banner daniela marszałka

Karyntia

Autor: admin o piątek 18. listopada 2022

Austria to jeden z pięciu europejskich krajów moim zdaniem zasługujących na miano „górskiego raju”. To znaczy takich, które są wymarzonym terenem poznawczym dla miłośników szosowych wspinaczek. Za pozostałe uważam: Francję, Hiszpanię, Szwajcarię i oczywiście Włochy. Tak się składa, że pośród tej piątki dawna domena dynastii Habsburgów ma najmniejsze tradycje kolarskie. Acz wypada pamiętać, iż już trzykrotnie gościła szosowe Mistrzostwa Świata. Z drugiej jednak strony jest to kraina, do której nam Polakom najbliżej. Nawet z mojego rodzimego Trójmiasta do serca Tyrolu czyli Innsbrucka dojechać można samochodem w 13 godzin, zaś w okolice Salzburga czy Graz jeszcze szybciej. Pomimo to jak dotąd na austriackiej ziemi bywałem sporadycznie, zaś po raz ostatni przed ponad dekadą. Niemniej to właśnie w tej części Alp Wschodnich zaczęła się moja wielka przygoda polegająca na eksploracji najtrudniejszych szosowych podjazdów Starego Kontynentu. Zarówno tych słynnych czyli bywałych na trasach Wielkich Tourów, jak i niemal anonimowych czyli znanych jedynie ambitnym cykloturystom. Dla mnie wszystko zaczęło się w lipcu 2003 roku na 140-kilometrowej trasie wokół tyrolskiego miasteczka Imst. Pierwszego dnia owej pięciodniowej wyprawy wjechałem od wschodu na przełęcz Pillerhohe, po czym zaliczyłem strasznie długi i wielki podjazd do kresu doliny Kaunertal. Kolejne trzy dni spędziliśmy wówczas na szosach Italii. Po czym finał owej wycieczki wyznaczyliśmy sobie po austriackiej stronie granicy. Była to południowa wspinaczka na przełęcz Hochtor w pobliżu szczytu Grossglockner, najwyższej z austriackich gór.

Po raz drugi pojawiłem się w Austrii dopiero w czerwcu 2010 roku i znów wpadłem tam zaledwie na dwa dni. Było to w drodze powrotnej z blisko dwutygodniowych wojaży po szosach włoskiego regionu Trentino-Alto Adige. Przy tej okazji zaliczyłem najpierw śnieżno-mroźny wjazd na wysoką Edelweissspitze (górską metę nieopodal wspomnianego już Hochtora) oraz nazajutrz stromą i dla odmiany słoneczną wspinaczkę do Alpenhaus pod szczytem Kitzbuheler Horn. W sezonie 2011 na Austrię poświęciłem już więcej czasu. Gościłem w niej dwukrotnie i podobnie jak rok wcześniej w towarzystwie Darka Kamińskiego. Najpierw pod koniec czerwca pojechaliśmy do Tyrolu na przeszło tydzień. Bawiliśmy w zachodniej części tego kraju związkowego poświęcając czas tak na „prywatne” wspinaczki jak i występy w wyścigach organizowanych dla amatorów kolarstwa szosowego. Zaliczyliśmy wówczas m.in. podjazdy na Kuhtai Sattel, Rettenbachferner oraz Bielerhohe. Przede wszystkim zaś wzięliśmy udział w górskim „sprincie” pod hasłem Kaunertaler Gletscherkaiser oraz transgranicznym radmaratonie o nazwie DreilanderGiro, którego trasa prowadziła przez słynną Passo dello Stelvio. Ciekawym dodatkiem do austriackich gór były dwa szwajcarskie wzniesienia, w tym wówczas jeszcze częściowo szutrowa Umbrailpass. W sierpniu 2011 roku zrobiliśmy sobie w Austrii kolejny dwudniowy finał wyprawy rozpoczętej na włoskiej ziemi. Tym razem wpadliśmy do Vorarlbergu, gdzie zaliczyłem wspinaczkę pod Furkajoch i wziąłem udział w maratonie Highlander.

