banner daniela marszałka

Blockhaus W

Autor: admin o czwartek 31. lipca 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Scafa

Wysokość: 2068 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1958 metrów

Długość: 31,7 kilometra

Średnie nachylenie: 6,2 %

Maksymalne nachylenie: 13 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Kolos z Abruzji. Góra jakich mało. Niezależnie od tego, który z trzech wariantów podjazdu na nią wybierzemy to napotkamy tu przewyższenie rzędu 1800-2000 metrów! Pełna nazwa tego wzniesienia to Blockhaus di Majella. Germańska nazwa w sercu Italii. Skąd się wzięła? Majella to jeden z pięciu masywów górskich wchodzących w skład utworzonego w roku 1991 Parco Nazionale della Majella. Park ten obejmuje obszar o powierzchni 741 km2 należący do 41 gmin z terenu trzech abruzyjskich prowincji: Chieti, L’Aquila i Pescara. Sam masyw Majella ma aż dwanaście szczytów przekraczających pułap dwóch i pół tysiąca metrów, z których najwyższa jest Monte Amaro (2793 m. n.p.m.). Monte Blockhaus nie jest tak wyniosła. Jej wierzchołek sięga „tylko” 2143 metrów n.p.m. W drugiej połowie XIX wieku postawiono na nim budynek służący żołnierzom zwalczającym lokalne bandy rozbójnicze. Ponoć dowódcą tego garnizonu był Austriak, który siedzibie swego oddziału nadał nazwę w swym ojczystym języku. To góra o całkiem bogatej historii kolarskiej sięgającej końca lat sześćdziesiątych. Wyścig Dookoła Włoch zajrzał tu jedenaście razy. A nawet czternastokrotnie, jeśli dodamy wizyty na niżej położonej przełęczy Lanciano (1310 m. n.p.m.). Do samego końca utwardzonej drogi czyli poziomu 2068 metrów n.p.m. ścigano się jedynie przy dwóch pierwszych okazjach. To znaczy w 1967 roku, gdy pierwszy ze swych 25 etapów Giro d’Italia właśnie na tej górze wygrał Eddy Merckx. W sezonie 1968 wyścig ten kończył się w Neapolu. Przedostatni odcinek tej imprezy dotarł na Blockhaus, zaś wygrał go mało znany Włoch Franco Bodrero.

W późniejszych latach peleton Giro d’Italia docierał już co najwyżej do Cima Mammarosa (vel Sella di Fonte Tettone) czyli na wysokość około 1650 metrów n.p.m. To tu wyznaczano mety górskich etapów Giro z lat 1972, 1984, 2009, 2017 i 2022. Ponadto linie górskich premii w trakcie edycji z sezonów: 1969, 1970, 1973 i 1992. Owa miejscówka w annałach wyścigu bywa określana mianem Maielletta. Triumfowali w tym miejscu kolejno: Hiszpan Jose Manuel Fuente, Włosi: Moreno Argentin i Franco Pellizotti oraz Kolumbijczyk Nairo Quintana. Natomiast przy ostatniej okazji mieliśmy tu finisz z 6-osobowej grupki wygrany przez Australijczyka Jai’a Hindley. Góral z Antypodów na kresce wyprzedził m.in. Romaina Bardet i Richarda Carapaza. Jeśli spojrzeć na to jakimi trasami organizatorzy Giro puszczali kolarzy pod Blockhaus to trzeba stwierdzić, iż najstarszym szlakiem jest ten wschodni od Fara Filiorum Petri czy też Pretoro. Na pierwszych pięciu finiszach z lat 1967-2009 zawsze wybierano wschodni wariant wspinaczki. Z czasem popularnością dorównała mu droga zachodnia przez Roccamorice. Tą najpierw trzykrotnie przetestowano w roli górskiej premii, zanim w latach 2017 i 2022 przyznano jej status finałowego podjazdu. Najmniej popularną na GdI okazuje się być droga północna ze Scafy przez Lettomanopello. Od tej strony do Maielletty podjechano tylko raz w 1992 roku. Tym niemniej godzi się też wspomnieć o trzech wizytach Giro na Passo Lanciano. Ta przełęcz zdobywana od północy była metą na etapie z 2006 roku wygranym przez Włocha Ivana Basso. Poza tym w latach 2020 i 2022 występowała w roli premii górskiej, gdy wjeżdżano na nią od strony wschodniej.

