banner daniela marszałka

Monte Carpegna

Autor: admin o sobota 26. lipca 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: bivio Frontino

Wysokość: 1369 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 953 metry

Długość: 12,1 kilometra

Średnie nachylenie: 7,9 %

Maksymalne nachylenie: 17 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Monte Carpegna to najwyższa góra na obszarze Appennino riminese czyli wschodniej części pasma górskiego Appennino tosco-romagnolo. Jej szczyt wznoszący się na wysokość 1415 metrów n.p.m. administracyjnie należy do prowincji Pesaro-Urbino wchodzącej w skład regionu Marche. Z punktu widzenia historycznego to kraina Montefeltro. Słynąca z wielu twierdz, zamków i wież, które zdobią tutejsze wzniesienia i obejmująca powierzchnię 987 km2 z pogranicza dzisiejszych regionów: Marche, Emilia-Romagna, Toskanii oraz Republikę San Marino. Tutejsza grupa górska znajduje się na terenie Parku Regionalnego Sasso Simeone e Simoncello. W kolarskim światku to wzniesienie znane jest przede wszystkim jako treningowa góra śp.p. Marco Pantaniego czyli najlepszego górala końca XX wieku. Kolarza, który wygrał Giro d’Italia i Tour de France w sezonie 1998. Za jego czasów wyścig Dookoła Włoch nie zaglądał w te strony. Tym niemniej w całej historii Giro podjazd na Monte Carpegna wykorzystano czterokrotnie. Nigdy nie wystąpiła ona w roli etapowej mety. Niemniej przy dwóch pierwszych okazjach ta wspinaczka była na tyle blisko finiszu, że miała kluczowe znaczenie dla losów etapu. Co ciekawe na tą premię górską zawsze podjeżdżano trudniejszym wschodnim szlakiem. Niemniej stałym punktem programu była tylko stroma 6-kilometrowa końcówka powyżej miasteczka Carpegna. Do niego zaś dojeżdżano za każdym razem od innej strony. W roku 1973 przez Passo di Cantoniera, w 1974 moim szlakiem z okolic Frontino, w 2008 od Ponte Cappuccini, zaś w 2014 roku drogą z Belforte all’Isauro przez San Sisto.

Pierwszym zwycięzcą premii górskiej na Monte Carpegni był nie kto inny jak wielki Eddy Merckx. Belg wygrał etap do Carpegni z przewagą 46 sekund nad nadzieją Włochów Giovannim Battaglinem oraz ponad czterech minut nad kolejnymi rywalami. Rok później w ślady „Kanibala” poszedł znakomity hiszpański góral Jose Manuel Fuente. Pierwszy na owej górze, a także na mecie z przewagą 1:05 nad Merckxem. W sezonie 2008 Monte Carpegna znalazła się okoła półmetku etapu do Ceseny. Dobre 90 kilometrów od mety, a mimo to znów premię górską jak i etap wygrał ten sam kolarz. Tym razem był to Włoch Alessandro Bertolini. W 2014 roku etap ósmy kończono po drugiej stronie tej grupy górskiej. To znaczy pod Eremo Madonna del Faggio na terenie gminy Montecopiolo. Odcinek ów wygrał Włoch Diego Ulissi, lecz wcześniejszą premię górską na Monte Carpegna wziął Kolumbijczyk Julian Arredondo, przyszły zwycięzca klasyfikacji górskiej tego wyścigu. Po czterech spotkaniach z wielkim Giro góra ta pojawiła się w roku 2022 na trasie marcowego „Wyścigu Dwóch Mórz”. Na królewskim etapie Tirreno – Adriatico kolarze pokonywali 6-kilometrową stromiznę dwukrotnie. Za pierwszym razem w ramach dłuższego podjazdu z okolic Frontino, zaś za drugim tylko ów „konkret”, na rundzie wokół Carpegni. Na liście startowej tego wyścigu był Tadej Pogacar, więc w obliczu tak trudnej końcówki etapu wynik rywalizacji mógł być tylko jeden. Słoweniec urwał się wszystkim rywalom i na solo triumfował w miasteczku z przewagą 1:03 nad Duńczykiem Jonasem Vingegaardem oraz Baskiem Mikelem Landą.

