banner daniela marszałka

Rifugio Forestale Casentini

Autor: admin o wtorek 5. sierpnia 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Val Fegana

Wysokość: 1241 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1123 metrów

Długość: 22,3 kilometra

Średnie nachylenie: 5 %

Maksymalne nachylenie: 9 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Lokal „Tenuta in Ponte” miał swoje plusy i minusy. Dom był wiekowy, więc w swym wnętrzu skrywał kilka mankamentów. Z drugiej jednak strony nasz apartament posiadał spory taras. A przede wszystkim cała rezydencja otoczona była wielkim ogrodem ze strefa wypoczynkową i basenem. Znając owe zalety Iwona już na etapie rezerwacji zaplanowała tu sobie czas totalnego relaksu. Przysłowiowy „dzień lenia”. Jak dla niej zero podróży czyli od rana do wieczora tylko odpoczynek. Ja zaś miałem przed sobą najbardziej pracowity dzień pod kątem kolarskich odkryć. Niczym na „męskich eskapadach” z kolegami mogłem zaliczyć dwie premie górskie. W tym celu wyruszyłem na północ ku krainie historyczno-geograficznej Garfagnana. Jest to rejon w górnym dorzeczu rzeki Serchio, obecnie będący północną część prowincji Lucca. Dolina ta wciśnięta jest między dwa pasma górskie. Od wschodu ogranicza ją główny grzbiet północnych Apeninów, a ściślej Appennino Tosco-Emiliano. Natomiast od zachodu nadmorskie Alpy Apuańskie, które wbrew nazwie też są częścią Apeninów. Nie był to mój pierwszy wypad na ziemie Garfagnany. Przed ponad dekadą zdążyłem zaliczyć kilka fajnych wzniesień na tamtejszych szosach. Najpierw w 2011 roku pokonałem ciężki podjazd na Passo di Pradaccio (znany też jako San Pellegrino in Alpe) oraz krótki, lecz stromy do ośrodka Il Ciocco. Oba do dziś po cztery razy wykorzystane na trasach Giro d’Italia. Potem w sezonie 2014 zaliczyłem jeszcze 30-kilometrową, acz łagodną wspinaczkę na Passo delle Radici oraz 20-kilometrową na Passo di Pradarena.

Tym razem moim celami były dwa schroniska ulokowane na wysokości ponad 1200 metrów n.p.m. Pierwsze z nich czyli Rifugio Forestale Casentini miałem na swej „liście życzeń” już przed rokiem. Dotarłem nawet do podnóża tego podjazdu, ale wygoniła mnie stamtąd nieustająca ulewa. Po tym doświadczeniu przynajmniej wiedziałem już, gdzie warto zaparkować przed rozpoczęciem owej wspinaczki. Ten podjazd cały czas prowadzi drogą SP56. Owa „Strada Ducale” po pokonaniu 28 kilometrów dociera aż na Foce a Giovo (1667 m. n.p.m.) czyli najwyższą przełęcz w tym paśmie górskim. Przeprawa ta leży na granicy Toskanii i Emilii-Romanii (prov. Modena). Szkoda tylko, że ostatnie 6 kilometrów tego szlaku ma nawierzchnię szutrową, bowiem gdyby asfalt pociągnięto do samego końca to mielibyśmy tu pokonania niemal 1550 metrów w pionie. W Apeninach szosowych podjazdów o przewyższeniu ponad tysiąca metrów jest całkiem sporo, lecz tych z amplitudą półtora tysiąca już tylko garstka. Wystartowałem z ronda na lewym brzegu Serchio, gdzie wspomniana górska droga styka się z biegnącą wzdłuż rzeki szosą SR445. Początek, co tu dużo mówić łatwy. Na pierwszym segmencie o długości 4,5 kilometra przeciętne nachylenie to jedynie 3,4%. Na tym odcinku droga mija kilka osad, począwszy od Granola di Val Fegana, a skończywszy na Piano di Marchella. Podjazd staje się bardziej wyrazisty w połowie piątego kilometra, po tym jak szosa przechodzi na prawy brzeg potoku Fegana.

Za drugi segment tego wzniesienia można uznać odcinek o długości 4,5 kilometra ze średnią stromizną 6,9%. To początkowo bardzo kręty sektor, bowiem przed końcem siódmego kilometra mija się aż 9 wiraży. Ów sektor kończy się tuż za miejscem, gdzie w lewo odchodzi dróżka do malowniczo położonej wioski Tereglio. Potem przez blisko 4 kilometry teren wznosi się bardzo nieśmiało, a niekiedy nawet opada. Na odcinku 3,7 kilometra zyskuje się raptem 60 metrów wysokości. Kolejna faza wspinaczki zaczyna się pod koniec trzynastego kilometra. Najpierw na odcinku 3 kilometrów mamy przeciętne nachylenie 6,8%. Po nim chwila oddechu. Po czym wraz z początkiem siedemnastego kilometra rozpoczynamy już stałą wspinaczkę do kresu szosy. Ten finałowy segment wzniesienia ma długość 5,8 kilometra i średnią stromiznę 7,4%. W jego pierwszej części droga jest znów mocno pokręcona. Do połowy dwudziestego kilometra dojeżdża się pokonawszy aż 9 wiraży na odcinku tylko 2600 metrów. Gdy zakręty się kończą otwiera się widok na okoliczne szczyty, z których najwyższy jest Monte Rodinaio (1963 m. n.p.m.). Leśne schronisko Casentini minąłem po przejechaniu 21,6 kilometra, zaś szosa skończyła się 200 metrów dalej. Tam też dojechałem kończąc swą wspinaczkę na małym placu po prawej stronie drogi. Ta zaś idzie dalej prosto zwężając się i zmieniając w gruntówkę. Przyznam, że początkowy fragment tego duktu wyglądał dla szosowca całkiem zachęcająco. Być może byłbym w stanie dojechać na oponach o szerokości 25mm nawet do Foce a Giovo. Niemniej mając zaplanowany na ten dzień jeszcze jeden poważny podjazd wolałem nie podejmować zbędnego ryzyka.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15350284375

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15350284375

ZDJĘCIA

Casentini_001

FILM