banner daniela marszałka

Col d’Azet

Autor: admin o niedziela 20. Styczeń 2019

DANE TECHNICZNE

Wysokość: 1580 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 785 metrów

Długość: 10,6 kilometra

Średnie nachylenie: 7,4 %

Maksymalne nachylenie: 12,2 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

Z Col de Portet na parking w Saint-Lary-Soulan zjechałem kilka minut przed wpół do trzeciej. Zanim wszyscy zebraliśmy się przy samochodach upłynęło jeszcze trochę czasu. Przed kolejną górską potyczką warto było się posilić, zmienić lub „odchudzić” stroje oraz przynajmniej powierzchownie obmyć swe rowery, które zebrały sporo błota w górnej części pierwszego wzniesienia. Drugie czekało na nas po przeciwnej stronie Vallee d’Aure. Mieliśmy bowiem ruszyć na wschód ku przełęczy Azet. Na czwartkowym etapie duch w naszej drużynie był bojowy. Każdy chciał tego dnia zaliczyć trzy podjazdy. Ja w ramach trzeciej rundy miałem jeszcze do zobaczenia Station de Peyragudes. Stację narciarską znaną z tras Tour de France, acz nie tylko. Na wyprawę ku niej namówiłem Darka. Tą trzecią wspinaczkę musieliśmy jednak zacząć po wschodniej stronie Col d’Azet. To zaś rodziło pewien problem natury logistycznej. Przede wszystkim umówiliśmy się z Piotrem, że Renault zostanie na tym parkingu do czasu jego przyjazdu. Teoretycznie można było wjechać i zjechać z Azet, po czym poczekać na Pedra i razem z nim podjechać samochodem do podnóża trzeciej góry. Niemniej trudno było przewidzieć ile czasu będziemy oczekiwać na kolegę. A poza tym on musiałby następnie czekać na nas „bawiących się” na swym trzecim podjeździe. Lepiej było podjechać zachodni Azet, następnie zjechać na wschód, pokonać płaski odcinek wokół Lac de Genos-Loudenvielle, po czym z okolic Armenteule rozpocząć wspinaczkę do Peyragudes. Decydując się na to rozwiązanie daliśmy Piotrowi znać by po ukończeniu swego etapu wybrał się autem do Doliny Louron i tam przechwycił nas po zjeździe ze wspomnianej stacji. Krzysiek i Rafał porzucając samochód bez kierowcy na parkingu w Saint-Lary-Soulan nie musieli kombinować. Chcąc zaliczyć tego dnia aż trzy wzniesienia musieli wybrać najprostsze rozwiązanie. To znaczy zwiedzić obie strony przełęczy Azet.

Col de Val Louron-Azet to górska przeprawa stosunkowo młoda wiekiem jak i stażem na trasach „Wielkiej Pętli”. Po raz pierwszy peleton Tour de France przejechał przez tą przełęcz w sezonie 1997. Dotychczas odwiedził ją zaś ośmiokrotnie. Zabrakło więc jej na odcinku do Pla d’Adet z roku 1993 czyli w dniu pierwszego polskiego triumfu na trasach TdF. Kolarze po przekroczeniu Col de Peyresourde dotarli wówczas do Saint-Lary-Soulan dolinami Louron i Aure. To znaczy pokonując blisko 30-kilometrowy odcinek z przejazdem przez miasteczko Arreau. Tym niemniej godzi się wspomnieć, iż spory kawałek wschodniego podjazdu pod Azet przetestowano na Tourze już w sezonie 1991. W dodatku na etapie, który w dużej mierze rozstrzygnął o losach tamtego wyścigu. Odcinek trzynasty tej imprezy kończył się w stacji narciarskiej Val-Louron (1455 m. n.p.m.). Zaczął się zaś w aragońskim miasteczku Jaca i liczył aż 232 kilometry. Uczestnicy TdF wyjechali z Hiszpanii poprzez Col du Pourtalet. Następnie zmierzyli się z przełęczami Aubisque, Tourmalet i Aspin by na sam koniec pokonać 6-kilometrowy podjazd ze startem we wiosce Genos. To znaczy jakieś 80% wschodniej wspinaczki pod Col d’Azet. Na tym szlaku do głosu doszło młodsze pokolenie kolarskich asów. Etap wygrał Włoch Claudio Chiappucci. Razem z nim przyjechał wielki Miguel Indurain, który tego dnia po raz pierwszy w swej karierze przywdział koszulkę lidera TdF. Trzeci ze stratą półtorej minuty finiszował kolejny Włoch Gianni Bugno. Podobna była kolejność na mecie w Paryżu tzn. Indurain, Bugno i Chiappucci. Przegrani byli starzy mistrzowie. Francuz Laurent Fignon przyjechał do mety czwarty, ale ze stratą już 2:50. Znacznie więcej stracił zwycięzca dwóch poprzednich edycji TdF czyli Amerykanin Greg Lemond. Na mecie tylko dziewiąty z bagażem 7:18. Wśród młodych też były ofiary. Poległ jednodniowy lider Francuz Luc Leblanc, który stracił aż 12:36.

