banner daniela marszałka

Col du Pre

Autor: admin o środa 7. Czerwiec 2017

DANE TECHNICZNE

Wysokość: 1736 metrów n.p.m.

Przewyższenie: 998 metrów

Długość: 13,2 kilometra

Średnie nachylenie: 7,6 %

Maksymalne nachylenie: 11,2 %

PROFIL

SCENA

Początek w Beaufort. Zatem po zjeździe z Col du Joly czy Cormet de Roselend jesteśmy już na miejscu. Wystarczy dotrzeć do centrum miasteczka i skręcić w lewo na most ponad rzeczką Doron. W tym momencie wjeżdża się na szosę D218A prowadzącą na południe od miasta. Podjeżdżając na Col du Pre trzeba jechać tym szlakiem przez pierwsze pięć kilometrów. Następnie w miejscowości Areches należy wjechać na szosę D218D, która to niebawem skręca w lewo. W połowie siódmego kilometra trzeba opuścić i tę drogę, bowiem wiedzie ona dalej na południe ku Lac du Saint-Guerin i wysokiej przełęczy Cormet de Areches. My natomiast musimy się trzymać krętej i wąskiej drogi biegnącej na wschód, która po kolejnych sześciu kilometrach dociera się na przełęcz czyli na wysokości 1703 metrów n.p.m. Niemniej to jeszcze nie koniec wspinaczki. Col du Pre to bowiem taki dziwny egzemplarz kolarskiego wzniesienia, którego najwyższy punkt wcale nie znajduje się w najbardziej oczywistym miejscu. Czasem zdarza się tak, że linię górskiej premii wypada wyznaczyć przed lub za przełęczą. Z takim „zjawiskiem” spotkałem się niegdyś na szwajcarskiej Lukmanierpass. Wjeżdżając na nią od północy najwyższy punkt tego podjazdu minąłem w tunelu, zaś do samej przełęczy już zjeżdżałem i to przez ponad kilometr. Podobnie jest na Col du Pre, acz tu akurat śmiałkowie wspinający się od strony zachodniej koniec owej wspinaczki znajdą dopiero za przełęczą. Według różnych źródeł kulminacja tego podjazdu znajduje się bowiem na wysokości 1736 lub nawet 1748 metrów n.p.m.

Zachodni podjazd na Col du Pre składa się z czterech różnej długości segmentów. Pierwszym są umiarkowanie trudne pierwsze 4 kilometry o średniej 6,9 %. Drugim niemal płaski kilometr na dojeździe do wsi Areches. Trzecim 7-kilometrowy odcinek z 15 wirażami mający średnie nachylenie aż 9,4 %. Po czym z przełęczy do końca wspinaczki pozostaje jeszcze do pokonania 800 metrów o średniej nieco ponad 4 %. Ta przeszło 13-kilometrowa wersja podjazdu na Col du Pre uchodzi za trudniejszą z dwóch dostępnych szosowcom. Drugą jest blisko 17-kilometrowa trasa prowadząca również z Beaufort, lecz przez Col du Meraillet (1605 m. n.p.m.). Ona na pierwszych dwunastu kilometrach pokrywa się z zachodnim szlakiem na Cormet de Roselend, po czym na Col du Pre dociera ze wschodu od strony Lac de Roselend. Nasz zachodni podjazd w przyszłym roku zadebiutuje na trasie Tour de France. Zdarzy się to na krótkim, acz konkretnym etapie jedenastym z Albertville do stacji La Rosiere, znajdującej się poniżej Col du Petit Saint-Bernard. Przed finałowym wzniesieniem uczestnicy „Wielkiej Pętli” będą musieli pokonać Montee de Bisanne, Col du Pre i zaraz po niej ostatnie 8 kilometrów podjazdu na Cormet de Roselend. Ową kombinację podjazdów pod Pre i Roselend organizatorzy spod szyldu A.S.O. przetestowali już dwukrotnie na Tour de l’Avenir. W 2015 roku na etapie z Megeve do La Rosiere i rok później na trasie z Saint-Gervais-les-Bains do Tignes. Na obu odcinkach triumfowali Francuzi, którzy w sezonie 2017 zdołali się już pokazać z dobrej strony w peletonie zawodowym. Za pierwszym razem wygrał Guillaume Martin, a za drugim David Gaudu w drodze po generalne zwycięstwo w Tourze Przyszłości.

AKCJA

Po zjeździe z Col du Joly na drugą część naszej środowej aktywności mieliśmy do wyboru dwa ciekawe wzniesienia. Per primo dobrze znany kolarskim kibicom podjazd pod Cormet de Roselend (1968 m. n.p.m., 20,4 km przy średniej 6 %). Per secundo znacznie krótszą, lecz bardziej stromą wspinaczkę na Col du Pre. Piotr i Tomek, którzy po raz pierwszy zawitali w te strony wybrali to pierwsze rozwiązanie. Dla trzech pozostałych osób czyli mnie, Darka i Romka tego typu decyzja oznaczałaby swego rodzaju „powtórkę z rozrywki”. Ja wjechałem już bowiem na Roselend od obu stron (od wschodu w 2009 i od zachodu w 2013 roku). Przy tej drugiej okazji – czyli naszej wyprawy pod hasłem Route des Grandes Alpes – ten sam zachodni szlak przemierzył Dario. Natomiast Romek zdobył tą przełęcz od wschodu w 2009 roku, gdy wybrał się ze swymi znajomymi obejrzeć alpejskie etapy Tour de France. Pedro i Bury ponownie zabrali się do pracy już kilka minut po piętnastej. Ja z Romkiem musiałem jeszcze poczekać na przyjazd Darka, który długo zabawił na zjeździe z Joly. Niemniej mogliśmy sobie pozwolić nawet na kilkadziesiąt minut zwłoki w stosunku do naszych dwóch kolegów zważywszy na to o ile krótszy czekał nas podjazd. Zaczęliśmy dopiero o 15:50. W ciągu dnia słońce rozgrzało okolicę Beaufort. Wczesnym popołudniem w trakcie podjazdu pod Joly mieliśmy umiarkowaną temperaturę. To znaczy 20 stopni na starcie, max. 23 podczas wspinaczki i 18 na samej przełęczy. Tymczasem przed szesnastą ruszaliśmy na naszą drugą tego dnia górę już przy temperaturze 31 stopni.

