banner daniela marszałka

Bachalp

Autor: admin o niedziela 13. Sierpień 2017

DANE TECHNICZNE

Wysokość: 1937 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 1315 metrów

Długość: 20,2 kilometra

Średnie nachylenie: 6,5 %

Maksymalne nachylenie: 11,3 %

PROFIL

SCENA

Początek w Susten (Wallis). To wieś na lewym brzegu Rodanu, należąca do niespełna 4-tysięcznej gminy Leuk. Susten leży w dolinie, przy drodze krajowej nr 9, na wysokości około 620 metrów n.p.m. Jakieś 25 kilometrów na wschód od Sionu i zarazem niespełna 20 kilometrów na zachód od Visp. Natomiast Leuk znajduje się 2 kilometry na północ od Susten. Leży przy drodze nr 211, jakieś 140 metrów ponad nurtem wspomnianej rzeki. Podobnie jak wizytowane przez nas dzień wcześniej Visp i Brig jest stolicą kantonalnego dystryktu, a zatem ze szwajcarskiego punktu widzenia jest miastem powiatowym. Startując z Susten via Leuk można wytyczyć sobie co najmniej pięć różnych tras wspinaczkowych po południowych zboczach Alp Berneńskich, a kończących się na wysokościach od niespełna 1400 do przeszło 2200 metrów n.p.m. Najbardziej popularną, acz zdecydowanie najłatwiejszą z owych górskich dróg jest podjazd do słynącego z wód termalnych uzdrowiska Leukerbad (1380 m. n.p.m.). W miejscowości tej czterokrotnie kończyły się etapy Tour de Suisse. Przy pierwszej okazji czyli w 1985 roku wygrał tu Belg Rudy Matthijs. Następnie w sezonie 1988 etap ze startu wspólnego jego rodak Luc Roosen, zaś górską czasówkę specjalista od tego typu prób Francuz Jean-Claude Leclercq. Natomiast w 2006 roku najszybciej dotarł tam Szwajcar Steve Morabito. Co ciekawe choć są to tereny germańskie w roku 1983 przyjechał tu nawet wyścig Tour de Romandie. Pierwszy do wspomnianego kurortu dotarł wówczas Włoch Mario Beccia. Niemniej i tak pierwszym wyścigiem etapowym, który wjechał na drogę 211 było wielkie Giro d’Italia i to już w roku 1963. Etap dwunasty ze startem w Bielli, wiodący przez Colle del Gran San Bernardo, wygrał po finiszu z 5-osobowej grupki niezwykle skuteczny na tym wyścigu Vito Taccone. Obszerne fragmenty pozostałych wzniesień tej okolicy nie zostały jak dotąd tknięte przez duże wyścigi kolarskie. Tymczasem każde z nich jest znacznie trudniejsze od wspomnianego Leukerbad. Z pewnością najbardziej ekstremalna jest wspinaczka do osady Alpe Galm (2234 m. n.p.m.). Tym niemniej także kończące się trzysta metrów niżej podjazdy ku Torrentalp (1934), Untere Feselalp (1961) czy Bachalp (1937) na każdej imprezie etapowej zasłużyłyby na miano premii górskich najwyższej kategorii. To będzie opowieść o tej ostatniej.

