banner daniela marszałka

Albulapass

Autor: admin o niedziela 22. czerwca 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Filisur

Wysokość: 2315 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1316 metrów

Długość: 21,2 kilometra

Średnie nachylenie: 6,2 %

Maksymalne nachylenie: 13 %

PROFIL > cyclingcols

OPIS

Albula czy też Pass d’Alvra to przełęcz, z którą wiąże się jedno z moich najbardziej dramatycznych przeżyć na górskich drogach Europy. W sierpniu 2008 roku wraz z Łukaszem Talagą wybrałem się na około 100 kilometrową przejażdżkę po rundzie ze startem i metą w miasteczku Bever. W planie mieliśmy płaski dojazd przez Sankt-Moritz do Silvaplana. Następnie krótki podjazd pod Julierpass i długi zjazd do Tiefencastel. Dalej zaś długi podjazd pod Albulapass, szybki zjazd do La Punt i na koniec kilka kilometrów płaskiego terenu ku mecie w naszej bazie noclegowej. Problemem była jednak pogoda. Do półmetka pochmurna, zaś w dolnych partiach Albuli coraz bardziej deszczowa. Ulewa przemoczyła nas do suchej nitki już poniżej Bergun. Tam zaszyliśmy się na dobrą godzinę w jednej z restauracji racząc się gorącą herbatą oraz zupą grzybową. Mój kompan zdecydował się zamknąć rundę korzystając z pociągu. Ja zawadiacko wznowiłem rowerową wspinaczkę. Dopóki rozgrzewał mnie wysiłek czułem się całkiem nieźle. Nie przeszkadzało mi nawet to, że temperatura była bliska zeru o czym świadczył deszcz ze śniegiem padający na ostatnich 3 kilometrach podjazdu. Niemniej gdy dotarłem na przełęcz to bardzo szybko przemarzłem i nie byłem w stanie jechać po płaskowyżu. Tamtejsze schronisko z uwagi na załamanie pogody zamknięto i nie miałem się gdzie schować. Znalazłem się w mocno „podbramkowej sytuacji”. Poratowała mnie jakaś niemiecka rodzinka zapraszając na kwadrans do swego samochodu. Wcześniej wykonałem też „telefon do przyjaciela”, więc Łukasz czym prędzej nadjechał z odsieczą. Tym samym do mety dojechałem półżywy, niczym pasażer auta z napisem „koniec wyścigu”. Obiecałem sobie wrócić kiedyś na Albulę, by zaliczyć ten śliczny podjazd przy słonecznej pogodzie bez wymuszonych przystanków.

Albula to przełęcz w paśmie … Albula Alps leżąca między szczytami Piz Uertsch (3267 m. n.p.m.) na północy i Crasta Mora (2952 m. n.p.m.) na południu. Pierwsza wersja tej drogi została wybudowana w latach 1855-65. Obecnie prowadzi przez nią jedna z trzech górskich szos łączących środkową Gryzonię z doliną Engadyny. Dwie pozostałe biegną przez przełęcze: Julier i Fluela. Niemniej tylko przez Albulę przebiega też odcinek Kolei Retyckich stanowiący fragment kultowej trasy spod szyldu Bernina Express łączącej Chur z włoskim miasteczkiem Tirano. Tory nie docierają jednak na samą przełęcz, lecz po stronie północnej, na wysokości około 1810 metrów n.p.m., chowają się do tunelu o długości ponad 5,8 kilometra. Ponownie wychodzą na powierzchnię we wiosce Spinas. Organizatorzy Tour de Suisse jak dotąd skorzystali z tej przełęczy 14 razy. Po raz pierwszy w roku 1983, zaś ostatnio w sezonie 2023, gdy premię górską wygrał na niej Hiszpan Juan Ayuso. Na ogół korzystano ze znacznie trudniejszego północnego podjazdu. Południowy liczy sobie tylko 9,1 kilometra i ma przewyższenie 632 metrów. Choć na pierwszych sześciu kilometrach trzyma mocno, bo na stałym poziomie 8-10%. Na TdS ta strona góry służy zazwyczaj za zjazd ku popularnej mecie w miasteczku La Punt-Chamues-ch. Przed dwoma laty śmiertelnemu wypadkowi uległ na nim utalentowany Szwajcar Gino Mader. Ja mam w pamięci etap przez Albulę z roku 1995, na którym Rosjanin Paweł Tonkow zgubił faworyta gospodarzy Alexa Zulle. Godzi się również wspomnieć, iż w sezonie 2003 pierwszy na tej górze zameldował się Seweryn Kohut, acz wówczas wyjątkowo wspinano się od strony południowej na etapie wokół Silvaplany.

Przymierzając się do „comebacku” na Albulę postanowiłem, iż naszą wspinaczkę zaczniemy poniżej wioski Filisur i tym samym pominiemy przydługie „falsopiano” z pierwszych kilometrów za Tiefencastel. Do pokonania w pionie mieliśmy zatem przeszło 1300 metrów na dystansie około 21 kilometrów. W pobliżu miejsca naszego startu stoi Ladwasser Viaduct czyli jedna z najsłynniejszych konstrukcji na linii Bernina Express. Jeśli chodzi o podjazd to pierwsze 4 kilometry za Filisur są raczej łagodne. Inaczej sytuacja wygląda na piątym i szóstym kilometrze, gdzie średnie nachylenie wynosi 9,8%, zaś maksymalne sięga 13%. Droga wspina się tam bardzo ochoczo i wiedzie po skalnej półce. Potem przez blisko 2,5 kilometra znów wznosi się bardzo nieśmiało. Na ósmym kilometrze wiedzie brukowanymi uliczkami Bergun. Jakiś kilometr za tą miejscowością podjazd odżywa i na pozostałym dystansie 12,5 kilometra zmusza do pokonania w pionie jeszcze 920 metrów. Na dwunastym i trzynastym kilometrze szosa parę razy przechodzi pod wiaduktami Kolei Retyckich. W tej okolicy przez 3 kilometry stromizna utrzymuje się na poziomie 9-10% z max. 11%. Po tym ciężkim segmencie mamy luźne 1,5 kilometra o nachyleniu 4% na dojeździe do Predy. W tej wiosce mija się ostatni przed wspomnianym tunelem dworzec kolejowy. Stąd do przełęczy zostaje jeszcze 7 kilometrów o średnim nachyleniu 7,3%. Na pierwszych 5 kilometrach tego segmentu stromizna to stałe 7-9%. Na przedostatnim kilometrze robi się luźniej, ale ostatnie 700 metrów znów zmusza do większego wysiłku. Meta na wysokości Gasthaus Albula Hospiz. Tym razem zostałem je otwarte i wielce oblegane.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/14883740554

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/14883740554

ZDJĘCIA

Albula_001

FILM