Zaczęliśmy spokojnie, nie bez powodu. W nogach mieliśmy Col du Joly, zaś w głowach świadomość jak stroma będzie końcówka Col du Pre. Wyjazd z miasta przez Route d’Areches okazał się bardzo kręty. Nie pokonaliśmy jeszcze kilometra, a już mieliśmy za sobą pięć wiraży. Kolejne dwa spotkaliśmy w połowie drugiego kilometra. Potem minęliśmy osady Coutafaillat (1,8 km) i La Chavonnerie (2,8 km), zaś między nimi dwie kolejne serpentyny. Nieco większą wioską okazała się być następna czyli La Praz (3,8 km). Tuż za nią skończył się pierwszy fragment podjazdu. Na tych początkowych czterech kilometrach stromizna tylko raz nieznacznie przekroczyła poziom 9 %. Większa część piątego kilometra była niemal płaska, więc z prędkością zbliżoną do 30 km/h dojechaliśmy do stacji narciarskiej Areches. Tu trzeba było już zjechać z szosy D218a. Ta droga skręcała bowiem w prawo by wzdłuż potoku L’Argentine dobiec swego kresu w stacji Le Planay, na skromnej wysokości 1215 metrów n.p.m. Pojechaliśmy zatem prosto wjeżdżając na szosę D218d. za kościołem pod wezwaniem Jana Chrzciciela (Jean-Baptiste) droga skręciła na wschód. Wkrótce rozpoczęła się seria kilkunastu serpentyn, zaś nachylenie stopniowo rosło. Na czwartym wirażu powyżej Areches musieliśmy odbić w lewo, zjeżdżając tym samym ze szlaku na Cormet d’Areches. Od tego miejsca do samej przełęczy każdy kolejny kilometrowy odcinek miał średnie nachylenie na poziomie od 9,5 do 10%. Było ciepło i stromo, a zatem wspinaliśmy się w idealnych warunkach dla Darka. Nie trzeba było długo czekać na to by Dario się ożywił i zaczął sprawdzać ile zdrowia zostawiliśmy na Joly. Kilka razy przyśpieszył, ale byliśmy wstanie odpowiedzieć na te zmiany rytmu.

Wciąż jadąc razem minęliśmy Le Pontet (7,2 km) i Boudin (9,2 km). Po prawej ręce nie raz otwierał nam się piękny widok na pozostawione w dole tereny, w tym drogę biegnącą ku Lac de Saint-Guerin. Pod koniec jedenastego kilometra Dario trochę zapłacił za wcześniejsze zrywy. Na przełęcz dojechaliśmy zatem we dwóch, acz Romek wyprzedził mnie o kilka sekund. Na łatwej końcówce do linii przyszłej górskiej premii udało mi się odrobić tą drobną stratę. Nie stanęliśmy na górze ponieważ widok był mało atrakcyjny. Chciałem spojrzeć z góry na błękitne wody Lac de Roselend. Dlatego zjechaliśmy jeszcze kilkaset metrów po szosie posypanej żwirkiem zatrzymując się dopiero przy restauracji La Pierra Menta. Dosłownie po chwili dołączył do nas Darek. Wjazd na Col du Pre wszystkim nam zajął nieco ponad godzinę. Strava notuje wyniki na segmencie o długości 12,1 kilometra, kończącym się na wysokości przełęczy. Romek przejechał ten dystans w czasie 1h 01:57. Ja straciłem do niego 5 sekund, zaś Darek 45. Mój wynik czyli 1h 02:02 oznaczał średnią prędkość 11,8 km/h i dość skromny VAM 904 m/h. Liderem na tym odcinku jest młody Australijczyk Lucas Hamilton z czasem 38:24. Co ciekawe w 2016 roku młodzieżowcy pojechali około minutę szybciej niż rok wcześniej gdy m.in. Marc Soler i Gianni Moscon potrzebowali na wjazd 39:32. Na zapleczu Col du Pre zabawiliśmy blisko pół godziny, zatrzymując się też na kilka minut na samej przełęczy. Zjazd był czystą przyjemnością, zaś w samej końcówce jadący przodem Darek z Romkiem natknęli się na stado krów spędzane na noc w dolinę. Gdy dotarłem do Beaufort koledzy czekali już na mnie pod miejscową cukiernią.

GÓRSKIE ŚCIEŻKI

www.strava.com/activities/1025706281

http://veloviewer.com/activities/1025706281

ZDJĘCIA

20170607_061

FILMY

20170607_165932

20170607_173512

20170607_174637

20170607_180242