banner daniela marszałka

Tschiertschen

Autor: admin o czwartek 3. lipca 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Chur

Wysokość: 1339 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 744 metry

Długość: 10,4 kilometra

Średnie nachylenie: 7,2 %

Maksymalne nachylenie: 14 %

PROFIL > cyclingcols

OPIS

To miał być pierwszy z dwóch etapów poza Gryzonią. Daniel chciał przejechać wszerz i wzdłuż Liechtenstein przy okazji podjeżdżając do stacji Malbun znanej z czterech edycji Tour de Suisse. Ja w tym samym czasie miałem pokonać dwa ciężkie wzniesienia po zachodniej stronie Renu. Tymczasem musieliśmy się ograniczyć do wspinaczek na szosach powyżej znanego nam już Chur. Pogoda pomieszała nam szyki. Po kilku upalnych dniach trafił się ten pochmurny z możliwością opadów. Mimo to ruszyliśmy z bazy w kierunku Alpejskiego Księstwa. Zmierzając na północ autostradą A13 widzieliśmy gęstniejące ciemne chmury na horyzoncie. Gdy zbliżaliśmy się do Sargans zaczęło padać. Wtedy zarządziłem odwrót na południe, gdzie sytuacja na niebie wydawała się nieco lepsza. Miałem nadzieję, że w okolicy gryzońskiej stolicy deszcz nas nie złapie. Tym samym powstała okazja do zaliczenia premii górskich, które uciekły nam w środowe popołudnie po samochodowej awarii. Mój kompan miał wjechać z Chur na Lenzerheidepass, przełęcz znaną też pod nazwą Parpanerhohe (1547 m. n.p.m.). Do pokonania jest tu 14 kilometrów ze średnim nachyleniem 6,8 i max. 11%. Po drodze dwa ciężkie segmenty czyli: początkowe 6 kilometrów z przeciętną 8,6% oraz u góry 2,5 kilometra między Churwalden i Parpan ze średnią 10%. Ja zaliczyłem ten podjazd w sierpniu 2011 roku, więc dla siebie wybrałem wspinaczkę do Alp Farur (1974 m. n.p.m.). Jeszcze jednego samotnego gospodarstwa ulokowanego wysoko pod szwajcarskim niebem. Na szlaku do którego trzeba pokonać dystans 16,7 kilometrów z przeciętnym nachyleniem 8,5%.

Celem Daniela była stacja znana z wielu sportowych wydarzeń. Moim jeszcze jedno samotne gospodarstwo ulokowane wysoko pod szwajcarskim niebem. Sporo można napisać o sportowej historii Lenzerheide. Ten ośrodek gościł w przeszłości zawody Pucharu Świata zarówno w narciarstwie alpejskim jak i klasycznym. Alpejczycy kończyli w nim swój pucharowy cykl z sezonu 2011/2021, zaś biegacze nie jeden ścigali się tu na etapach wielodniowego Tour de Ski. Przede wszystkim jednak stacja ta była gospodarzem Mistrzostw świata w kolarstwie górskim (2018) oraz w biathlonie (2025). W tematyce szosowej trzeba wspomnieć o piętnastym etapie Giro d’Italia z roku 1995, który wygrał Włoch Mariano Piccoli. Oczywiście znacznie częściej gościł w niej wyścig Dookoła Szwajcarii. Zakończyło się tu w sumie dziewięć odcinków z tras tylko sześciu edycji TdS, albowiem w latach 1971, 1976 i 1998 wizyta tej imprezy w owym miejscu była dwudniowa. Przy tej ostatniej okazji oba etapy jak i cały wyścig wygrał Włoch Stefano Garzelli. Przyjechawszy do Chur zatrzymaliśmy się na parkingu przy centrum sportowym Sand. Wykorzystanym już w poniedziałek w trakcie wyprawy na Innerarosę. Tym niemniej nasze czwartkowe wspinaczki nie zaczynały się na Luzistrasse, więc na start czternastego etapu musieliśmy podjechać wzdłuż rzeki Plessur do ronda na Obertorbrucke.

