Trentino-Alto Adige, Veneto & Friuli
Autor: admin o 29. grudnia 2025
We wrześniu 2025 roku wróciłem tam, gdzie przed wieloma laty zacząłem swą przygodę z wielkimi kolarskimi podjazdami. Trentino-Alto Adige oraz Veneto to dwa regiony, od których rozpocząłem poznawanie górskich szos Italii. Moim pierwszym podjazdem w tym kraju była tyrolska strona legendarnej wspinaczki na Passo dello Stelvio (Stilfser Joch) z lipca 2003 roku. W dwóch kolejnych dniach zaliczyłem swe pierwsze wspinaczki w sercu Dolomitów. W następnym roku na dolomickim pograniczu Trydentu i Wenecji Euganejskiej kręciłem już przez pięć dni z rzędu. Nieco później czyli w latach: 2006-2008, 2010, 2012, 2015-2016 oraz 2018 jeszcze nie raz gościłem w obu tych regionach. Poza tym w roku 2008 na chwilę, zaś w 2012 na znacznie dłużej wpadłem do położonego na północno-wschodnim krańcu Włoch regionu Friuli-Wenecja Julijska. Dzięki tym wszystkim wyprawom do połowy sierpnia 2018 roku na obszarze Trydentu i obu Wenecji poznałem w sumie 136 premii górskich, w tym 90 o przewyższeniu ponad 1000 metrów. Większość z nich, bo aż 81 na drogach Trentino-Alto Adige (z czego 46 w prowincji Trento i 35 w Bolzano). Poza tym 40 w regionie Veneto i 15 we Friuli-Venezia Giulia. Przy okazji aż pięć ze swoich siedmiu wyścigów typu Gran Fondo przejechałem właśnie na szosach Veneto, Sud Tirolu (Alto-Adige) czy Trentino. Mam tu na myśli: GF Dolomiti Stars-2007 (wokół Arabby), Maratona dles Dolomites-2007 (Corvara alta Badia), GF Campagnolo-2008 (Feltre), GF Marcialonga-2010 (Predazzo) oraz moje ostatnie wyzwanie tego typu czyli GF Charly Gaul-2012 (Trento).
Tak się jednak złożyło, że w ostatnich sześciu sezonach już nic nie dodałem do tego dorobku. Owszem pomiędzy rokiem 2019 a 2024 dalsze pięć razy wybrałem się we włoskie Alpy. Niemniej za każdym razem obierałem kurs zachodni, o to by na rowerze zwiedzać: Dolinę Aosty, Lombardię, Piemont czy nawet Ligurię. Gdy na początku października ubiegłego roku wracałem z Apeninów do Polski słoneczną tego dnia Doliną Adygi zdałem sobie sprawę, że dawno mnie w tych stronach nie było. Zapragnąłem powrotu na „stare śmieci”. Wiedziałem, że niejedno ciekawe wzniesienie zostało mi tu jeszcze do zobaczenia i zaliczenia. Opracowałem sobie plan na 10-dniową wycieczkę po wschodniej części włoskich Alp. Do tej stosunkowo niedługiej wyprawy udało mi się namówić przyjaciela z kaszubskich tras czyli Adriana Zdrojewskiego. Kompana, z którym w latach 2020-2023 zwiedzałem górskie trasy w Alpach Nadmorskich i Prowansalskich, Dolinie Aosty i Piemoncie, Karyntii czy w końcu we wschodniej Hiszpanii oraz Andaluzji. Na ten wyjazd wybrałem sobie 20 wzniesień z obszaru pięciu włoskich prowincji: Trento, Bolzano (Bozen), Verona, Belluno oraz Udine. Aby ogarnąć cały ten teren potrzebowaliśmy trzech baz noclegowych. Poruszaliśmy się z zachodu na wschód, więc pierwszą znalazłem w miejscowości Pomarolo (nieopodal Rovereto), drugą w Facen (ponad Pedaveną), zaś trzecią w Forni di Sotto (dolina Tagliamento). Wiedziałem też, że Adriano w tych stronach jeszcze w ogóle nie kręcił. Dlatego poza moim tegorocznym programem znalazłem koledze szereg premii górskich „z najwyższej półki”. Znając jego moc wiedziałem, że nawet z najcięższym wyzwaniem sobie zgrabnie poradzi.
Jeśli chodzi o moje dokonania to w drugiej dekadzie września przejechałem w sumie 566 kilometrów z łączną różnicą wzniesień 19.651 metrów. Ostatecznie zaliczyłem 16 z 20 zaplanowanych sobie wzniesień. Jedenaście z nich miało przewyższenie ponad 1000 metrów. Dorobek Adriana był nieco bogatszy, pomimo jednego dnia przerwy. Mój kompan pokonał tu 17 znaczących premii górskich, w tym osiem na solo. Za moją namową zdobył bowiem: Passo Santa Barbara (z Bolognano), Rifugio Graziani (Mori), Monte Bondone (Trento), Passo Coe’ (Calliano), Monte Grappę (Semonzo), Tre Cime di Lavaredo (Auronzo di Cadore), Monte Zoncolan i Monte Arvenis (Ovaro). Ja na tym wyjeździe nie wjechałem na wysokość ponad 2000 metrów n.p.m. Trzykrotnie przekroczyłem pułap 1800 metrów. Moim najwyższym wzniesieniem była tu Monte Valsecca (1871 m. n.p.m.), zaś nieco niższymi metami: Rifugio Sorgenti del Piave (1835) oraz Sella di Rioda (1802). Na miano największej góry zasłużył sobie podjazd pod Monte Grappę rozpoczęty pod Seren del Grappa. To jest wspinaczka z przewyższeniem netto 1421 metrów, zaś brutto nawet 1531. Drugie i trzecie miejsca w tym zestawieniu zajęły: Monte Cornetto (1324) i Monte Valsecca (1316). Z kolei moim najdłuższym podjazdem był ten zdecydowani najłagodniejszy czyli blisko 28-kilometrowe Passo di Sommo z ulic Trento. Ciut krótsza była wspomniana już Monte Grappa, zaś podium uzupełniła Sella di Rioda o długości 24 kilometrów. W końcu zaś pokonałem tu trzy podjazdy o skali trudności na tyle wysokiej, by odnotować kolejne zmiany na liście top-100 moich najtrudniejszych wspinaczek. Północno-wschodnia Monte Grappa wskoczyła tu na 59., Monte Cornetto na 64., zaś Il Salto / Schermoos (od Terlano) na 91 miejsce.
Mój rozkład jazdy:
11.09 – Serrada & Passo della Bordala
12.09 – Monte Cornetto & Monte Fae
13.09 – Passo Sommo
14.09 – Schermoos Sattel W & Schermoos Sattel E
15.09 – Malga Pletzn & Passo Vezzena
16.09 – Monte Grappa NE
17.09 – Monte Avena & Passo Cibiana
18.09 – Rifugio Sorgenti del Piave
19.09 – Monte Valsecca & Pian delle Streghe
20.09 – Sella di Rioda
Napisany w 2025c_Trentino-Alto Adige, Veneto & Friuli | Możliwość komentowania Trentino-Alto Adige, Veneto & Friuli została wyłączona