Od tego czasu Austrię oglądałem już tylko „przelotnie” czyli zza szyb samochodów lub z terenu stacji benzynowych. To znaczy podczas rozmaitych podróży do Italii, których celem były włoskie podjazdy we wschodnich Alpach czy też Apeninach. Dopiero w sezonie 2019 zapragnąłem wrócić na szosy Naddunajskiej Republiki. Moim celem miały być wielce wymagające podjazdy landu Karyntia. Jednak z owych planów nic nie wyszło i w sierpniu 2019 roku znów udałem się do Włoch (na górskie drogi Doliny Aosty). Do Karyntii przymierzałem się też w kolejnych latach, ale ostatecznie „odpuszczałem temat” nie czując się na siłach do walki z bardzo stromymi podjazdami, z których słynie ten austriacki region. W minionym roku moja forma fizyczna bynajmniej nie była lepsza niż uprzednio. Niemniej uznałem, że skoro „lat mi nie ubywa” to czas najwyższy zmierzyć się z najtrudniejszymi i zarazem najpiękniejszymi górami południowej Austrii. Podobnie jak przy drugich wyprawach z lat 2020 i 2021 tak i tym razem mogłem liczyć na udział i pomoc Adriana Zdrojewskiego. Zakładałem, że przynajmniej mój 60-kilogramowy kompan będzie się dobrze bawił na tak „nieludzkich” stromiznach. Zaplanowałem nam 15-dniową wyprawę z około trzydziestoma trudnymi wspinaczkami. Obszar do zwiedzania był nieduży, gdyż Karyntia ma powierzchnię 9,5 tysiąca km2. Zatem wystarczyło nam znaleźć jedynie trzy bazy noclegowe. Pierwszą mieliśmy w Maildorf (Wolfsberg) na wschodzie landu. Drugą w Arriach, jak się okazało w geograficznym centrum Karyntii. Natomiast trzecią w Tresdorf (Rangersdorf) na zachodnim krańcu owej krainy.

Program wycieczki był standardowy. Zakładałem zasadniczo dwie góry dziennie, o ile nasze (czy raczej moje) siły na to pozwolą. Niepewną zmienną była też alpejska aura pod koniec kalendarzowego lata. Mimo pogodowych perturbacji, dokuczliwych szczególnie w drugim tygodniu wyprawy, udało nam się jednak zrealizować zdecydowaną większość zakreślonego przeze mnie planu. Zrobiliśmy zatem osiem typowych etapów z dwoma podjazdami od poranka do wieczora. Jeden ambitniejszy z trzema wspinaczkami. Na najdłuższym odcinku polegającym na przejechaniu Nockalmstrasse z obu stron zmęczyliśmy zaś cztery wzniesienia. Niestety deszczowa końcówka drugiego tygodnia pozwoliła nam na zapoznawanie się z ledwie jedną premią górską dziennie. Natomiast 31 sierpnia okazał się dniem przymusowego odpoczynku od wszelkiej rowerowej aktywności. Ogółem między 28 sierpnia a 11 września udało nam się zaliczyć 27 wzniesień, w tym 26 o amplitudzie ponad 500 metrów. Zdecydowaną większość, bo aż 25 pokonaliśmy w granicach Karyntii. Pozwoliliśmy sobie też na dwa wypady do sąsiadujących z nią krajów związkowych. Dzięki nim poznaliśmy jeszcze podjazdy pod Gaberl Sattel w Styrii oraz Hochsteinhutte we wschodnim Tyrolu. Na trasach w sumie 14 górskich etapów „zmęczyliśmy” 16 wspinaczek o przewyższeniu co najmniej tysiąca metrów, w tym dwa olbrzymy o amplitudzie ponad 1500 metrów. Największym z nich był podjazd pod Hochwurtenspeicher (1698 metrów, a brutto nawet 1880!). Niewiele mniejszy był Grosser Speikkogel (1662 metry), zaś trzeci pod tym względem okazał się być Grosssee (1406 metrów).