Gdy w roku 1997 kolarze pierwszy raz pokonywali pełnowymiarową Col d’Azet to prowadzenia bronił inny Francuz. Harcownik Cedric Vasseur w Pireneje dotarł z przewagą około 3 minut nad faworytami. Mało kto dawał mu szansę na etapie z Pau do Loudenvielle, gdyż nasza zachodnia Azet poprzedzona była wjazdami na Soulor, Tourmalet i Aspin. Pierwszy na premii górskiej był odbudowany po strasznej kontuzji z jesieni 1995 roku Włoch Marco Pantani. Niemniej na zjeździe swoją przewagę liczebną wykorzystali zawodnicy Festiny. Skutecznie zaatakował Laurent Brochard, przyszły mistrz świata z San Sebastian. Długowłosy Francuz dotarł do mety z przewagą 14 sekund nad swym rodakiem i liderem Richardem Virenque oraz Pantanim i Niemcem Janem Ullrichem. Vasseur walczył do upadłego. Finiszował na dwudziestym miejscu ze stratą 2:57 do zwycięzcy. Pozostało mu 13 sekund zapasu nad Ullrichem. Dzięki temu w świątecznym dla Francuzów dniu 14 lipca jeszcze raz przywdział trykot lidera. Nazajutrz młody Niemiec z Rostocka pozamiatał wszystko na przeszło 250-kilometrowym maratonie z Luchon do Andorra-Arcalis. Debiut z roku 1997 był zarazem jedynym przypadkiem, gdy Azet na Tourze wystąpiła w roli ostatniej premii górskiej. Później bywała już zawsze przedostatnia. Przy tym znacznie częściej wykorzystywano krótszy i mniejszy pod względem przewyższenia podjazd wschodni. W sumie sześć razy. Najpierw w roku 1999 na etapie do stacji Piau-Engaly, gdy premię górską na Azet jak i etap wygrał Hiszpan Fernando Escartin. Na etapach z lat 2001, 2005 i 2014 kończących się w Pla d’Adet najszybciej na tej przełęczy meldowali się Francuzi o imieniu Laurent czyli Jalabert i Brochard oraz Katalończyk Joaquim Rodriguez. W sezonie 2013 na etapie do Bagneres-de-Bigorre premia ta padła łupem Australijczyka Simona Clarke’a. Natomiast w roku 2018 na odcinku prowadzącym na Col du Portet pierwszy wjechał tu Francuz Julian Alaphillipe. Zachodnia wspinaczka na Azet po raz drugi została wykorzystana zaś w sezonie 2016 na etapie do Bagneres-de-Luchon. Dominowali na nim kolarze Team Sky. Holender Wout Poels był pierwszy na premii, zaś Chris Froome na mecie w Luchon.

