Obermutten
Autor: admin o sobota 28. czerwca 2025
DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Solisbrucke
Wysokość: 1858 metrów n.p.m.
Przewyższenie: 1028 metrów
Długość: 10,6 kilometra
Średnie nachylenie: 9,7 %
Maksymalne nachylenie: 16 %
PROFIL > archivio salite
OPIS
Na pierwszym podjeździe średnia temperatura była na poziomie 31 stopni. U podnóża drugiej mieliśmy już 38! W tych warunkach spacerować ciężko, a tu trzeba było jechać ostro pod górę. Według wstępnych założeń to miała być nieco mniejsza z dwójki sobotnich „górek”. Wyszło odwrotnie na skutek wspomnianego w poprzednim odcinku błędu w nawigacji. Średnie nachylenie też zbliżone do 10%, ale dystans dłuższy o prawie kilometr niż na Berghotel Tgantieni. Do tego nawierzchnia tej drogi jest gładka tylko na pierwszych ośmiu kilometrach. Pomimo tego i tak wybraliśmy bardziej „cywilizowany” wariant podjazdu do Obermutten. Jeśli ktoś kocha szutry i szalone stromizny to wspinaczkę do tej osady może zacząć od wjazdu na Alte Muttnerstrasse. Jakieś dwa kilometry na zachód od Solisbrucke. Ta stara droga łączy się z nową na wysokości 1370 metrów n.p.m. Jest bardzo kręta i przeraźliwie stroma. Poniżej Mutten na dystansie 3,4 kilometra trzeba pokonać w pionie aż 502 metry, co daje średnio 14,8%. W tej czy innej postaci jedzie się tu przez tereny należące do górskiej grupy Oberhalbsteiner Alpen (po włosku Alpi del Platta). Niemal w całości po obszarze należącym do gminy Thusis czyli przez region Viamala. Wspinaliśmy się w kierunku południowym, a zatem jechaliśmy po wystawionym na północ teoretycznie mniej nasłonecznionym zboczu góry. Jednak tego dnia nie miało to żadnego znaczenia. Do półmetka minimum 35 stopni. Na mecie niewiele mniej, bo 32. Niemal cały czas stromo. Na pierwszych 4 kilometrach średnia 9,5 przy max. 11% czyli ostro, ale bez żadnej przesady. Pod koniec trzeciego kilometra minęliśmy wioskę Solis (km 2,8).
Nieco ulgi pod względem nachylenia, a przede wszystkim temperatury przyniósł wjazd do łukowatego i długiego na przeszło 1100 metrów Muttner Tobel. Wyjechawszy z tego tunelu po kolejnych 600 metrach dotarliśmy do Mutten. Tu można było skręcić w lewo na Dorfstrasse biegnącą przez centrum wioski lub objechać ją od północy trzymając się głównej drogi. Wybraliśmy tą drugą opcję. Powyżej Mutten zostało nam do pokonania 3,6 kilometra ze średnią aż 12,2%. Przy tym tylko pierwsza ćwiartka tego dystansu wiodła po asfalcie. Na pierwszym wirażu za wioską minęliśmy lokalny kościółek tradycji kalwińskiej (km 7,3). Po czym kilkaset metrów dalej nawierzchnia przeszła w gruntową. Niemniej był to dukt dobrej jakości, więc pewne problemy mógł sprawiać jedynie na największych stromiznach. Poza tym na niektórych zakrętach szuter zastępowały betonowe płyty. W połowie dziesiątego kilometra minęliśmy Stafel. Wszystkie trzy osady składające się na dawną gminę Mutten zostały założone przez Walserów. Niemieckojęzycznych osadników znad górnego Rodanu, którzy migrując na wschód w późnym średniowieczu zakładali swoje osady wszędzie tam, gdzie ziemia była jeszcze dostępna. Zasiedlali głównie niegościnne północne zbocza gór, na których stawiali drewniane domy. To odróżniało ich od retoromańskich sąsiadów, którzy do budowy swoich domostw używali głównie kamienia. W Obermutten na szczególną uwagę zasługuje kościółek z roku 1718 będący jedyną w całości drewnianą budowlą sakralną na terytorium Szwajcarii. U kresu wspinaczki przejechałem przez całą tą śliczną osadę, minąłem wspomniany „Dom Boży” i zatrzymałem się dopiero pod tarczą z napisem „Grand Tour of Switzerland”. Meta w pełnym słońcu pośród górskiej łąki z ładnym widokiem na szczyt Muttner Horn (2400 m. n.p.m.).
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/14942822125
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/14942822125
ZDJĘCIA
FILM