Podjazd zaczyna się w Susten, na samym początku drogi 211 czyli przy zachodnim z dwojga miejscowych rond. Po przejechaniu 700 metrów możemy nadal trzymać się tej szosy lub skręcić w prawo by w połowie drugiego kilometra wspinaczki przejechać przez starówkę w Leuk. Po minięciu miasteczka skręcamy na wschód. Następnie na najbliższym rozdrożu znajdującym się w odległości 3,3 kilometra od startu, zamiast brać zakręt w lewo, jedziemy prosto opuszczając szosę 211. Tym samym rozstajemy się z możliwością dotarcia do Leukerbad, Torrentalp czy Alpe Galm. Przez kolejne kilometry droga nadal zdecydowanie prowadzi na wschód. Od czasu do czasu delikatnie zakręca. Dwa wyraźne wiraże trafiają się tylko na początku siódmego kilometra. Po przejechaniu ośmiu kilometrów mijamy stromą drogę w dół do miejscowości Getwing. To w niej zaczyna się trudniejszy z dwóch wariantów podjazdu do Untere Feselalp. Nieco dalej po przebyciu 8,4 kilometra skręcamy w lewo i odtąd jedziemy już w kierunku północnym. Na tym wirażu mamy ładny widok na leżącą nieco niżej wioskę Bratsch. Następnie pod koniec dziesiątego kilometra przejeżdżamy przez wieś Erschmatt. Na czwartej serpentynie za tą miejscowością czyli po przejechaniu 13,2 kilometra należy skręcić w lewo. Jazda na wprost wiedzie przez Engersch i Jeizinen do mety w Untere Feselalp. Tymczasem ostatnią wioską na szlaku do Bachalp jest Brentschen, mijana po 14 kilometrach od Susten. Na początku szesnastego kilometra należy zignorować kolejną drogę prowadzącą do Engersch. Skręcamy tu w lewo, zaś dwieście metrów dalej odbijamy w prawo. Ostatnia nawigacyjna pułapka znajduje się w lesie na początku siedemnastego kilometra. Tu trzeba odbić w lewo, bowiem jazda na wprost skończy się już po kilometrze, w anonimowym miejscu pośród leśnej głuszy. Natomiast po zakręcie w lewo wjeżdżamy na najtrudniejszy odcinek naszego wzniesienia, gdzie przez 1800 metrów nachylenie nie schodzi poniżej 9%. Stromizna stopniowo zanika pod koniec osiemnastego kilometra, zaś po zakręcie w prawo trafia się nawet 700-metrowy zjazd, częściowo prowadzący po szutrze. Potem serpentyna w lewo i 250 metrów dalej ostatni na tej górze wiraż, dla odmiany w prawo. Końcówka to 900-metrowa prosta ścieżka przez hale do górskiej osady Bachalpe. Na tym finałowym odcinku maksymalne nachylenie sięga 9%.

AKCJA

W niedzielę znów postanowiłem się odłączyć od swych kolegów. Tym razem nie na parę godzin, lecz praktycznie na cały dzień. Darek, Piotr i Sławek ruszyli na kresy wschodnie kantonu Valais/Wallis do Oberwald. W tej wiosce mieli zacząć i skończyć 100-kilometrową rundę po bodaj najsłynniejszych górskich drogach Szwajcarii. Na swej trasie wiodącej także po kantonach Ticino i Uri musieli pokonać trzy legendarne przełęcze: Nufenen (2478 m. n.p.m.), Sankt-Gotthard (2108 m. n.p.m.) oraz Furka (2429 m. n.p.m.). Pierwsza i trzecia to dwie najwyższe premie górskie, z którymi zmagali się uczestnicy Tour de Suisse zanim wyścig ten zacząć jeździć do Austrii na tyrolskie lodowce Rettenbachferner i Tiefenbachferner koło Solden. Z kolei ta druga to bodaj najsłynniejsza ze wszystkich szwajcarskich przełęczy, zaś jeśli chodzi o historię kolarstwa to najpopularniejszy podjazd w dziejach TdS. Począwszy od roku 1934 pojawiła się na tym wyścigu aż 39 razy. Podczas edycji z 2001 roku zorganizowano na niej górski finisz po „brukowanej” Via Tremola. Etap ten wygrał Rosjanin Dmitrij Konyszew. Przed sierpniowym wyjazdem do Szwajcarii miałem zamiar przypomnieć sobie te wszystkie górskie podjazdy. Poznałem je w sierpniu 2008 roku. Dwa pierwsze na trasie „radmarathonu” Alpenbrevet Gold, zaś Furkę dwa dni po tej imprezie. Niestety załamanie pogody, które dopadło nas w trakcie naszego pobytu pomieszało mi szyki. Jeden dzień zupełnej przerwy, dwa etapy z ledwie jednym podjazdem i zaczęło brakować mi czasu na zrealizowanie swych najważniejszych celów. Chcąc nie chcąc musiałem sobie odpuścić wizytę u św. Gottharda i jego dwóch wysokich sąsiadek. Wolałem pojechać w nieznane by w dwóch ostatnich dniach naszej wyprawy zaliczyć wspinaczki pod: Alpe Galm, Weritzalp, Untere Feselalp i Turtmanntal. Dlatego też z naszego „teamowego” Renault Trafica wysiadłem po 40 kilometrach jazdy „na przystanku” w Susten. Moi trzej kompani pognali dalej na wschód, by zatrzymać się dopiero po kolejnych 70 kilometrach. Ich punkt startu znajdował się na wysokości aż 1377 metrów n.p.m. Co ciekawe Oberwald leży w bezpośrednim sąsiedztwie Rhonegletscher, lodowca w Alpach Urneńskich, z którego wypływają źródła Rodanu.