Zachodni podjazd na Col d’Azet można zacząć co najmniej w dwóch miejscach. Po pierwsze na południowym krańcu Saint-Lary-Soulan, gdzie należałoby znaleźć drogę D25 w kierunku Sailhan. Ewentualnie na północ od miasta w pobliżu wioski Bourisp. Wybraliśmy tą drugą opcję, bowiem ten dojazd był nieco krótszy i mniej skomplikowany. Przejazd przez całe uzdrowisko i tak czekał nas w piątek, gdyż na ostatnim etapie mieliśmy zaplanowane wspinaczki do stacji Piau-Engaly oraz górskich jezior Cap de Long i Aumar. Parking za sklepem Sarrat Sport opuściliśmy kilka minut po piętnastej. Wjechawszy na szosę D929 przejechaliśmy dystans 900 metrów dzielący nas od ronda za sklepem Carrefour Market. Na tym skrzyżowaniu trzeba było skręcić w prawo by rozpocząć podjazd szosą D116. W moim wykonaniu ta wspinaczka miała wyglądać inaczej niż wszystkie pozostałe. W swych planach nie miałem przecież powrotnego zjazdu z przełęczy Azet. Tym samym jeśli chciałem uwiecznić to wzniesienie na zdjęciach musiałem je robić w trakcie podjazdu. Przy tym wolałem ich nie pstrykać „w locie” czyli podczas jazdy, by potem nie zżymać się na ich słabą ostrość czy złe wykadrowanie. Musiałem się zatem pogodzić z koniecznością stawania co kilkaset metrów lub wtedy gdy tylko coś ładniejszego przykuję moją uwagę. Ruszyłem pod górę z nastawieniem, iż tym razem to ja będę strażą tylną naszego górskiego regimentu. Tym niemniej szybko okazało się, iż Rafał z Krzyśkiem postanowili przejechać oba zbocza Azet w tempie pełnym dostojeństwa i olimpijskiego spokoju. Dlatego też jadąc dość szybko pomiędzy swoimi licznymi przystankami mogłem przez dłuższy czas pozostawać z nimi w kontakcie wzrokowym lub nawet werbalnym. Chłopaki załapali się zatem na niejedno zdjęcie w akcji. Można więc powiedzieć, iż na pierwszych siedmiu kilometrach tej wspinaczki byłem wszędobylskim fotoreporterem dokumentującym pirenejską wycieczkę dwójki Gorzowian.

Zgodnie z nową świecką tradycją zarzuciłem na plecy swój tobołek z cieplejszą odzieżą. Ta jednak na Col d’Azet nie przydała mi się zbytnio. Przez cały czas mieliśmy tu temperaturę powyżej 20 stopni. Na starcie 25, w trakcie wspinaczki maksymalnie aż 29, zaś na przełęczy wciąż komfortowe 21. Podjazd bardzo mi się spodobał. To był kawał solidnej wspinaczki biegnącej spokojnym szlakiem wśród sielankowych krajobrazów. Po drodze minęliśmy trzy ładne wioski: Sailhan (1,8 km), Estensan (3,8 km) oraz największą Azet (5,6 km). W każdej był kościółek i stare domy z szarego kamienia. Pod koniec drugiego kilometra trzeba było „wskoczyć” na szosę D25, bowiem nasza 116-tka odbiła tu w prawo ku wiosce Ens. Na całym podjeździe było trzynaście wiraży. Tuzin na pierwszych siedmiu kilometrach, zaś ostatni już na samej przełęczy. Dario pojechał dość mocno i segment ze stravy o długości 10,71 kilometra pokonał w czasie 46:31 (avs. 13,8 km/h z VAM 1012 m/h). Ja spędziłem na tym podjeździe nieco ponad godzinę. Wdrapałem się na przełęcz w czasie brutto 1h 00:11. Wykres ze stravy zdradza, iż zrobiłem aż 23 foto-przystanki, na których straciłem co najmniej 12:20. Jadąc w normalnym trybie swój wynik netto czyli 47:51 mógłbym pewnie znacząco poprawić. W końcu przed każdym postojem musiałem wyhamować, zaś po przerwie od nowa się rozpędzić. To każdorazowo oznaczało stratę kilku sekund oraz ubytek energii wynikający z rwanego stylu jazdy. Wychodzi na to, że stać mnie było na wynik lepszy niż uzyskany przez Darka. Czy mógłbym urwać kolegę? Nie wiem. Przypuszczam jednak, że jadąc razem i wzajemnie się mobilizując stać by nas było na czas w pobliżu 45 minut. Tymczasem Rafa & Chris do końca kręcili na pół gwizdka i wjechali na przełęcz w czasie 1h 07:08 (avs. 9,6 km/h z VAM 701 m/h). Przy dobrej pogodzie z przełęczy dało się dostrzec w oddali Saint-Lary-Soulan i Pla d’Adet. Za to po przeciwnej stronie mieliśmy widoczną jak na dłoni wspomnianą już stację Val-Louron. O wpół do piątej zaczęliśmy wszyscy stromy i kręty zjazd do Genos. Technicznie ciekawy, lecz wizualnie rozczarowujący. Szczególnie po tym co zobaczyliśmy na zachodnim zboczu tej góry.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/1639415143

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/1639415143

ZDJĘCIA

20180614_063

FILMY

VID_20180614_007

VID_20180614_008

VID_20180614_009