Gdy piszę te słowa wiadomo już, że w maju 2026 roku ponownie zobaczymy Blockhaus na trasie Giro d’Italia. Po raz ósmy w roli etapowej mety czyli z szóstym finiszem na Cima Mammarosa / Maielletta. Trzeci raz z rzędu organizatorzy wybrali sobie zachodni wariant wspinaczki pod tą górę. Tym razem jednak podjazd nie zacznie się na samym dole czyli w Scafie, lecz tuż przed Roccamorice po wcześniejszym zjeździe z przełęczy San Leonardo. Kończąc wątek męskiego Giro trzeba jeszcze wspomnieć o królewskim etapie Giro d’Italia Women z sezonu 2024. Panie na siódmym (przedostatnim) odcinku tej imprezy musiały dwukrotnie pokonać północny podjazd z początkiem w Manopello. Za pierwszym razem wjechały na poziom Passo Lanciano, zaś za drugim musiały dotrzeć do mety ulokowanej na wysokości 1654 metrów n.p.m. Tego dnia triumfowała Australijka Neve Bradbury (koleżanka Kasi Niewiadomej z ekipy Canyon), która o 44 sekundy wyprzedziła Belgijkę Lotte Kopecky i Włoszkę Elisę Longo Borghini tj. dwie zawodniczki walczące o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej tego wyścigu. W dniu poprzedzającym moje drugie spotkanie z Blockhausem zameldowaliśmy się na kolejne dwie noce w „Il Vigneto Suite” na wsi za miejscowością Fara Filiorum Petri. Bardzo fajna miejscówka pośród gazów oliwnych i upraw winorośli ulokowana w pół drogi między wybrzeżem Adriatyku a szczytami masywu Majella. Gdybym chciał w tym roku zdobyć Blockhaus używając wschodniego wariantu wspinaczki to wyjechałbym z tego domu na rowerze.

Jednak tą drogę miałem już na rozkładzie. W 2014 roku zrobiłem bowiem pełen północny podjazd szlakiem przez Lettomanopello, po czym zaliczyłem jeszcze wschodnią ścieżkę do poziomu Passo Lanciano. Tym samym do odkrycia pozostała mi jedynie zachodnia trasa i to w zasadzie tylko do poziomu Cima Mammarosa / Maielletta. Tym niemniej uznałem, że skoro dotrę już w to miejsce, to nie odpuszczę i pozostałych sześciu kilometrów. Chciałem po raz drugi w życiu stanąć pod szczytem Blockhausu. Jednocześnie nie chciałem spędzać zbyt wiele czasu na tej solowej wycieczce, więc zakładałem już raczej rezygnację z całego dolnego segmentu podjazdu. Przymierzałem się zatem do startu z mostu poniżej Roccamorice. To ograniczyłoby ową wspinaczkę do ostatnich 19 kilometrów, na których wciąż musiałbym pokonać przeszło 1500 metrów w pionie. Tymczasem moja Iwonka, osoba biegła w tematyce kolarskiej, stwierdziła iż tak ważną górę powinienem zrobić w całości. Cóż, skoro ona nie miała nic przeciwko dłuższej rozłące to bez wahania podjąłem to ciężkie wyzwanie. W ten sposób zachodni Blockhaus stał się moim najtrudniejszym podjazdem z sezonu 2025 i to mimo 40 alpejskich wzniesień na tegorocznej liście. Zarazem jest dziś dla mnie trzecią największą wspinaczką w życiu, pod względem przewyższenia brutto. Biorąc pod uwagę odzyskiwanie wysokości straconej na delikatnym zjeździe przed Roccamorice musiałem tu pokonać w pionie aż 2025 metrów. Nieco więcej „przerobiłem” tylko na trasie z Locany na Colle delle Nivolet. Natomiast znacznie więcej w trakcie wspinaczki z Cenes de la Vega na niebotyczną Pico Veleta.