Austriackie podjazdy były zasadniczo krótsze od tych, które trzy miesiące wcześniej poznawałem na szosach Oksytanii i Prowansji. Tym niemniej wyraźnie górowały one nad francuskimi pod względem wysokości i przede wszystkim stromizny. W Karyntii aż 8-krotnie „wdrapałem się” na wysokość ponad 2000 metrów n.p.m. Najwyższą metą była wspomniana już Hochwurtenspeicher (2421 m. n.p.m.), a drugą jej ciut niższa sąsiadka Grosssee (2417 m. n.p.m.). Trzecie miejsce przypadło znanej z Giro d’Italia Franz-Josef Hohe (2369 m. n.p.m.). Nierówna Hochwurtenspeicher alias Weisssee była również najdłuższym ze wszystkich podjazdów tej wyprawy. Jedynym o długości ponad 20 kilometrów, bo liczącym 22,8 kilometra. Niemniej jak już wspomniałem w owej krainie nie dystans, lecz stromizny stanowiły o skali trudności podjętych przez nas wyzwań. Dość powiedzieć, że 10 spośród naszych premii górskich miało średnie nachylenie na poziomie co najmniej 9%, zaś połowa z nich wartości dwucyfrowe! Przy tym używając języka rodem z koszykarskiej ligi NBA trzy sztuki tzn. Grosse Speikkogel, Gerlitzen Alpenstrasse i Hochsteinhutte to były góry klasy „double-double” czyli o stromiźnie co najmniej 10% i zarazem długości przeszło 10 kilometrów! Acz również środkowa faza Hochwurtenspeicher oraz zasadnicza część podjazdu pod Gerlitzen Gipfel również zasługują na to miano. Nie dziwi zatem, że aż osiem wspinaczek z tej podróży trafiło do pierwszej „setki” najtrudniejszych wzniesień z 20-letniej historii moich wojaży. Przy tym Hochwurtenspeicher i Grosser Speikkogel na sam szczyt owej listy rankingowej, zaś Hochsteinhutte i Grosssee na lokaty wyższe niż tej klasy wzniesienia co: Punta Veleno, Monte Grappa, Mortirolo czy Stelvio.

Poniżej przedstawiam listę premii górskich, które poznałem w sierpniu i wrześniu 2022 roku na szlaku od Wiesenau po Lienz.

Mój rozkład jazdy:

28.08 – Klippitztorl & Gaberl Sattel

29.08 – Weinebene & Koglereck

30.08 – Grosser Speikkogel & Eisenkappler Hutte

1.09 – Turracher Hohe, Falkert See & Gerlitzen Gipfelstrasse

2.09 – Villacher Alpenstrasse & Gerlitzen Alpenstrasse

3.09 – Nockalmstrasse (von Ost nach West und zuruck)

4.09 – Tschiernock & Gerlitzen Kanzelhohe

5.09 – Malta Hochalmstrasse & Maltaberg

6.09 – Wollaner Nock & Goldeck Panoramastrasse

7.09 – Grosssee & Franz-Josefs Hohe

8.09 – Egger Alm

9.09 – Marterle

10.09 – Hochwurtenspeicher

11.09 – Hochsteinhutte

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Karyntia została wyłączona

Oksytania & Prowansja

Autor: admin o piątek 14. października 2022

Pireneje od Trójmiasta dzieli dystans co najmniej 2300 kilometrów. To oznacza długą podróż. W samochodzie trzeba spędzić niemal dobę. Zatem raczej nie może dziwić fakt, iż w te wysokie i ważne dla historii światowego kolarstwa góry zaglądałem jak dotąd sporadycznie. Znacznie rzadziej niż w „bliskie” nam Alpy. W ciągu minionych dwóch dekad odwiedziłem je tylko trzykrotnie. Po raz pierwszy w lipcu 2007 roku kiedy to mnie jak i Piotra Mrówczyńskiego zwabiła tam możliwość uczestnictwa w L’Etape du Tour. Masowej imprezie kolarskiej ze startem we Foix i metą w Loudenvielle. Ów dojazd w Pireneje rozłożyliśmy sobie zresztą na raty. Robiąc w drodze aż trzy „kolarskie przystanki”. Jeden w Wogezach i dwa w Masywie Centralnym. W samych Pirenejach spędziliśmy zaś tylko tydzień pomieszkując w dwóch górskich kurortach. Najpierw w Bagneres-de-Bigorre, a następnie w Ax-les-Thermes. W tym czasie udało mi się poznać 14 pirenejskich podjazdów na sporym obszarze od departamentu Hautes-Pyrenees na zachodzie, po Ariege i Andorrę na wschodzie. Pięć z nich przejechałem na trasie wspomnianego już wyścigu, na którym zresztą wykręciłem swój najlepszy wynik spośród trzech edycji L’Etape, w których dane mi było uczestniczyć. Do moich najcenniejszych „górskich skalpów” z tej wyprawy należały zaś: kultowy Tourmalet podjechany od wschodniej strony, stacje Hautacam i Plateau de Beille oraz jej wysokość Envalira.

