banner daniela marszałka

Valberg (via Saint-Bres)

Autor: admin o środa 16. Wrzesień 2020

DANE TECHNICZNE

Miejsce startu: Guillaumes (D28)

Wysokość: 1672 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 881 metrów

Długość: 13,2 kilometra

Średnie nachylenie: 6,7 %

Maksymalne nachylenie: 11 %

PROFIL

SCENA i AKCJA

Po trzech ciężkich etapach od niedzieli do wtorku ten środowy w teorii wyglądał na znacznie łatwiejszy. W trakcie ósmego, dziewiątego i dziesiątego dnia wyprawy za każdym razem mieliśmy do pokonania więcej niż 2500 metrów w pionie. Tym razem łączne przewyższenie z obu podjazdów miało wynieść mniej niż 2000. Jednak etapy przejazdowe nigdy nie są łatwe, choćby dlatego że na ogół więcej czasu niż zwykle trzeba spędzić w samochodzie. Druga środa była właśnie takim dniem. Przed południem tym razem już na dobre opuściliśmy Saint-Dalmas (Valdeblore), by pod wieczór pojawić się na jedną noc w Annot. Gminie zamieszkanej przez nieco ponad 1000 osób i leżącej na terenie sąsiedniego departamentu Alpes-de-Haute-Provence (Alpy–Górna Prowansja). W trakcie tego transferu mieliśmy zaplanowane dwa przystanki, gdyż nasz dzienny program zgodnie ze świecką tradycją musiał zawierać dwie kolarskie wspinaczki. Etap jedenasty był już ostatnim na szosach Alp Nadmorskich. Na pożegnanie z departamentem Alpes-Maritimes mieliśmy zaliczyć jeden z dwóch zachodnich podjazdów na Col de Valberg oraz wjechać od południa na wysoką Col de la Cayolle. W obu tych miejscach byłem już wcześniej. W stacji Valberg zaledwie przed ośmioma dniami, zaś na przełęczy Cayolle jedenaście lat wcześniej. Teraz chodziło zaś o to by zdobyć te wzniesienia od innej strony niż za pierwszym razem. Do ośrodka narciarskiego na przełęczy Valberg (znanej też pod nazwą Vasson) można podjechać trzema drogami. Południowo-wschodnią przez Gorges de Cians i miejscowość Beuil przetestowaliśmy na trzecim etapie wycieczki. Poza tym do stacji tej dotrzeć można na dwa sposoby od strony zachodniej. Obie te górskie ścieżki zaczynają się w Guillaumes. Najkrótszy i zarazem najszybszy dojazd do tego miasteczka prowadził nas przez Col de la Couillole. To jest przełęcz, którą na rowerach zdobyliśmy w poniedziałek. Jako, że Valberg był nam już znany wiedzieliśmy, gdzie na terenie tego ośrodka będzie można się spokojnie wypakować i przygotować do jazdy. Dlatego pierwszy przystanek zrobiliśmy sobie na górze, po czym etap 11a zaczęliśmy od zjazdu do Guillaumes.

Przy okazji relacji z trzeciego dnia wspomniałem, że w stacji Valberg widywano już ważne kolarskie imprezy. Zacznijmy od tej największej czyli Tour de France. Uczestnicy „Wielkiej Pętli” przemknęli tędy czterokrotnie. Trzy razy walczono tu o punkty do klasyfikacji górskiej, w tym dwukrotnie gdy na Col de Valberg podjeżdżano od zachodu. W sezonie 1955 jako pierwszy wjechał na nią od tej strony Luksemburczyk Charly Gaul. „Anioł Gór” zgarnął tu premię górską na 275-kilometrowym etapie dziewiątym z Briancon do Monaco wygranym przez Francuza Raphaela Geminianiego. Po raz drugi przetestowano ten podjazd w roku 1973 i też na dziewiątym odcinku podczas innego górskiego maratonu. Był to 235-kilometrowy etap z Embrun do Nicei wygrany przez Hiszpana Vicente Lopeza-Carilla, na którym to Valberg należał do jego rodaka Pedro Torresa. Natomiast południowo-wschodni podjazd na Valberg pojawił się na Tourze już w sezonie 1950. Na etapie siedemnastym z Nicei do Gap, także wygranym przez Geminianiego. Męski Tour de France nigdy się tu nie zatrzymał, co innego jego kobieca wersja rozgrywana w latach 1984-2009 pod czterema różnymi nazwami. Górskie odcinki Tour Cycliste Féminin 1996 oraz Grande Boucle Féminine Internationale 1998 zakończone w tym miejscu należały do Włoszki Fabiany Luperini. Znakomitej „góralki”, która w swej karierze pięciokrotnie wygrała wyścig Dookoła Włoch i trzy razy ściganie Dookoła Francji. Luperini była jeszcze trzecia na mecie w Station du Valberg podczas „Pętli” z roku 2003. Niemniej wówczas tak etap jak i cały wyścig należał już do Baskijki Joane Sommariba, zawodniczki która Grand Boucle wygrała w sumie trzykrotnie. Warto też wspomnieć, iż w sezonie 1999 zakończył się tu przedostatni etap Paris – Nice. Po finiszu z 10-osobowej grupki na ulicach Valberg triumfował śp. Frank Vandenbroucke. Belg na progu najlepszego sezonu swej „pokręconej” kariery wyprzedził tu Francuza Richarda Virenque i Włocha Dario Frigo. Swoją drogą tercet asów na miarę dopingowych czasów. Siódmy na kresce był Holender Michael Boogerd, zwycięzca tej 57. edycji „Wyścigu ku Słońcu”.