Na start musiałem dojechać do Scafy co zajęło jakieś pół godziny. Około dziewiątej wypakowałem się z samochodu w pobliżu tamtejszego dworca kolejowego. Mimo wczesnej pory było tam już 28 stopni. Na sam początek wyjazd z miasteczka z króciutkim odcinkiem na krajówce nr 5 czyli via Tiburtina Valeria. Po 300 metrach skręt w lewo i wjazd na drogę SS487 biegnącą do uzdrowiska Caramanico Terme. Szeroka szosa z bardzo umiarkowanym nachyleniem. Na dojeździe do San Valentino in Abruzzo Citeriore (km 6,7) pięć zamaszystych wiraży. Powyżej tej miejscowości jeszcze nieco ponad dwa kilometry na tym szlaku. Pod koniec dziewiątego kilometra skręt na drogę SP64 i zarazem wjazd na teren wspomnianego parku narodowego. Do tego momentu przejechałem 8,8 kilometra z przeciętnym nachyleniem 4,7 i max. ledwie 7%. Następnie do połowy jedenastego kilometra falsopiano lub wręcz płaski teren. Po nim blisko półtorakilometrowy zjazd, na którym traci się 61 metrów ze zdobytej wcześniej wysokości. Poważna wspinaczka zaczyna się na samym początku trzynastego kilometra przy moście nad potokiem Capo di Vena. Po następnych 400 metrach jesteśmy już w centrum Roccamorice, gdzie trzeba skręcić w prawo. Ten odcinek nie jest jeszcze szczególnie wymagający. Pierwsze 3 kilometry za wspomnianym mostem ma nachylenie na poziomie 6,3%. Po czym na początku szesnastego kilometra zaczyna się długi i zdecydowanie najtrudniejszy segment zachodniego Blockhausa. To w zasadzie cała tercja wzniesienia, bo odcinek o długości 10,2 kilometra ze średnią stromizną 9,6% i max. 15%.

Większa część tego sektora prowadzi przez teren otwarty, na którym szosa wije się w kierunku południowo-wschodnim pomiędzy łąkami. Jedynie przez dwa kilometry (km 23-25) wspina się schowana w gęstym lesie. Wcześniej, bo pod koniec dwudziestego kilometra przemyka pod szczytem Colle della Civita (1185 m. n.p.m.). Po dotarciu na Sella di Monte Tettone (km 25,4) chwilka zjazdu. To raptem 150 metrów kończące się wjazdem na wielki plac powyżej hotelu Mammarosa. Tu trzeba skręcić w prawo by zacząć swego rodzaju atak szczytowy na drodze SP220. Najpierw 3,5 kilometra z pięcioma wirażami na dojeździe do Rifugio Pomilio (1888 m. n.p.m.). Tuż za nim droga się zwęża, staje się bardziej stroma i co raz gorsza jakościowo. Pod koniec przechodzi w dukt o nawierzchni betonowej. Po 30 kilometrach mija szczyt La Maielletta (1995 m. n.p.m.), zaś po kolejnych 400 metrach łamię pułap 2000 metrów. Finał podjazdu czyli odcinek powyżej schroniska ma długość 2,2 kilometra ze średnim nachyleniem 8,4 i max. 11,5%. To całkiem „mocna rzecz”, szczególnie z całym bagażem wcześniejszych kilometrów w nogach. Swoją wspinaczkę skończyłem po pokonaniu 31,3 kilometra przejazdem przez mini-rondo. Stoi n anim znak zwieńczony sercem, nazwą góry oraz informacją o wysokości bezwzględnej. Za nim przejechałem jeszcze 250 metrów, już po zupełnie płaskim terenie, zatrzymując się na krańcu utwardzonej drogi przy schodkach prowadzących do kapliczki Madonna delle Neve. Dotarłem tam w czasie 2 godzin i 18 minut. Ostatnie 6 kilometrów przejechałem niewiele wolniej niż w 2014 roku.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15301007383

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15301007383

ZDJĘCIA

Blockhaus_001

FILM