicy dwóch abruzyjskich prowincji tzn. Pescara i L’Aquila, w pobliżu szczytu Monte Guardiola (1808 m. n.p.m.).

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15306547772

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15306547772

ZDJĘCIA

Vado-di-Sole_001

FILM

Napisany w 2025b_Appennini Nord & Centro vol. II | Możliwość komentowania Vado di Sole została wyłączona