Partnun
Autor: admin o niedziela 29. czerwca 2025
DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Dalvazza
Wysokość: 1804 metry n.p.m.
Przewyższenie: 1003 metrów
Długość: 17 kilometrów
Średnie nachylenie: 5,9 %
Maksymalne nachylenie: 13,5 %
PROFIL > cyclingcols
OPIS
W niedzielę mój kompan odpoczywał od roweru. Zatem na północno-wschodnie kresy Gryzonii wybrałem się sam. Druga wycieczka do regionu Prattigau-Davos, który tydzień wcześniej odwiedziliśmy razem by wjechać na wysoką Fluelapass. Tym razem moim celem były dwa wzniesienia pod austriacką granicą. Oba w dolinie utworzonej przez potok Schanielbach. Pierwszy podjazd do końca głównej drogi. Drugi na ścieżce bocznej do zrobienia na wyższych wysokościach. Tym samym do samochodu miałem wrócić dopiero po zaliczeniu obu premii górskich. Start w Dalvazza nieopodal miasteczka Kublis nad rzeką Landquart, do których prowadzi droga krajowa N28. Miejsce do „rozładunku” znalazłem sobie na pustym tego dnia placu przy sklepie rowerowym Stoll. Dodam, że podjazd do Partnun można też zacząć z niższego poziomu w położonej bardziej na północ miejscowości Schiers (668 m. n.p.m.). Wówczas do przejechania jest aż 20,9 kilometra z przeciętnym nachyleniem 5,4%. Natomiast początek mojej wspinaczki znajduje się przy drodze kantonalnej biegnącej przez Kublis, jakieś sto metrów za rondem z kilkoma różnokolorowymi kozicami. Po wjeździe na górską szosę o numerze 726.40 czekał mnie zrazu przejazd pod wiaduktem kolejowym linii Landquart-Davos, a za nim już ostro pod górę. Pierwsze 2 kilometry ze średnią 8,9 i maksem sięgającym 11%. Pod koniec drugiego kilometra przejazd przez miejscowość Luzein, która dała nazwę tutejszej gminie, acz nie jest siedzibą jej władz.
Powyżej tej wioski przez czterysta metrów nieco luźniej, po czym pod koniec trzeciego kilometra zaczyna się najtrudniejszy segment całego wzniesienia. To znaczy 2 kilometry o średniej 11,7 i max. 13% na dojeździe do miejscowości Pany, w której urzęduje burmistrz gminy Luzein. Na początku tego ciężkiego odcinka do naszej drogi dochodzi szosa 726.23, po której prowadzą pierwsze kilometry podjazdu z Schiers. Na ulicach Pany kończy się stromizna. Dla kontrastu mamy odtąd niemal 4 kilometry zupełnego luzu. Szósty kilometr to jeszcze delikatnie wznoszący się teren, lecz trzy kolejne są już zupełnie płaskie. Droga ponownie zaczyna się wznosić, acz z umiarkowanym nachyleniem, dopiero pod koniec dziewiątego kilometra. Wzdłuż drogi pojawiają się domostwa należące do rozproszonej wioski Sankt-Antonien. Przez jej centrum przejeżdża się dopiero na dwunastym kilometrze. Dokładnie po przejechaniu 11,5 kilometra od ronda na samym dole minąłem boczną Barglistrasse, którą wkrótce miałem przetestować w ramach swego etapu 10b na tej wyprawie. Na wyjeździe od św. Antoniego niespełna kilometra luzu, po czym od połowy trzynastego kilometra znów wyraźnie pod górę, choć na ogół z umiarkowanym nachyleniem. O ile pierwsze 5 kilometrów tego wzniesienia ma średnią bliską 9%, to druga faza wspinaczki czyli górne 8 kilometrów trzyma na poziomie 6,5%. Owszem na czternastym kilometrze oraz w połowie piętnastego trafiają się momenty z dwucyfrowym nachyleniem. Niemniej to krótkie odcinki o długości do 250 metrów. Wąska droga biegnie niemal prosto na północny-wschód przez cichą okolicę z pięknymi widokami.
Spokój jazdy przerywać mogą jedynie samochody zmierzające, na któryś z górskich parkingów. Ten największy z oznaczeniem P6 ulokowano z grubsza dwa kilometry przed końcem owej drogi. Kursują tu również żółte busiki alpejskie linii PostAuto. Za ich przedostatnim przystankiem zwanym Abi szosa skręca w prawo i rzuca ostatnie wyzwanie kolarskiemu śmiałkowi. Finałowy odcinek na szlaku do centrum Partnun to 900 metrów o średniej 11,3 i max. prawie 13%. Gdy już dotarłem do rozjazdu na wysokości 1763 metrów n.p.m. zrazu skręciłem w prawo czyli wjechałem na Sassstrasse (chyba tylko plemiona germańskie potrafią zmieścić sześć literek „s” w jednym wyrazie) i po przejechaniu nieco ponad 200 metrów zatrzymałem się za jednym z gospodarstw. Na placyku z cudnym widokiem na szczyt Sulzfluh (2818 m. n.p.m.). Tutejsze góry należą do pasma Ratikon oddzielającego Gryzonię od austriackiego Vorarlbergu. Ich jasne wierzchołki są bliźniaczo podobne do tych z włoskich Dolomitów. Po chwili postoju zorientowałem się, że meta podjazdu powinna być nieco wyżej. Wróciłem zatem do rozjazdu, po czym pojechałem w lewo. Ta końcówka jest dłuższa, gdyż liczy sobie 600 metrów. Minąłem na niej Berghaus Alpenrosli i zatrzymałem się u kresu szosy przy drewnianym mostku, na poziomie nieco ponad 1800 metrów n.p.m. Skręcając w lewo po wąskich paskach betonu możnaby dojechać jeszcze nieco wyżej. Strona climbifinder podaje wysokość 1837 metrów. Z kolei na wprost od tej mety biegnie gruntowa dróżka Gruobaweg do naturalnego jeziorka Partnunsee (1868 m. n.p.m.).
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/14954824564
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/14954824564
ZDJĘCIA
FILM