Gdy kilka minut po godzinie dwunastej Dario i spółka ruszali na swą hardcorową trasę szlakiem szwajcarskich legend, ja od przeszło półtorej godziny błąkałem się już po mało znanych górskich drogach gminy Leuk. Pierwszy akt swych niedzielnych przygód mógłbym zatytułować przewrotnie: „O tym jak zmierzając do Alpe Galm, odkryłem Bachalp”. Tego dnia przede wszystkim chciałem pokonać najtrudniejszy kolarski podjazd w Alpach Berneńskich, ale zagubiłem się w akcji. Wystartowałem o godzinie 10:29 przy słonecznej pogodzie i temperaturze 26 stopni. Po pierwszych siedmiuset metrach zjechałem z drogi 211 na krętą Leukerstrasse, po to by zobaczyć centrum miasteczka, którego historia sięga początków VI wieku. Minąłem miejscowy ratusz, starówkę z kościołem św. Stefana i po przejechaniu 1,8 kilometra wróciłem na szosę 211. Półtora kilometra dalej na wirażu po chwili namysłu pojechałem prosto czyli na Erschmatt i Bratsch, zamiast w prawo na Guttet-Feschel. Wiedziałem, że z drogi 211 już po kilku kilometrach jazdy muszę odbić na wschód. Niestety zrobiłem to przedwcześnie czyli po przejechaniu 3,4 kilometra. Tymczasem powinienem był wytrzymać na niej nieco dłużej i zjechać dopiero na kolejnym rozdrożu po przebyciu 4,7 kilometra. Zmylił mnie chyba znak wskazujący kierunek jazdy na „Leukerbad”, bo wiedziałem że nie po drodze mi z tym uzdrowiskiem. Jadąc na wschód w połowie szóstego kilometra minąłem średniowieczny kamienny most nad głębokim górskim kanionem. Do połowy dziewiątego kilometra po prawej ręce cały czas miałem ładny widok na dolinę Rodanu. Pod koniec dziesiątego kilometra przejechałem przez Erschmatt, wioskę w której pozostało jeszcze wiele drewnianych domów.

