Monte Grappa NE
Autor: admin o wtorek 16. września 2025
DANE TECHNICZNE
Miejsce startu: Seren del Grappa
Wysokość: 1749 metrów n.p.m.
Przewyższenie: 1421 metrów
Długość: 27 kilometrów
Średnie nachylenie: 5,3 %
Maksymalne nachylenie: 22 %
PROFIL > climbfinder
OPIS
Moja szósta wizyta na Monte Grappa. Czwarty finisz u kresu szosy przy Rifugio Bassano. Na placu poniżej największego we Włoszech cmentarza wojskowego poświęconego ofiarom I Wojny Światowej. Góra w Prealpach Weneckich na pograniczu prowincji: Vicenza, Treviso i Belluno. Znana niegdyś pod nazwą Alpe Madre. Najwyższy szczyt masywu między dolinami rzek: Brenta i Piave. Wyrastająca niemal półtora tysiąca metrów ponad sąsiadującą z nią od południa Nizinę Wenecką. O geografii i historii (także tej sportowej) owej góry napisałem całkiem sporo przed siedmioma laty. To jest po swych odwiedzinach z sierpnia 2018 roku. Dlatego tym razem daruję sobie szczegółowsze dane z obu tych działek tematycznych. Odsyłam do poprzednich artykułów na temat Monte Grappy. Przede wszystkim do wpisu: „Monte Grappa intro”, w którym poza wstępem składającym się z trzech akapitów opisałem w skrócie każdą z jedenastu dróg wiodących na szczyt tej góry. Oczywiście łączą się one z sobą na różnych etapach swej górskiej podróży. Wspólny dla wszystkich wariantów wspinaczki jest tylko finałowy odcinek na drodze SP149 o długości raptem 750 metrów. Jak dotąd góra ta 9 razy została wykorzystana na trasach Giro d’Italia. Cztery razy wspinano się na nią szlakiem z Semonzo, trzy razy drogą z Romano d’Ezzelino oraz dwa razy od strony Caupo. Dwukrotnie czyli w latach 1968 i 2014 kończyły się tu etapy wyścigu Dookoła Włoch. Ten pierwszy ze startu wspólnego wygrał mało znany Włoch Emilio Casalini, zaś drugi będący jazdą indywidualną na czas triumfator owej edycji Kolumbijczyk Nairo Quintana.
Po roku 2018 mieliśmy dwie wspinaczki z Semonzo na etapie do Bassano del Grappa z Giro-2024. Premie górskie wygrali kolejno: Giulio Pellizarri i Tadej Pogacar. Na mecie pierwszy był Słoweniec z przewagą ponad 2 minut nad grupką najbliższych rywali. Natomiast w minionym sezonie wykorzystano podjazd z Romano na odcinku do Asiago. Jako pierwszy na górę wjechał Lorenzo Fortunato, lecz etap po solowej akcji zgarnął Carlos Verona. Poza tym w ostatnich latach Cima Grappa dwukrotnie była metą etapową na „upadłym” już wyścigu Adriatica Ionica Race. Rozegrano go tylko cztery razy i wbrew nazwie nigdy nie dojechał on do Morza Jońskiego. W 2021 roku królewski etap tej imprezy wygrał wspomniany już Fortunato, zaś w 2022 kolarz z Erytrei Natnael Tesfatsion. Warto też wspomnieć o rozgrywanej od roku 1930 imprezie jednodniowej dla zawodników do lat 23 czyli Bassano–Montegrappa. Jej edycję z sezonu 2025 wygrał Czech Pavel Novak, zaś na czwartej pozycji ukończył Filip Gruszczyński z Bisse-Carrera. Ja po raz pierwszy wjechałem na Monte Grappa w czerwcu 2008 roku południowo-zachodnim szlakiem z Romano d’Ezzelino. Następnie w sierpniu 2018 jednego dnia ogarnąłem wspinaczki z Semonzo i Caupo. Na owej wyprawie zaliczyłem też niższe, lecz bardzo strome podjazdy Salto della Capra i Bocca di Forca kończące się na poziomie + 1400 metrów n.p.m. Teraz moim celem był 27-kilometrowy wariant północno-wschodni spod Seren del Grappa. Podjazd bardzo nieregularny. Pośród moich czterech pełnych wspinaczek na Monte Grappa najbardziej stromy jeśli chodzi o wartości maksymalnego nachylenia. Bynajmniej jednak nie najtrudniejszy, gdyż to miano należy się podjazdowi południowo-wschodniemu z Semonzo. Temu, który wykorzystano na górskiej czasówce z Giro-2014.