Z kolejną wyprawą w te dalekie góry zwlekałem aż do roku 2016. Wówczas to na przełomie maja i czerwca wybrałem się ku nim wraz z Darkiem Kamińskim i Rafałem Wanatem. Naszym celem była ich iberyjska strona. Podczas 16 dni podróży po Katalonii i Andorze zaliczyłem wówczas aż 30 wzniesień. Zdecydowana większość owych „premii górskich” (acz nie wszystkie) znajdowała się na obszarze Pirenejów, z czego 8 w granicach wysokogórskiego Księstwa. Ta wielodniowa „Volta” była dość skomplikowanym przedsięwzięciem, gdyż wymagała znalezienia aż sześciu baz noclegowych na rozległym obszarze od okolic Figueres na wschodzie po Vielhę (Val d’Aran) na zachodzie. Podczas trzeciej wizyty z czerwca 2018 roku rozmach poznawczy miałem mniejszy, lecz kompanię liczniejszą. W Pireneje tym razem pojechałem z Darkiem Kamińskim i Piotrem Podgórskim. Natomiast Rafał zabrał się w tą podróż ze swym gorzowskim krajanem Krzyśkiem Żbikiem. Skupiłem się wówczas na poznawaniu podjazdów w środkowej części francuskich Pirenejów. Korzystając jedynie z dwóch baz noclegowych, pierwszej w Argeles-Gazost i drugiej w Aneres zwiedzaliśmy górskie drogi departamentów Hautes-Pyrenees oraz Haute-Garonne. Pomimo nierzadko deszczowej aury udało mi się wówczas zaliczyć 25 kolejnych podjazdów w tych górach.

Po wspomnianych trzech wyprawach pozostały mi jeszcze do odkrycia Pireneje zachodnie. To znaczy cały obszar od Col d’Aubisque po Atlantyk i to po obu stronach francusko-hiszpańskiej granicy. Ponadto chciałem lepiej poznać francuskie Pireneje wschodnie, które przed kilkunastu laty poznałem jedynie pobieżnie. W tym roku udało mi się zorganizować wyjazd właśnie w ten drugi rewir. Do tej wyprawy namówiłem Piotra Mrówczyńskiego, dla którego był to powrót na wysokogórskie trasy po ośmiu sezonach „kręcenia” niemal wyłącznie na krajowych szosach. Dla mojego przyjaciela dodatkowych magnesem była możliwość zahaczenia w drodze powrotnej z Pirenejów o słynną Mont Ventoux. Dobowy hat-trick na tej górze miał być dla nas niejako wisienką na pirenejskim torcie. W sumie mój projekt zakładał dwanaście etapów do przejechania w Pirenejach, acz poprzedzonych jedną solidną górą na południowych rubieżach Masywu Centralnego oraz dwa finałowe odcinki na zboczach „Prowansalskiego Giganta”. Po dojeździe do Oksytanii pierwszą noc spędziliśmy w Mazamet (w departament Tarn). Trzy następne bazy wypadowe mieliśmy już w Pirenejach. Na cztery pierwsze doby zatrzymaliśmy się w Boussenac nieopodal Col de Port, tyleż samo spędziliśmy w znanym nam sprzed lat Ax-les-Thermes, a potem jeszcze trzy w „katalońskim” kurorcie Vernet-les-Bains. Na sam koniec przenieśliśmy się na teren niegdyś papieskiego Hrabstwa Venaissin, a ściślej do miasta Carpentras by mieć blisko do wietrznej „Łysej Góry”.