Na każdym kolejnym rozjeździe wyglądałem znaków wskazujących drogę do Alpe Galm, ale nigdzie ich nie widziałem. Na kolejnych czterech kilometrach przejechałem dwa rozdroża, na których zrezygnowałem z jazdy do Feschel i Engersch. Po przejechaniu 14 kilometrów znalazłem się w Brentschen. Można powiedzieć, że do tego momentu jechałem wzorowo w kierunku Bachalp. Tyle, że w owym czasie nie miałem pojęcia, iż takie miejsce w ogóle istnieje. O takiej mecie górskiego podjazdu nie było mowy w bogatych zasobach „archivio salite”, „cyclingcols” czy niemieckiej strony „qualdich”. Począwszy od piętnastego kilometra zacząłem się błąkać na tym szlaku. Najpierw tuż za Brentschen pojechałem prosto, ale bardzo szybko zawróciłem, gdy tylko zdałem sobie sprawę, że to ślepa droga. Równo kilometr dalej znów pojechałem prosto, zamiast w prawo. Tym razem błąd kosztował mnie (licząc w obie strony) dodatkowe 1100 metrów i blisko sześć minut czasu. Dojechałem tam do wysokości około 1670 metrów n.p.m. i zawróciłem gdy tylko zobaczyłem, że asfaltowa dotąd droga zmienia się w szutrowy dukt. Wróciwszy do rozdroża miałem już w nogach 16,6 kilometra. Wielkiego wyboru nie było, postanowiłem pojechać w prawo. Szosa schowała się w lesie i jakieś 800 metrów dalej znów zadała mi zagadkę. Tym razem brzmiała ona: prosto czy w lewo? Raz jeszcze postanowiłem pojechać prosto i ponownie „wtopiłem”. Po przejechaniu 950 metrów asfalt skończył mi się pod kołami na wysokości około 1780 metrów n.p.m. Tym razem zły wybór kosztował mnie więc 1900 metrów i ponad osiem minut. Powoli miałem już dość tego błądzenia po omacku. Postanowiłem dać tej górze jeszcze jedną, ostatnią szansę.

Pomyślałem, że zjadę do ostatniego rozdroża i sprawdzę co czekałoby na mnie gdybym skręcił tam w lewo. Niejako z rozpędu wjechałem na stromiznę siedemnastego i osiemnastego kilometra wspinaczki pod Bachalp, acz dla mnie były to już okolice 20-tego i 21-wszego kilometra. Przetrwałem ten stromy odcinek. Na szczęście nie było na nim kolejnych bocznych dróg. Na wysokości 1900 metrów n.p.m. stromizna mocno odpuściła, zaś kilkaset metrów dalej trafił się zjazd. Po lewej stronie zobaczyłem, iż po zboczu sąsiedniej góry biegnie jakaś wąską dróżka. Pomyślałem, że może jednak dojadę po niej do „wymarzonego” Alpe Galm. Wspomniany zjazd był szutrowy, ale postanowiłem go pokonać w nadziei, że dostrzeżona droga mi to ryzyko wynagrodzi. Po 700 metrach zjazdu i 250 metrach podjazdu znalazłem się na niej. Rzeczywiście okazała się być asfaltowa. Przy tym była na tyle wąska, iż pieszych turystów trzeba było prosić o zrobienie miejsca na przejazd. Niestety nie prowadziła do Alpe Galm. Ta górska osada znajduje się bowiem po drugiej stronie górskiego zbocza, które ja miałem tu po swej lewej ręce. Ku swemu zdziwieniu dotarłem do położonej niemal 300 metrów niżej osady Bachalp. Zatrzymałem się po przejechaniu 23,63 kilometra w czasie netto 1h 44:17 (avs. 13,6 km/h). Bez pomyłek mogło to być 20,2 kilometra pokonane w około półtorej godziny. Dodałem sobie nieco zbędnego przewyższenia i łącznie w pionie przerobiłem aż 1486 metrów. Profil tego wzniesienia musiałem sam opracować. Wykonałem go w programie „cyclograph” na bazie danych zrzuconych na veloviewer’a. Na górze zatrzymałem się jakieś 10 minut, po czym rozpocząłem zjazd do Susten. Zjechawszy w dolinę Rodanu od razu wskoczyłem na drogę nr 9 by jak najkrótszym szlakiem dotrzeć do Turtmann, skąd miałem zacząć drugi ze swych niedzielnych podjazdów.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

www.strava.com/activities/1132341577

http://veloviewer.com/activities/1132341577

ZDJĘCIA

20170813_001

FILMY

MAH04203