Choć z naszej bazy do Seren del Grappa mieliśmy tylko 7 kilometrów to postanowiliśmy dojechać tam samochodem. Wypakowaliśmy się na parkingu pod wioską, z widokiem na miejscowy kościół parafialny i jego dzwonnicę. Na start wspinaczki cofnęliśmy się wkrótce 1300 metrów do rozdroża, gdzie od drogi SP148 odbija w lewo szosa, z której tego dnia mieliśmy się skorzystać. Po kilkuset płaskich metrach zaliczyliśmy delikatny podjazd do centrum Seren, zaś tuż za wioską krótki zjazd. Potem przez 6 kilometrów trzeba było jechać niemal prosto na południe wzdłuż potoku Stizzon, głównie jego prawym brzegiem. Do połowy ósmego kilometra nachylenie było prawie żadne lub co najwyżej łagodne. Dopiero od zakrętu na wysokości około 490 metrów n.p.m. zaczęła się prawdziwa wspinaczka. Najpierw kręty sektor o długości 1,4 kilometra i średniej stromiźnie 7,6% kończący się przy placu Pian de la Cesa. Następnie 2-kilometrowy luźniejszy odcinek, acz z umiarkowanym nachyleniem na dziesiątym kilometrze pomiędzy osadami Muttiet i Col dei Silvestri. W końcu pod koniec jedenastego kilometra zacząłem segment, którego nieco się obawiałem nie mając do dyspozycji największego trybu w swej kasecie. Bardzo ostry sektor o długości 4,2 kilometra przy średniej stromiźnie 13 i max. 22%. W tym pierwsze 3100 metrów z przeciętną aż 15%.
Przepychanie na przełożeniu 34/28 poszło mi lepiej niż się spodziewałem. Raz dałem się złamać i na chwilę przystanąłem. To znaczy pod kapliczką w drugiej połowie trzynastego kilometra. Pod koniec piętnastego kilometra zamiast odbić w prawo skręciłem w lewo i po przejechaniu 1200 metrów pojawiłem się na placu przed centrum edukacyjno-środowiskowym Valpore (1265 metrów n.p.m.). Na tej pomyłce nadrobiłem blisko 2,5 kilometra i straciłem około 12 minut. Gdy wróciłem na drogę wiodącą pod Monte Grappa zrazu miałem do zrobienia kilkaset ostrzejszych metrów do zakrętu przy Casermetta Forestale. Następnie luźniejsze półtora kilometra z przejazdem obok kościółka Bocchette – Santa Maria Assunta w połowie siedemnastego kilometra (dystansu poza szlakiem tu nie wliczam). Ostatnie półtora kilometra na tej bocznej drodze było już solidniejsze, bo ze średnim nachyleniem około 8%. Po czym na wysokości Rifugio Forcelletto (1390 m. n.p.m.) wpadłem na znaną sobie drogę SP148. W tym miejscu opuściłem obszar prowincji Belluno. Oba północne podjazdy pod „Alpe Madre” biegną przez aż trzy weneckie prowincje. Ten z Seren del Grappa to 18,5 kilometra w Belluno + 5,4 kilometra w Vicenzy + 2,6 kilometra w Treviso. Ostatnie 8 kilometrów tej wspinaczki zaliczyłem już w 2018 roku w ramach szlaku z Caupo. W tym roku byłem szybszy o 46 sekund, ale miałem łatwiej, bo wtedy była to dla mnie końcówka drugiego podjazdu, po wcześniejszej wspinaczce z Semonzo.
Finałowy 8-kilometrowy segment jest nierówny. Najpierw mamy tu 3,5 kilometra solidniej lub lżej pod górę z przeciętną 6,8%. Następnie 2 kilometry w dół z przelotem obok Rifugio Scarpon (km 23). Na koniec zaś całkiem mocne 2,5 kilometra o średniej 7,7% czyli odcinek od skrętu do Romano d’Ezzelino po metę na placu przy schronisku Bassano. Z samym podjazdem poradziłem sobie nie najgorzej. Wjechałbym go w czasie 1 godziny i 55 minut, gdyby nie zbędna „wycieczka” do Valpore. Na górze spędziłem około pół godziny. Wpadłem na kawkę i ciasto do schroniska. Jak zwykle nie wszedłem na teren cmentarza, gdyż strój miałem niestosowny do wizyty na uświęconej ziemi. Przed trzynastą ruszyłem z powrotem do Seren. Na drugie wtorkowe danie zaplanowałem sobie przydomową wspinaczkę z Pedaveny na Monte Avena. Niestety już po niespełna pięciu kilometrach zjazdu złapałem gumę. Podobnie jak w Szwajcarii kolejny raz w przednim kole. Jeszcze jedna rozwarstwiona opona Continental 5000! Założyłem ostatnią zapasową dętkę, wbiłem w nią parę atmosfer i ostrożnie kontynuowałem zjazd. Największe stromizny pokonywałem z buta, by nie przegrzać obręczy. Udało się dojechać do samochodu bez wszelakich złych przygód. Tymczasem Adrian tego dnia zaliczył swój królewski etap we Włoszech. Cztery oblicza Grappy jednego dnia. Wjazd od Seren, zjazd do Romano, wjazd od Semonzo i zjazd do Caupo, zaś na koniec dojazd do Facen. W sumie 112 kilometrów z łącznym przewyższeniem 3494 metrów. Chapeau bas!
GÓRSKIE ŚCIEŻKI
https://www.strava.com/activities/15831217877
https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/15831217877
DOPPIO MONTE GRAPPA by ADRIAN ZDROJEWSKI
https://www.strava.com/activities/15831379269
ZDJĘCIA
FILM