Początkowy odcinek był wspólny i zaczynał się od wjazdu na Malixerstrasse. Do przejechania razem mieliśmy 1700 metrów na drodze krajowej nr 3. Mocny segment na powitanie, bo o średnim nachyleniu 9,1%. Po rozjeździe mój kolega miał do pokonania dalsze cztery kilometry na zbliżonym poziomie. Natomiast ja mogłem chwilowo odpocząć od wspinaczki. Na odcinku 1400 metrów wiodącym przez Araschgen do Passugg straciłem nawet kilkanaście metrów wysokości. Droga nr 720.03 zaczęła się wznosić od wirażu przy lokalnej wytwórni wody mineralnej Allegra. Zaczął się ciężki segment podjazdu prowadzący do wioski Praden. W sumie 4,5 kilometra ze średnim nachyleniem aż 10,1%, pomimo paru krótkich wypłaszczeń na siódmym i ósmym kilometrze. Stromizna maksymalnie sięgała tu 14%. Przejechałem ten fragment wzniesienia całkiem sprawnie, więc zakładałem, że nie gorzej będzie na sześciu ostrych kilometrach kończących ten ciężki podjazd. Miałem tylko nadzieję, że towarzysząca mi mżawka nie przerodzi się w ulewę. Po minięciu Praden pokonałem jeszcze odcinek 2,2 kilometra z przeciętną 8,9% na dojeździe do Tschiertschen. Na wysokości kalwińskiej świątyni zaczął się płaski przejazd przez wioskę. Niestety po około dwustu metrach znów złapałem „kapcia” w przednim kole. Trzeciego w ciągu dwóch dni. Usiadłem na ganku miejscowej świetlicy i wymieniłem dętkę. Niestety nie szło jej napompować, co niekoniecznie było winą „zapasówki”, lecz raczej starej pompki, która zawiodła mnie w chwili próby.

Zresztą nie mogłem wykluczyć, że po ewentualnym restarcie i tak powtórzyła by się środowa historia z Alp dil Plaun. Zacząłem bowiem podejrzewać, że źródłem problemu jest wada produkcyjna opon Continental 5000 lub też jakiś ledwie wyczuwalny zadzior na wewnętrznej stronie obręczy. Tak czy owak musiałem porzucić myśli o zdobyciu Alp Farur. Obawiałem się, że czeka mnie teraz przeszło 10-kilometrowy spacer do Chur. Na szczęście wioska o nazwie niczym polski Szczebrzeszyn okazała się być dobrze skomunikowana ze stołecznym miastem. Poniżej wspomnianego kościółka dojrzałem pętlę autobusową, a na niej czekający na podróżnych dobrze mi znajomy żółty pojazd. Bez namysłu skorzystałem z górskiego busika linii nr 42. Nieco ponad 20-minutowy zjazd do Chur kosztował mnie 11,70 CHF (7,80 za człowieka + 3,90 rower). Autobus był niemal pusty, więc Scotta mogłem wpakować do środka. Kierowca okazał się rozmownym i sympatycznym gościem. Zjechawszy do miasta wyjechał nawet nieco poza swą zwyczajową trasę, aby wysadzić mnie jak najbliżej Luzistrasse. W ten oto sposób udało mi się gładko wybrnąć z „podbramkowej sytuacji”. Jedynym minusem zjazdu na pokładzie PostAuto busa był brak zdjęć z całego terenu poniżej Tschiertschen. Cóż, może kiedyś uda mi się jeszcze wrócić z rowerem do Gryzonii. Wtedy Alp Farur znów znajdzie się na „liście życzeń”. Trzeba będzie zrobić cały ten podjazd, w tym górne 6 kilometrów o średniej 10% i uwiecznić całą trasę w obiektywie telefonu.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/14993651726

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/14993651726

LENZERHEIDE by DANIEL SZAJNA

https://www.strava.com/activities/14994784547

ZDJĘCIA

Tschiertschen_001