Vado di Sole
Autor: admin o piątek 1. sierpnia 2025
DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Farindola / bivio Valle d’Angri
Wysokość: 1641 metrów n.p.m.
Przewyższenie: 1164 metrów
Długość: 18,8 kilometra
Średnie nachylenie: 6,2 %
Maksymalne nachylenie: 10 %
PROFIL > archivio salite
OPIS
Abruzja to przede wszystkim góry. To na terenie tego regionu piętrzą się trzy najwyższe pasma Apeninów czyli Gran Sasso, Majella i Sirente-Velino. Niemniej ta kraina ma też wąski, lecz długi na 170 kilometrów pas wybrzeża. Dzięki temu parę godzin po zdobyciu Blockhausu mogłem się po raz kolejny wykąpać w Adriatyku, gdy w czwartkowe popołudnie podjechaliśmy na plażę we Francavilla al Mare. Nazajutrz czekał nas kolejny transfer. Tym razem w głąb lądu do stolicy regionu czyli miasta L’Aquila. Samochodowy szlak przez góry z trzema przystankami. Ten pierwszy w miejscowości Farindola o podtekście sportowym, gdyż chciałem zaliczyć podjazd, która uciekł mi przed rokiem na skutek choroby. Pozostałe czyli Castel del Monte oraz Rocca Calascio wybrane ze względów turystycznych jako wymarzone miejsca do wspólnego spaceru. W lokalizacjach mających silne związki z X muzą sztuki, jako że niejeden film nakręcono w ich okolicy. By wspomnieć tylko „The American” z roku 2010 (George Clooney) czy „Ladyhawke” (Rutger Hauer & Michelle Pfeiffer) z 1985. Najpierw jednak musiałem się zmierzyć z Vado di Sole. To wschodnia brama wjazdowa na Campo Imperatore czyli największy z licznych płaskowyżów w centralnej części Apeninów. Temu nazwę nadał ponoć Fryderyk II Szwabski, cesarz rzymski z pierwszej połowy XIII wieku. To wielkie „altopiano” zajmuje powierzchnię 75km2, zaś na jego zachodnim krańcu znajduje się ośrodek narciarski, który w latach 1971-2023 sześciokrotnie był metą górskich etapów Giro d’Italia.
Iście magiczne miejsce, które bywa nazywane „Małym Tybetem”. Leży na wysokościach od 1460 do 2138 metrów n.p.m. W całości na terenie prowincji L’Aquila. Prowadzą do niego cztery drogi, acz kolarskich podjazdów mamy tu co najmniej sześć. Vado di Sole to wschodnia ścieżka. Od strony południowej na „Pole Cesarza” można wjechać kilkoma osobnymi szlakami. Południowo-wschodni prowadzi przez Valico di Capo la Serra (1598 m. n.p.m.). Południowy przez Valico di Monte Cecco di Sant’Antonio (1634 m. n.p.m.). Przy czym do poziomu wioski Santo Stefano di Sessanio można dotrzeć na dwa sposoby: przez Calascio lub przez Bariscano. Południowo-zachodni zaczyna się w Paganice i wiedzie przez Valico di Monte Cristo (1768 m. n.p.m.). Niemniej na jego dolnym odcinku można jechać przez Assergi i Fonte Cerreto lub też przez Filetto i Piano di Fugno. Organizatorzy wyścigu Dookoła Włoch w latach 2018 i 2023 zaproponowali kolarzom dojazd szlakiem przez Calascio i wioskę św. Stefana. Natomiast ja w 2014 roku wybrałem sobie i Darkowi najbardziej zachodnią opcję przez Assergi i Monte Cristo. Na pechowej wyprawie z sezonu 2024 zaliczyłem zaś Capo la Serra startując spod Ofeny. Vado di Sole poznałem jedynie z samochodu, asystując Mateuszowi na jego górskim szlaku z Farindoli do stacji Campo Imperatore. Ów podjazd można zacząć z Villa Cupoli (454 m. n.p.m.) lub znad rzeki Tavo poniżej Farindoli (340 m. n.p.m.). Obie wczesne wersje łączą się szybko, bo na wysokości 610 metrów. Wybrałem sobie tą drugą opcję, ale nie zacząłem z najniższego możliwego punktu. Wystartowałem bowiem na obrzeżach miasteczka, przy skręcie do Valle d’Angri tj. z wysokości niespełna 490 metrów n.p.m.
Vado di Sole to według „cyclingcols” najtrudniejsza z wszystkich dróg wiodących na Campo Imperatore. Mimo to nigdy w sposób właściwy nie została wykorzystana na wielkim Giro. Owszem wyścig przemknął tędy w roku 1980 na etapie do Teramo, ale podjechano od strony płaskowyżu po wcześniej dłuższej wspinaczce na Capo la Serra. Skromną premię górską na Vado di Sole wygrał wówczas Włoch Claudio Bortolotto. Niemal cała wschodnia wspinaczka prowadzi przez tereny Parco Nazionale Gran Sasso e Monti della Laga, za wyjątkiem kilometrowego odcinka powyżej Farindoli. Swój podjazd zacząłem na drodze SP72, by na początku trzeciego kilometra po zakręcie w lewo wpaść na szosę SP8. Od tego momentu kierunek wspinaczki wyraźnie zachodni. Nachylenie niemal cały czas solidne, a przy tym regularne. Na ogół w przedziale 6-7%. Sporo serpentyn między końcówką szóstego i połową ósmego kilometra. Pod koniec jedenastego kilometra przejazd przez Rigopiano czyli miejscowość, o której świat usłyszał 18 stycznia 2017 roku. Wtedy to wielka lawina, która zeszła wschodnim zboczem góry Monte Siella (poprzedzona wstrząsami sejsmicznymi) zasypała miejscowy hotel powodując śmierć 29 osób. Tuż za tym ośrodkiem na rozjeździe trzeba skręcić w lewo czyli na południe. Do pokonania pozostaje 6,9 kilometra o średnim nachyleniu 7,1% w ciemnym lesie. To najtrudniejsza tercja tego wzniesienia, ale w sumie niewiele ostrzejsza od dwóch wcześniejszych. Na piętnastym i szesnastym kilometrze kolejna seryjka serpentyn, tym razem 6 wiraży na dystansie 2 kilometrów. Po ostatnim już tylko 2100 metrów do końca podjazdu. Meta na granicy dwóch abruzyjskich prowincji tzn. Pescara i L’Aquila, w pobliżu szczytu Monte Guardiola (1808 m. n.p.m.).
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/15306547772
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15306547772
ZDJĘCIA
FILM

