Campaegli
Autor: admin o niedziela 3. sierpnia 2025
DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Arsoli / torrente Bagnatore
Wysokość: 1426 metrów n.p.m.
Przewyższenie: 1025 metrów
Długość: 18,6 kilometra
Średnie nachylenie: 5,5 %
Maksymalne nachylenie: 10 %
PROFIL > archivio salite
OPIS
Opuszczając L’Aquilę byliśmy już za półmetkiem naszej wielkiej wycieczki. Nadszedł czas na to by zawrócić na północ. Na początek doba w stołecznym regionie Lacjum. Transfer na jeden nocleg w urokliwym Bagnoregio, a po drodze dwa przystanki. Pierwszy kolarski, zaś drugi stricte turystyczny. Najpierw odrobina sportu w okolicy Arsoli. Potem spora dawka historii i kultury w pamiętającym czasy antyczne Tivoli. Ta miejscowość leżąca ledwie 30 kilometrów od Rzymu słynie z wielu zabytków, by wymienić: ruiny wilii Hadriana (cesarza z początku II wieku n.e.), świątynię Westy czy znacznie młodszą od nich fortecę Rocca Pia. My jednak skupiliśmy swą uwagę na atrakcji z czasów renesansu czyli pałacu Villa d’Este. To arcydzieło architektury oraz projektowania ogrodów w 2001 roku wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Powstało w XVI wieku na zlecenie kardynała Ippolito II d’Este (syna Księcia Ferrary), który otrzymał ów majątek od papieża Juliusza III. O dziwo zwiedzanie tego miejsca trafiło się nam za darmo, gdyż pojawiliśmy się tam w pierwszą niedzielę miesiąca. Obejrzeliśmy owe cuda wczesnym popołudniem, zaś wcześniej zaliczyłem 18-kilometrowy podjazd do osady Campaegli. Moja trzecia premia górska na obszarze Monti Simbruini. To pasmo Apeninów z pogranicza Abruzji i Lacjum, którego najwyższy szczyt czyli Monte Cotento sięga 2015 metrów n.p.m. W trakcie wyprawy z 2014 roku pokonałem dwa wzniesienia w tych górach tzn. Campo Staffi i Monte Autore. Tegoroczna górka też była „skalpem” nie do pogardzenia, skoro jest tu do przerobienia ponad 1000 metrów w pionie.
Podjazd długi, acz z umiarkowanym nachyleniem. Do półmetka prowadzący drogą SP39b. W Arsoli zatrzymaliśmy się na parkingu przed siedzibą miejscowych władz. Jazdę zacząłem od kilometrowego zjazdu, na którym straciłem 65 metrów wysokości. Wspinaczka zaczęła się od mostu nad potokiem Bagnatore. Najpierw niespełna 5 kilometrów ze średnią stromizną 6%. Potem minimalnie dłuższy segment wzdłuż zachodniej granicy Parco Regionale dei Monti Simbruini zajmującego obszar niemal 300 km2. W drugiej kwarcie wzniesienia przeciętne nachylenie jest luźniejsze, gdyż wynosi tylko 4,7%. Po 10 kilometrach od mostku nad Bagnatore skręciłem w lewo na węższą via San Rocco, która krętym szlakiem omija od południa fotogeniczną miejscowość Cervara di Roma. Wjechałem na teren należący do wspomnianego parku. W tej okolicy pokonałem najtrudniejszy fragment całego wzniesienia, gdzie stromizna na odcinku 850 metrów to 9,4%. Pierwsze 4 kilometry na nowej drodze trzymają dość mocno, bo na poziomie 7,5 %. Ostatnia „ćwiartka” liczona od początku piętnastego kilometra jest już łagodniejsza. Finałowy segment o długości 3,8 kilometra ma przeciętne nachylenie 5,8%. Do większego wysiłku zmusza tylko 400-metrowy odcinek z przełomu szesnastego i siedemnastego kilometra. Podjazd na dobrą sprawę skończył się po przejechaniu 17,8 kilometra. Po dalszych 700 metrach zatrzymałem się przed szlabanem na via del Lupo. Następnie zajechałem na Viale di Castellmato. Tam „klimaty” były nieco amerykańskie. To zapewne nawiązanie do faktu, iż w górach Simbruini nakręcono niejeden spaghetti-western np. „Lo chiamavano Trinita” z roku 1970 (Terrence Hill & Bud Spencer).
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/15333030450
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15333030450
ZDJĘCIA
FILM