Z dwóch zachodnich podjazdów do stacji Valberg wybraliśmy ten południowy, prowadzący drogą D28 przez osadę Saint-Bres. Zadecydowały względy techniczne i estetyczne. Ta wspinaczka jest nieco trudniejsza od opcji północnej korzystającej z szosy D29 i przechodzącej przez wioskę Peone. Według danych ze strony „cyclingcols” pierwsza ma długość 13,1 kilometra przy średniej stromiźnie 6,7%. Natomiast druga 14,2 kilometra i przeciętne nachylenie 6,2%. Nasza została wyceniona przez Michela na 643 punkty (ta druga na 552). Na dobrą sprawę całe przewyższenie musieliśmy pokonać na dystansie niespełna 12 kilometrów, albowiem końcówka jest tu zupełnie płaska. Przed dokonaniem wyboru zrobiłem też rozpoznanie terenu oglądając zdjęcia obu dróg opublikowane na google-maps. Po tej „lustracji” uznałem, że szlak biegnący po D28 jest nie tylko trudniejszy, ale też atrakcyjniejszy widokowo. Kolarska historia niewiele miała tu do dodania. Udało mi się jedynie ustalić, iż przez Saint-Bres jechano w trakcie Tour de France z roku 1973. Wielokrotnie przerywany zjazd do Guillaumes zabrał nam przeszło 40 minut. Miejscowość ta powstała u ujścia potoku Le Tuebi do rzeki Var. Mieszka w niej na stałe nieco ponad 600 osób. Prezentowała się całkiem ładnie, ale mieliśmy czasu na jej zwiedzanie. Zatrzymaliśmy się na chwilę pod budynkiem lokalnego merostwa w pobliżu drogi D29, którą wkrótce mieliśmy zignorować. Około wpół do pierwszej na dole było 31 stopni. Temperatura jeszcze nieco wzrosła na pierwszych kilometrach podjazdu. Mój licznik zanotował maxa na poziomie 33, zaś u kresu wspinaczki przyjemniejsze 23. Na samym początku przejechaliśmy przyozdobiony licznymi flagami most nad Tuebi. Brązowa tablica przy wjeździe na tą przeprawę informowała, iż nasz podjazd pod Valberg znajduje się na słynnej trasie Route des Grandes Alpes. Dodam, iż chodzi tu o alternatywną wersję tego szlaku wynikającą z wcześniejszego wyboru przełęczy Cayolle zamiast Bonette. Już po stu metrach jazdy odbiliśmy w lewo wracając na górską D28.

Na pierwszym kilometrze jechaliśmy przez wioskę Saint-Claire. Dopiero wraz z końcem drugiego kilometra szosa obrała zdecydowanie wschodni kierunek. Wiodła nas odtąd zboczem góry wzdłuż prawej strony Vallon du Riou. W połowie czwartego kilometra przecisnęliśmy się przez mostek, na którym obowiązywał ruch wahadłowy. Pod koniec piątego skaliste otoczenie szlaku zamieniliśmy na bardziej zielone okolice. Na trzecim wirażu zostawiliśmy za sobą dróżkę prowadzącą do osad: Le Veynas, Saint-Jean i Cardenas. Na siódmym kilometrze szosa początkowo zawracała na zachód, ale na czwartym zakręcie przypomniała sobie, że jej cel znajduje się przecież na wschodzie. Niebawem, bo pod koniec ósmego kilometra wpadliśmy na chwilę do Saint-Bres (1361 m. n.p.m.). Na dziewiątym kilometrze minęliśmy jeszcze mniejsze Les Couletas, zaś na dziesiątym zaliczyliśmy wiraże nr 5 i 6. Ogółem na tej drodze było do pokonania tylko siedem serpentyn. Ostatnia znajdowała się po niespełna 11 kilometrach od podnóża wzniesienia. Na wysokości bramy do lokalnego punktu recyklingu. Stąd do stacji mieliśmy jeszcze niemal dwa i pół kilometra, lecz do końca wspinaczki już tylko kilometr. Przejechawszy 11,8 kilometra minęliśmy znajdujący się po naszej lewej stronie punkt widokowy na Cime Negre (2553 m. n.p.m.) i sąsiadujące z tą górą szczyty. Po chwili minęliśmy białą tablicę z napisem „Col du Valberg” i tym samym ów podjazd mieliśmy już za sobą. Na ostatnich 1400 metrach było już zupełnie płasko. Na wjeździe do stacji trzeba było nieco uważać na prowadzone w tych dniach roboty drogowe. Po 13 kilometrach od Guillaumes wjechaliśmy na pierwsze rondo, gdzie nasza droga połączyła się z szosą D29. Potem już najkrótszą ścieżką przez centralny deptak dotarliśmy do naszego samochodu. Podjazd do stacji zabrał nam około 54 minuty. Nieco mniej faktyczna wspinaczka, bowiem segment o długości 11,76 kilometra pokonaliśmy w 50:26 (avs. 14 km/h z VAM 1053 m/h). Ten czas dał całkiem niezłe miejsce na stravie tj. pośród 7% najlepszych wyników.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

https://www.strava.com/activities/4069761143

https://veloviewer.com/athletes/2650396/activities/4069761143

ZDJĘCIA

IMG_20200916_048

FILM