banner daniela marszałka

Passo Vezzena

Autor: admin o poniedziałek 15. września 2025

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Lochere

Wysokość: 1417 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 968 metrów

Długość: 12,3 kilometra

Średnie nachylenie: 7,9 %

Maksymalne nachylenie: 14,5 %

PROFIL > archivio salite

OPIS

Passo Vezzena to przełęcz w paśmie Prealpi Vicentini na styku trydenckiego Altopiano di Lavarone i zasadniczo weneckiego Altopiano di Sette Comuni. Leży w regionie Trentino-Alto Adige, lecz mniej niż 5 kilometrów od granicy z Wenecją Euganejską. Ponieważ jest otoczona płaskowyżami to dojazd na nią tak od wschodu jak i zachodu jest co tu dużo mówić łagodny. Przez przełęcz przebiega droga SS349 łącząca Trento z Vicenzą. Organizatorzy Giro d’Italia dwukrotnie lokowali na niej linię górskich premii. Najpierw w 1972 roku na etapie osiemnastym z Soldy do Asiago. Pierwszy pojawił się tu wtedy Eddy Merckx, lecz na mecie ze zwycięstwa cieszył się wielki rywal „Kanibala” też Belg Roger De Vlaeminck. Potem w trakcie edycji z sezonu 1993 wjechano na nią od wschodu w początkowej fazie trzynastego etapu z Asiago do Corvara alta Badia. Na tym odcinku brylowali Włosi. Dzień należał do Moreno Argentina, zaś premię górską wziął Mariano Piccoli. Łagodna i nieszczególnie wysoka Vezzena była naszą drugą poniedziałkową „metą”, ale to nie ona była powodem naszego pojawienia się w tej okolicy. Magnesem była dawna droga wojskowa Kaiserjagerstrasse (po włosku Strada del Menador). Wąski i stromy szlak łączący dolinę Valsugana z osadą Monterovere. Wybudowali ją w 1911 roku żołnierze 2. i 3. Pułku Tyrolskich Strzelców Cesarskich. Najpierw przewożono nią materiały potrzebne do budowy fortów na ówczesnym pograniczu austriacko-włoskim. Parę lat później przydała się do transportu żołnierzy na linię frontu jak i prowiantu dla nich. Dziś cieszy ona kolarzy i motocyklistów oraz przyprawia o dreszcze kierowców samochodów osobowych. Większe pojazdy nie mają na nią wstępu. Jedynie te o wysokości do 2,5 metra i wadze do 3,5 tony.

Profil tego trudnego wzniesienia znałem od dawna. Natomiast po raz pierwszy zobaczyłem je „na żywo” przed trzema laty w trakcie relacji z siedemnastego etapu Giro 2022. Wtedy to premia górska pod szyldem Monterovere po raz pierwszy znalazła się w programie wyścigu Dookoła Włoch. Podjazd  zakończył się ledwie 8 kilometrów przed finiszem wyznaczonym w Lavarone. Pierwszy tak na górze jak i na mecie był wówczas Kolumbijczyk Santiago Buitrago. Pogodził on dwóch Holendrów walczących o zwycięstwo w dolnej fazie wzniesienia tzn. Gijsa Leemreize i Mathieu Van der Poela. Ten pierwszy dotarł finiszował na drugim miejscu ze stratą 35 sekund do kolarza z Andów. Trzecie miejsce zajął Czech Jan Hirt, zaś czwarte Anglik Hugh Carthy (obaj +2:28). Natomiast na piątej i szóstej pozycji etap skończyli Richard Carapaz oraz Jay Hindley (obaj + 2:53) czyli lider i wicelider tej imprezy. Ten etap nie przyniósł zatem zmian na szczycie „generalki”. Australijczyk skutecznie zaatakował dopiero trzy dni później na słynnej Passo Fedaia czyli Marmoladzie. Podjazd na Monterovere można zacząć na drodze SP133 w pobliżu Caldonazzo lub na szosie SP133dir nieco na południe od Levico Terme. Uczestnicy 105. Giro musieli skorzystać z tej pierwszej opcji, zaś my wybraliśmy drugą. Dlatego z Canezzy pojechaliśmy do Lochere, gdzie wypakowaliśmy się na dużym parkingu naprzeciwko Paoli Hotel – Antica Trattoria alla Vedova. To już była końcówka pierwszego kilometra zaplanowanej wspinaczki, zatem na start musieliśmy się cofnąć jakieś 900 metrów. Ruszyliśmy pod górę o wpół do piętnastej przy temperaturze 31 stopni. Początek w terenie otwartym pośród pól i sadów.

Pod koniec pierwszego kilometra wjechaliśmy do lasu, który dał nieco cienia. Kilkaset metrów dalej na wysokości pierwszego wirażu nachylenie przekroczyło już 10%. Stromizna utrzymała się na tym poziomie do połowy trzeciego kilometra. W tym miejscu nasza droga połączyła się ze Stradą del Menador biegnącą od Caldonazzo. Do przejechania na drodze SP133 pozostało 6,3 kilometra, z czego sześć mocno pod górę. Pierwsze 2,5 kilometra owszem strome, acz jeszcze nieprzesadnie. Średnie nachylenie na tym segmencie to 8,8%. Na przełomie piątego i szóstego kilometra minęliśmy dwa krótkie tunele. Za nimi zaczął się najtrudniejszy i najbardziej efektowny sektor wzniesienia. Segment o długości 3,5 kilometra przy średniej 11,1%. Zdecydowanie najcięższy przedostatni kilometr na poziomie 12,5% z max. 14,3%. Kręty odcinek z sześcioma wirażami przed końcem ósmego kilometra. W połowie siódmego „Belvedere” z widokiem na Lago di Caldonazzo. Wspinaczka pod Monterovere skończyła się w połowie dziewiątego kilometra na wysokości 1261 metrów n.p.m. Delikatny zjazd po trzystu metrach wprowadził na drogę SS349. Na niej trzeba było przejechać 3,4 kilometra ze średnią 5,6%. Odcinek zróżnicowany terenowo. Na dziesiątym kilometrze średnia to 8,5%, lecz na ostatnich dwóch przeciętne nachylenie to już tylko 4,1%. Finisz mieliśmy pod wiatr, zaś nad głowami niepokojąco zachmurzone niebo. Meta z widokiem na okazały Hotel Vezzena. Na styku „krajówki” z szosą SP9 prowadzącą na południe. Pierwsze 2,5 kilometra tej drogi wiedzie pod górę na wysokość 1538 metrów n.p.m. Zatem startując z Caldonazzo czy Lochere tu również można zrobić przeszło tysiąc metrów w pionie. Dalej mamy już zjazd do wioski Luserna, gdzie większość mieszkańców nadal mówi w germańskim „lingua cimbra”.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/15819263037

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15819263037

ZDJĘCIA

Vezzena_001

FILM