banner daniela marszałka

Malbun Obersass

Autor: admin o piątek 4. lipca 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Buchs

Wysokość: 1743 metry n.p.m.

Przewyższenie: 1304 metry

Długość: 12 kilometrów

Średnie nachylenie: 10,9 %

Maksymalne nachylenie: 15 %

PROFIL > cyclingcols

OPIS

Dwa ostatnie etapy 15-dniowego pobytu we wschodniej Szwajcarii przeznaczyłem sobie na strome podjazdy w kantonie Sankt-Gallen. Po czwartkowym odwrocie do Chur wiedziałem, że dwóch z czterech tamtejszych wspinaczek nie dam już rady zaliczyć. Pozostało tylko zdecydować na czym mniej nam zależy. Wycieczka w rejon Liechtensteinu miała priorytet, więc tak jak dzień wcześniej opuszczając Domat / Ems wzięliśmy kurs na miasteczko Azmoos. Tym samym zrezygnowaliśmy z wyprawy nad jezioro Walensee, gdzie czekać nas mogły podjazdy z Weesen na Vorder Hohi (1537 m. n.p.m.) oraz z Walenstadt na Schwaldis (1440 m. n.p.m.). Ponieważ w piątkowy poranek powoli kończyły się nocne opady deszczu, to tym razem ruszyliśmy z bazy dopiero po godzinie dziesiątej. Jak się później okazało zatrzymaliśmy się nie w Azmoos, lecz sąsiadującym z nim Trubbach. Daniel z tej miejscówki przez Rheinbrucke wjechał do Alpejskiego Księstwa, po czym z Balzers ruszył na północ tego mikro-państwa. Ogólnie zrobił sobie 40-kilometrową rozgrzewkę przed głównym punktem swego piątkowego programu czyli podjazdem do stacji Malbun (1705 m. n.p.m). Do pokonania miał wspinaczkę o długości 14,9 kilometra i przeciętnym nachyleniu 8,3%. W tym półtorakilometrowy segment o średniej 11,6% tuż przed wjazdem do tego ośrodka narciarskiego. To premia górska najwyższej kategorii. Nic dziwnego, że etapy Tour de Suisse kończące się w tym miejscu wygrywali tylko świetni górale tzn. Austriak Georg Totschnig (2004), Luksemburczyk Frank Schleck (2007), Holender Steven Kruijswijk (2011) i Francuz Thibout Pinot (2022).

Moje piątkowe wzniesienia były co najmniej tej samej klasy. Na pierwsze danie wziąłem sobie ten ciut trudniejszy czyli Buschserberg alias Malbun Obersass. W tym celu ze wspomnianego już Trubbach musiałem podjechać autem jakieś 12 kilometrów dalej na północ do miejscowości Buchs. Tam znalazłem sobie miejsce do rozładunku na parkingu koło młyna przy Altendorferstrasse. Do podnóża podjazdu cofnąłem się jakieś trzysta metrów docierając na styk z uliczką Kreuzgasse. Tym samym wystartowałem niemal spod sklepu rowerowego firmy Koba. Już po pierwszych 400 metrach wyjechałem z miasteczka. Kolejne dwa kilometry wiodły przez gęsty las. Jednak tym razem cienia nie potrzebowałem. Deszczu już nie było. Niemniej słońce też jeszcze nie wyjrzało. Chmury zalegały nisko, a może była to mgła. W każdym razie widoczność niemal na całym tym podjeździe miałem bardzo ograniczoną. Może to i lepiej bowiem widziałem tylko najbliższe kilkadziesiąt metrów, więc „nie rzucały mi się w oczy” żadne dłuższe stromizny. Tymczasem było z czym walczyć. Średnia stromizna tej 12-kilometrowej góry to niemal 11%. Dolna tercja czyli pierwsze 4 kilometry ma średnią 10%. Na tym segmencie mija się gospodarstwo Rhynerhaus (km 2,7) oraz restaurację Holzig Alvier przy osadzie Bongert (km 3,4). Droga wspina się ostro, ale leci krętym szlakiem. Podczas całej wspinaczki zawija się na 21 zakrętach. W środkowej fazie biegnie przez teren otwarty czyli górskie łąki. Tu i ówdzie mija pojedyncze gospodarstwa jak choćby Xanderguet (km 5,3) czy Waldrand (km 6,3). W drugiej połowie siódmego kilometra ponownie chowa się w lesie i przez kolejne 1100 metrów trzyma na poziomie ponad 12%. Cała 4-kilometrowa środkowa tercja ma zaś przeciętne nachylenie 10,3%.

Przejechawszy 8,2 kilometra mogłem pojechać prosto i od razu wbić się na węższą dróżkę prowadzącą bezpośrednio do gospodarstwa Alp Malbun – Obersass. Zostałem jednak na drodze skręcającej w lewo i po dalszych 650 metrach dotarłem na plac pod Berghaus Malbun (1369 m. n.p.m.). To malutki ośrodek narciarski. Ot górska restauracja z jednym stokiem obsługiwanym przez wyciąg orczykowy. Gdy po krótkim zjeździe wjechałem na dalszą część mojego podjazdu to do pokonania zostało mi jeszcze 3,9 kilometra o średniej aż 11,3%. Jak widać na tej górze: im wyżej tym trudniej. Za połową swego jedenastego kilometra minąłem dolne gospodarstwo czyli Malbun Untersass. Bez zbędnego odcinka o długości 1300 metrów minąłbym je mając w nogach 9,3 kilometra. Powyżej niego wąziutka Dossenweg już niemal cały czas trzyma dwucyfrowe wartości. Nawierzchnia szosy jest dość wątpliwej jakości. Poza tym w trakcie mojego przejazdu była ona nawet gówniana i to dosłownie, gdyż gdzieniegdzie brązowa świeżo po przejściu stada krów. W dwóch miejscach nie musiałem też na chwilę stanąć by przełożyć rower jak i samemu przejść ponad sznurem rozwieszonym wszerz dróżki. Niemniej skoro już tak się namęczyłem to żadna przeszkoda nie mogła mnie powstrzymać od dotarcia na sam szczyt. W końcu dopiąłem swego i stanąłem pod zamglonym Malbun Obersass. Gdyby odliczyć czas stracony poza głównym szlakiem to zabrało mi to 1 godzinę i 16 minut, co oznaczało wspinaczkę z VAM na poziomie około 1000 m/h. W trakcie zjazdu niebo już się rozpogadzało, dzięki czemu fotki „strzelałem” w znacznie lepszych warunkach świetlnych niż te które miałem na podjeździe.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15007814649

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15007814649

ZDJĘCIA

Buchserberg_001

FILM