Monte Serra E
Autor: admin o poniedziałek 4. sierpnia 2025
DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Buti
Wysokość: 912 metrów n.p.m.
Przewyższenie: 861 metrów
Długość: 13 kilometrów
Średnie nachylenie: 6,6 %
Maksymalne nachylenie: 11 %
PROFIL > cyclingcols
OPIS
Jedyny podjazd na tej wyprawie, który zrobiłem późnym popołudniem. Wszystkiemu był „winien” nasz poniedziałkowy program, rozpoczynający się od jego turystycznych punktów. W godzinach porannych zaliczyliśmy drugi już spacer na wschodni kraniec Bagnoregio. Tym razem jednak przeszliśmy przez most pieszy łączący to miasteczko z „wymierającą wioską” Civita di Bagnoregio. To śliczna osada malowniczo usadowiona na wzgórzu z wulkanicznego tufu, lecz zarazem miejsce ciężkie do życia. Jednak wysokie ryzyko osuwisk sprawiło, że dziś na stałe mieszka w niej tylko 11 osób. Następnie pojechaliśmy do oddalonego zaledwie o 20 kilometrów Orvieto. Miasta, którego dzieje przez ponad tysiąc lat związane były z historią Państwa Kościelnego. Miejsce pełne zabytków, mogące się pochwalić przede wszystkim Katedrą Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – najpiękniejszą w całej Umbrii. Jej budowa trwająca trzy stulecia została ukończona w 1591 roku. Olśniewający budynek łączy style: romański, gotycki i renesansowy. Spore wrażenie robi już z zewnątrz. Przykuwa wzrok jej fasada pełna płaskorzeźb oraz mozaik. Wewnątrz też jest „na bogato”, by wspomnieć tylko freski z kaplicy Madonna di San Brizio. Orvieto jak wiele włoskich miasteczek powstało na wzgórzu. Co ciekawe na górce z tego samego podłoża co „upadłe” Civita di Bagnoregio. Miasto to sześć razy gościło etapy Giro d’Italia. Z uwagi na jego wyniosłą lokalizacje nigdy nie wygrał w nim sprinter. Zawsze był to kolarz dobrze radzący sobie w terenie górzystym czyli: Alfredo Binda (1929), Domingo Perurena (1971), Roger De Vlaeminck (1975), Silvano Contini (1980), Aitor Gonzalez (2002) i w końcu Pieter Weening (2011).
Wczesnym popołudnie spod Orvieto ruszyliśmy w długą podróż na północ Toskanii. Kolejne dwie noce mieliśmy spędzić w rezydencji „Tenuta il Ponte” z miejscowości Ponte a Moriano nieopodal Lukki. W drodze do niej zaplanowany był jeden kolarski przystanek. Przed wyjazdem do Włoch zakładałem, iż tego dnia zrobię blisko 20-kilometrowy wschodni podjazd na Monte Amiata z okolic Abbadia San Salvatore. Ostatecznie już w trakcie pobytu w Italii zdecydowałem się jednak na trzecie w życiu spotkanie z Monte Serra. Ta zmiana planów mająca nam zaoszczędzić sporo czasu okazała się trafionym pomysłem. Tym bardziej, że akurat tego dnia spory odcinek autostrady A1 był zamknięty i jazda nam się wydłużyła, po tym jak musieliśmy skorzystać z dróg krajowych. Monte Serra to najwyższy szczyt pasma Monte Pisano będącego naturalną granicą między prowincjami: Pisa i Lucca. Jest on zwieńczony masztami należącymi do stacji RAI. Sygnał z tego ośrodka radiowo-telewizyjneego obejmuje znaczny obszar Toskanii, część Ligurii i niektóre gminy Umbrii. Kolarze mogą zdobyć tą górę z trzech różnych stron. Od strony północnej po starcie w Pieve di Compito (wg. „archivio salite” to 10,5 kilometra o średnim nachyleniu 7,8 %). Od strony zachodniej rozpoczynając wspinaczkę w Calci (11,2 km przy średniej 7,8 %) bądź wschodniej ruszając z Buti (12,2 km przy średniej 6,8 %). W każdym układzie trzeba pokonać przeszło 800 metrów przewyższenia. Opcje wschodnia i zachodnia łączą się przeszło cztery kilometry przed szczytem na Passo Prato Ceragiola (635 m. n.p.m.). Następnie spotykają się one z północnym szlakiem na wysokości Passo Prato a Calci (814 m. n.p.m.). Odtąd na szczyt wiedzie tylko jeden wspólny szlak. Górę tą zdobyłem wcześniej dwukrotnie. To jest w 2011 roku od zachodniej, zaś w 2014 od północnej strony. Tym samym pozostał mi już tylko przejazd jej wschodnim zboczem.