Tym samym prolog urządziliśmy sobie na Pic de Nore czyli przydomowej górze Laurenta Jalaberta. Następnie przez 12 dni bawiliśmy już wyłącznie na górskich drogach dwóch wschodnio-pirenejskich departamentów. Całe „dzieło” zwieńczyliśmy zaś na szosach Prowansji. Na ten wyjazd nie udało mi się przygotować zadowalającej kondycji fizycznej. Mój kompan mimo długiego rozbratu z górami był w stanie je pokonywać w wyraźnie lepszym tempie. Jednak z biegiem dni moja forma powolutku szła do góry i pod koniec wyprawy mniej kosztowało mnie zdobywanie gór wielkich niż w pierwszym tygodniu podjazdów dużych czy ledwie średnich. Ogółem w trakcie dwóch tygodni od 29 maja do 11 czerwca udało mi się zaliczyć 25 solidnych wzniesień, w tym 24 jak dla mnie nowe. Powtórką była jedynie Mont Ventoux od Bedoin zmęczona przeze mnie w upalnym finale L’Etape du Tour 2009. Spośród 24 „nowości” aż czternaście gór znajdowało się w granicach departamentu Ariege, zaś kolejnych siedem już na terenie Pyrenees-Orientales. W tym gronie znalazło się 10 nowych premii górskich o przewyższeniu co najmniej tysiąca metrów. Największa była jednak „moja stara znajoma” czyli klasyczny podjazd pod Mont Ventoux o amplitudzie 1600 metrów. Tuż za nią jej ciut mniejsza sąsiadka z Malaucene, na której różnica wzniesień wynosi 1580 metrów. W Pirenejach aż tylu metrów w pionie nie trzeba było robić. Tam prym wiodły podjazdy pod Col de Mantet (1311 metrów) oraz Port de Pailheres (1277 metrów).

Mierząca „ledwie” 1910 metrów n.p.m. przesławna góra z departamentu Vaucluse nie mogła się jednak równać z pirenejskimi wzniesieniami pod względem bezwzględnej wysokości. W pobliżu hiszpańskiej granicy zaliczyliśmy bowiem cztery „dwutysięczniki”. Dwie najwyższe czyli Puigmal (2227 m. n.p.m.) i Cima de Coma Morera (2205 m. n.p.m.) zdobyliśmy tego samego dnia czyli 6 czerwca podczas transferu z Ax-les-Thermes do Vernet-les-Bains. Na trasie naszego przejazdu nie brakowało też długich podjazdów. Osiem miało długość przeszło 20 kilometrów. Oczywiście każda wspinaczka na Mont Ventoux wiązała się z koniecznością pokonania tak sporego dystansu. Najdłuższą była ta najłatwiejsza czyli wschodnia od miasteczka Sault, która liczyła sobie 24,3 kilometra. Drugim w tej kategorii był zaś najdłuższy pośród 21 pirenejskich podjazdów czyli Col de Jau. Nie ulega wątpliwości, iż do naszych najtrudniejszych wyzwań w trakcie tej wyprawy należały dwa pierwsze podjazdy na Mont Ventoux czyli późno-piątkowy od Bedoin oraz wczesno-sobotni od Malaucene. Jeśli chodzi o Pireneje to znów muszę wymienić przede wszystkim Pailheres i Mantet, zaś w dalszej kolejności Pic de la Tossa, Bout de Touron i Vallee d’Aston (alias Pla des Laspeyres).

Poniżej przedstawiam listę premii górskich, które poznałem w maju i czerwcu 2022 roku na szlaku od Mazamet po Sault i Malaucene.

Mój rozkład jazdy:

29.05 – Pic de Nore N & Les Monts d’Olmes

30.05 – Col de Portel SW & Col de Port W

31.05 – Col de la Core E & W

1.06 – Col d’Agnes W & Guzet-Neige

2.06 – Port de Lers E & Barrage de Soulcem / Orrhys de Carla

3.06 – Bout de Touron & Barrage de Laparan / Pla des Laspeyres

4.06 – Port de Pailheres W & Col du Pradel W

5.06 – Plateau de Bonascre

6.06 – Cime de Coma Morera E & Err-Puigmal W

7.06 – Col de Creu E & Col de la Llose E / Pic de la Tossa

8.06 – Col de Mantet

9.06 – Col de Jau S & Col de Jou

10.06 – Le Mont Ventoux (Bedoin)

11.06 – Le Mont Ventoux (Malaucene & Sault)

Napisany w 2022a_Oksytania & Prowansja | Możliwość komentowania Oksytania & Prowansja została wyłączona

Hochsteinhutte

Autor: admin o niedziela 11. września 2022

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Leisach-Gries (B100, Pustertaler Hohenstrasse)