To była moja trzecia przymiarka do zaliczenia przydomowej góry Marco Pantaniego. Z różnych przyczyn nie udało mi się to w 2014 jak i 2024 roku. Przed rokiem dotarłem nawet do Carpegni, ale zmożony chorobą byłem na wpół-żywy i mogłem co najwyżej pospacerować sobie po miasteczku, czekając na Matteo walczącego z Monte Carpegną. Tym razem nic nie zostawiłem przypadkowi. Wyjechaliśmy z Trójmiasta w czwartek rano przeznaczając ten dzień na dojazd do Italii przez Czechy i Austrię na nocleg w Majano (region Friuli-Venezia Giulia). Nazajutrz po kilku następnych godzinach podróży dotarliśmy do San Marino, by przez parę godzin zwiedzać historyczne centrum tej Republiki, od roku 2008 wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Późnym popołudniem zameldowaliśmy się w B&B il Bughetto pod Carpegną, gdzie mieliśmy spędzić kolejne dwie noce. Tym samym zamieszkaliśmy przy trasie mojej pierwszej wspinaczki. W sobotę głównym punktem naszego wakacyjnego programu był wypad na plażę w Rimini. Niemniej przed nim miałem zaliczyć Montę Carpegnę. Ruszyłem z domu bardzo wcześnie, bo kwadrans przed ósmą. Na początek niespełna 5-kilometrowy zjazd na miejscówkę pod restauracją Mulino DiVino. Tam nawrotka i pierwsza faza wspinaczki wiodąca dopiero co poznanym szlakiem czyli przez 4,6 kilometra drogą SP18. Ten segment wiodący prowadzący przez wioski: Torrito (km 1,2), Ca’ Miciangolo (km 2,3) oraz Genghe (km 3,9) miał umiarkowane nachylenie o przeciętnej 6,2%. Potem miałem dosłownie sto metrów do przejechania szosą SP1 by na najbliższym rondzie wykonać skok w bok na drogę wiodącą ku Carpegni. Tu po chwili minąłem naszą tymczasową siedzibę, zaś po przejechaniu 5,8 kilometra skończyłem łatwiejszy odcinek na via Roma.

Do pokonania zostało jeszcze 6 kilometrów o średnim nachyleniu 10,5% na via Cippo. Pierwsze 1100 metrów trudne tylko miejscami. Potem zaczęła się już ostra wspinaczka z niemal stale dwucyfrową stromizną. Wiodąca krętym szlakiem z 22 wirażami. Jej dolny segment to 1,4 kilometra o średniej 13,1%. Szybko zdałem sobie sprawę, iż nie będę mógł tu korzystać z największego trybu w swej kasecie czyli z 28-ki. Musiałem to wszystko przepchnąć na przełożeniu 34/25. Na szóstym zakręcie przejechałem przez punkt widokowy „Il cielo del Pirata”. Na przydrożnych tablicach widywałem artykuły z „La Gazzetty”, opublikowane po etapach Giro z lat 1973-74. Na wysokości kampingu Cippo mogłem chwilę odsapnąć na odcinku 300 metrów z umiarkowanym nachyleniem. Minąłem Dom Leśniczych, po czym za najbliższym zakrętem musiałem obejść szlaban blokujący dostęp do dalszej części podjazdu. Za tą przeszkodą pozostał mi segment o długości 2,9 kilometra i średniej 11,4%. Przydrożne tabliczki dokładnie informowały jaki dystans z jakim nachyleniem pozostawał jeszcze przede mną. Wspinaczka de facto skończyła się na ostatnim dwudziestym drugim zakręcie. Finałowe 300 metrów było już w zasadzie płaskie. Górska premia na linii między tablicą z napisem „Passo Marco Pantani” a podobizną „Pirata z Cesenatico”. Meta znajdująca się ledwie 46 metrów poniżej wierzchołka góry była tego dnia mocno zamglona. Czy może raczej tonęła w gęstych chmurach, które nie rozpierzchły się jeszcze po nocnych opadach. Pomimo problemów sprzętowych udało mi się wreszcie pokonać ten stromy podjazd. Szkoda tylko, że kiepskie warunki pogodowe uniemożliwiły zrobienie lepszych zdjęć z finałowych kilometrów tego wzniesienia.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15244687674

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15244687674

ZDJĘCIA

Carpegna_001

FILM