Monte Serra to góra o całkiem bogatej, a przy tym nadal żywej historii kolarskiej. Giro d’Italia przemknęło po zboczach tej góry w latach 1971 i 1978, w obu przypadkach docierając z Buti jedynie na wysokość Prato Ceragiola. Za pierwszym razem na etapie z San Vicenzo do Casciana Terme pierwszy na górze był Włoch Lino Farisato, zaś na mecie jego rodak Romano Tumellero. Tego dnia Claudio Michelotto odebrał koszulkę lidera Aldo Moserowi. Siedem lat później różowym trykotem po podobnym etapie wymienili się Belgowie. Sprinter Rik Van Linden oddał ją góralowi Johanowi De Muynck. Ten drugi wygrał etap La Spezia – Cascina z przewagą 52 sekund nad 40-osobowym peletonikiem z Francesco Moserem na czele. Potem zaś wytrwał na prowadzeniu w Giro-1978 przez kolejne siedemnaście dni aż do mety w Mediolanie. Kobiecy wyścig Dookoła Włoch zajrzał tu aż czterokrotnie, a przy tym podjeżdżał wyżej, bo ku mecie na przełęczy Prato a Calci. Dwukrotnie wygrała tu Fabiana Luperini znakomita góralka pochodząca z pobliskiej Pontedery. Pięciokrotna zwyciężczyni Giro Rosa / Giro Donne oraz trzykrotna triumfatorka „Wielkiej Pętli” wygrała na tej górze etapy z lat 1998 i 2008. Poza tym na czasówce z 2007 roku najlepsza była Litwinka Edita Pucinskaite, zaś na etapie ze startu wspólnego z sezonu 2009 Amerykanka Mara Abbott. Natomiast współcześnie góra ta pojawia się na trasach semi-klasyku Giro della Toscana. W ostatnich pięciu edycjach tego wyścigu z reguły podjeżdżano dwukrotnie z Calci na Prato Ceragiola, za wyjątkiem roku 2022 gdy wspinano się też dwa razy, ale z Pieve di Compito na Prato a Calci.
Wystartowałem spod tablicy na wjeździe do Buti. Ruszyłem pod górę przy temperaturze 33 stopni. Do przejechania miałem niespełna 13 kilometrów, z tego tylko pierwsze 9 w terenie przeze mnie jeszcze nie odkrytym. Początkowy odcinek na drodze SP38 to niespełna kilometrowy dojazd do centrum Buti. Luźny i przyjemny, bo z nachyleniem sięgającym ledwie 3-4%. Potem skręt w prawo i wjazd na górską szosę SP56. Tu od razu ścianka ze stromizną 11%. Chwilowe wypłaszczenie w połowie drugiego kilometra, ale potem znów mocno pod górę. Najostrzejszy fragment wzniesienia to odcinek 1300 metrów zaczynający się w połowie trzeciego kilometra. Tym niemniej solidna wspinaczka trwała nadal, aż do lewego wirażu w połowie ósmego kilometra. Cały ten segment o długości 6,7 kilometra liczony od zakrętu w Buti ma średnie nachylenie 7,6%. Swego czasu swą przedsezonową formę zwykli na nim sprawdzać kolarze zawodowi trenujący w Toskanii. Postanowiłem i ja zobaczyć na co mnie stać. Zastanawiałem się czy będę w stanie tu wycisnąć VAM 1100 m/h na odcinku 6 kilometrów. Wyszło nieco mniej czyli 1072 m/h. Po wspomnianym zakręcie miałem do przejechania stosunkowe luźne półtora kilometra z nachyleniem 4,2% na dojeździe do Passo Prato Ceragiola. Następnie po wirażu w prawo 2,3 kilometra ze stromizną 7,7% prowadzące na Colle del Prato a Calci. Niemniej nie jest to jednolity odcinek. Pierwsze 1700 metrów to solidna wspinaczka o średniej 8,7%, zaś kolejne 600 metrów to już niemal płaski teren poprzedzający wjazd na plac, gdzie łączą się obie drogi zmierzające do szczytu Monte Serra. Tam trzeba skręcić w prawo i wjechać na węższą dróżkę biegnącą przez gęsty las. Ponad korony jego drzew wyrastają jedynie maszty wspomnianej stacji RAI. Meta pod jej bramą po pokonaniu finałowego odcinka o długości 1,5 kilometra i średniej 7,1%.
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/15341978070
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15341978070
ZDJĘCIA
FILM