Wysokość: 1990 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1283 metry

Długość: 12,5 kilometra

Średnie nachylenie: 10,3 %

Maksymalne nachylenie: 15 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

xxx

xxx

xxx

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/7790856137

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/7790856137

HOCHSTEINHUTTE by ADRIANO

https://www.strava.com/activities/7789758249

ZDJĘCIA

Hochstein_01

FILM

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Hochsteinhutte została wyłączona

Hochwurtenspeicher

Autor: admin o sobota 10. września 2022

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Ausserfragant (B106, Kleindorfstrasse)

Wysokość: 2421 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1698 metrów

Długość: 22,8 kilometrów

Średnie nachylenie: 7,4 %

Maksymalne nachylenie: 16 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

xxx

xxx

xxx

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/7785572388

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/7785572388

HOCHWURTENSPEICHER by ADRIANO

https://www.strava.com/activities/7784393134

ZDJĘCIA

Hochwurten_01

FILM

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Hochwurtenspeicher została wyłączona

Marterle

Autor: admin o piątek 9. września 2022

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Witschdorf (B111, L23)

Wysokość: 1836 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1003 metry

Długość: 11,6 kilometrów

Średnie nachylenie: 8,6 %

Maksymalne nachylenie: 14 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

xxx

xxx

xxx

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/7779063638

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/7779063638

EGGER ALM by ADRIANO

https://www.strava.com/activities/7775294455

ZDJĘCIA

Marterle_01

FILM

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Marterle została wyłączona

Egger Alm

Autor: admin o czwartek 8. września 2022

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Moderndorf (B111, L23)

Wysokość: 1410 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 827 metrów

Długość: 10,5 kilometrów

Średnie nachylenie: 7,9 %

Maksymalne nachylenie: 15 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

xxx

xxx

xxx

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/7775308839

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/7775308839

EGGER ALM by ADRIANO

https://www.strava.com/activities/7775294455

ZDJĘCIA

Egger-Alm_01

FILM

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Egger Alm została wyłączona

Franz-Josefs Hohe

Autor: admin o środa 7. września 2022

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Rojach (B107)

Wysokość: 2369 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1262 metry

Długość: 19,5 kilometrów

Średnie nachylenie: 6,5 %

Maksymalne nachylenie: 14 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

xxx

xxx

xxx

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/7770483468

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/7770483468

FRANZ JOZEFS HOHE by ADRIANO

https://www.strava.com/activities/7770178183

ZDJĘCIA

Franz-Josef_01

FILM

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Franz-Josefs Hohe została wyłączona

Grosssee

Autor: admin o środa 7. września 2022

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Dollach (B107, Mittenstrasse)

Wysokość: 2417 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1406 metrów

Długość: 15,3 kilometrów

Średnie nachylenie: 9,2 %

Maksymalne nachylenie: 15 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

xxx

xxx

xxx

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/7770483467

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/7770483467

GROSSSEE by ADRIANO

https://www.strava.com/activities/7768493163

ZDJĘCIA

Grosssee_01

FILM

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Grosssee została wyłączona

Goldeck Panoramastrasse

Autor: admin o wtorek 6. września 2022

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Mauthbrucken (B100, L31)

Wysokość: 1900 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1383 metry

Długość: 17 kilometrów

Średnie nachylenie: 8,1 %

Maksymalne nachylenie: 15 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

xxx

xxx

xxx

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/7765125916

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/7765125916

GOLDECK PANORAMASTRASSE by ADRIANO

https://www.strava.com/activities/7763920580

ZDJĘCIA

Goldeck_01

FILM

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Goldeck Panoramastrasse została wyłączona

Wollaner Nock

Autor: admin o wtorek 6. września 2022

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Arriach (L46, Oberwollan Strasse)

Wysokość: 1960 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1156 metrów

Długość: 14,4 kilometra

Średnie nachylenie: 8 %

Maksymalne nachylenie: 16 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

xxx

xxx

xxx

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/7765125522

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/7765125522

WOLLANER NOCK by ADRIANO

https://www.strava.com/activities/7762613677

ZDJĘCIA

Wollaner_01

FILM

Napisany w 2022b_Karyntia | Możliwość komentowania Wollaner Nock została wyłączona